Strona główna » Aktualności » Uryga: Trzeba powalczyć

Uryga: Trzeba powalczyć

Data publikacji: 31-01-2015 16:10



Alan Uryga od początku tego sezonu stanowi pewny punkt w drużynie Franciszka Smudy, a od niedawna w pomocy wspiera go Dariusz Dudka.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Alan, za wami trzy tygodnie ciężkich treningów. Czy mógłbyś porównać ten okres przygotowawczy do zeszłorocznego?
Na razie mogę stwierdzić, że obciążenia są podobne jak w zeszłym roku, obecnie jesteśmy w takim momencie, kiedy organizm jest najbardziej zmęczony. Trener mówił, że w Turcji zacznie zmniejszać obciążenia i choć tych sparingów jest wiele, to reszta zajęć i dni ma wyglądać luźniej.

Od początku przygotowań trener Smuda decyduje się na grę dwoma defensywnymi pomocnikami. Jak czujesz się w tej konfiguracji?

Czuję się bardzo dobrze. Wydaje mi się, że moja współpraca z Darkiem układa się bardzo dobrze, a gra dwoma defensywnymi pomocnikami jest łatwiejsza, bo ma się obok siebie kolegę do pomocy, więc tej długości boiska do pokrycia jest mniej. Poza tym możemy się uzupełniać i asekurować. Takie ustawienie nie zawsze się sprawdza, bo różni są przeciwnicy i mecze, dlatego nie zawsze dwóch defensywnych pomocników jest potrzebnych, a czasami przyda się bardziej ofensywny zawodnik, który pomoże rozmontować obronę przeciwnika. Jeśli jednak mamy grać w takim ustawieniu, to dla mnie jest korzystnie, nie mam uwag.

Trener przypisuje Ci jakieś zadania ofensywne w trakcie meczów?
Odpowiadając, można wrócić do poprzedniego pytania. Jeśli gramy dwójką defensywnych, to spada na nas część zadań ofensywnych. Z przodu wtedy brakuje jednej osoby, a któryś z nas musi wchodzić do tych ofensywnych formacji i brać na siebie ten ciężar. Jest to inna sytuacja, gdy gra się tylko jednym cofniętym pomocnikiem.

Gra na pozycji stopera poszła już w niepamięć? Gdyby zaszła taka potrzeba…

To na pewno bym zagrał na tej pozycji, choć dawno na niej nie występowałem. Trudno powiedzieć, jakby to teraz wyglądało. Taka jest kolej rzeczy, że po rozegraniu całej rundy w pomocy, zebraniu sporego doświadczenia i nabyciu pewności siebie lepiej czuję się w tej formacji.

Pomału do dyspozycji wraca Ostoja Stjepanović. Obawiasz się, że możesz stracić miejsce w składzie?

Podchodzę do tego bardzo spokojnie, już wcześniej o tym myślałem i wiem, że nie ma co sobie zaprzątać tym głowy. To jest normalne w piłce. Ostoja jeszcze nie wrócił do normalnych treningów, nie rozegrał meczów sparingowych, więc czeka go etap wdrażania do gry. Ja robię swoje, to ode mnie najwięcej zależy, a ostateczną decyzję podejmie trener.

Ciebie na szczęście od dłuższego czasu omijają kontuzje. Znalazłeś jakąś receptę na urazy?

Na pewno organizm już się przyzwyczaił do tego obciążenia. Zmieniłem też podejście do treningów. Więcej ćwiczę na siłowni, wzmacniam mięśnie. Ważne jest również szczęście, bo ostatnia moja kontuzja stawu skokowego nie była winą organizmu, tylko kontaktu z rywalem.

Prezes Gaszyński stawia przed wami, jako cel, awans do fazy grupowej europejskich rozgrywek. Jak oceniasz wasze szanse na realizację tego planu?

Jeśli założymy, że kontuzje nas całkowicie ominą, to oczywiście taka szansa jest. Nasza kadra nie jest zbyt obszerna. Dojdą absencje za kartki, więc nie będzie łatwo. Jeśli jednak tych kontuzji nie będzie, a przepracowany okres przygotowawczy przyniesie pożądane efekty, to trzeba powalczyć.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony