Strona główna » Aktualności » Uryga: Ten mecz pozostanie w głowach

Uryga: Ten mecz pozostanie w głowach

Data publikacji: 15-12-2016 17:09



„Dla mnie każdy mecz jest teraz takim bardzo ważnym momentem. Odkąd wskoczyłem do tego składu, mimo już sześciu spotkań z rzędu, wydaje mi się, że w każdym kolejnym starciu jestem brany pod lupę i muszę potwierdzać swoją wartość. Do następnego meczu pozostanie jednak około dwóch miesięcy, więc spotkanie z Ruchem wszyscy będą mieć w głowach. Zatem przynajmniej przez ten czas mogę być oceniany przez pryzmat ostatniego meczu, dlatego dla mnie jest on tym bardziej istotny”- podkreśla Alan Uryga przed finalnym starciem Wisły Kraków w 2016 roku.

Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

22-letni stoper od sześciu ligowych - a siedmiu ogółem - rywalizacji wychodzi w pierwszym składzie Białej Gwiazdy i rozgrywa pełne spotkania. Uwypukla, że przed piątkowym wyjazdowym sprawdzianem w Chorzowie Wiślacy są skupieni w stu procentach. „Świąteczna mobilizacja? Nie ma o czym mówić! Motywacja jest taka sama jak na każdy mecz. Nie zmieniają tego ani pozycja, ani aktualna forma, czy skład personalny naszego rywala. Ruch jest na tyle specyficzną drużyną, że co roku mówiło się, że może być kandydatem do spadku, a na koniec wielokrotnie albo byli w ósemce, albo spokojnie się utrzymywali i potrafili napsuć niejednej ekipie krwi. To, że mają teraz ostatnie miejsce, nie zmienia nic ani w naszym podejściu, ani w ich, bo tym bardziej będą zmobilizowani. Mówi się o problemach organizacyjnych w Ruchu, ale to może zadziałać w dwie strony, gdyż czasem to jeszcze bardziej jednoczy zespół, który wychodzi na boisko i robi swoje. Skupiamy się zatem na przeciwniku, nie bacząc na jego obecną dyspozycję”.

Małe sukcesy

„Ten początek sezonu w naszym wykonaniu był bardzo, bardzo słaby. Pewnie wiele osób nie wierzyło w to, że możemy zimować w pierwszej ósemce, czy być w  tabeli m.in. nad Cracovią. Przyjmujemy to jako nasz mały sukces, bo mieliśmy świadomość naszej sytuacji. Każda porażka bardzo nas dołowała i było ciężko. Kiedy dwa-trzy miesiące temu ktoś by powiedział, że sprawa będzie otwarta i możemy spokojnie spędzić zimę w ósemce, pewnie wiele osób pukałoby się w czoło. Dlatego wyjście z tego kryzysu oceniamy jako nasz mały sukces” - stwierdza młody stoper.

Zawodnik został też zapytany o to, czy Wisła Kraków poradziłaby sobie w środku obrony, niezależnie od doboru personalnego do tej formacji z tercetu: Głowacki-Guzmics-Uryga. „Wydaje mi się, że nie byłoby różnicy. Sądzę, że każdy z naszej trójki - niezależnie od konfiguracji - nie zmienia w większym stopniu obrazu gry. Arek to Arek, jego rola i pozycja w drużynie jest niepodważalna. Przeważnie zatem wokół niego budowana jest ta linia. Ale jeśli chodzi o to, czy dalibyśmy radę w innym zestawieniu to myślę, że tak i nie byłoby większych problemów ze zmianą partnera, czy z innym duetem na środku obrony”.

Damian Juszczyk
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony