Strona główna » Aktualności » Triumf mistrza w Poznaniu!

Triumf mistrza w Poznaniu!

Data publikacji: 09-09-2011 22:28



Wiślacy uczcili powrót Lecha Poznań na stadion przy Bułgarskiej swoim zwycięstwem. Podopieczni trenera Roberta Maaskanta wygrali 1:0 z drużyną z Wielkopolski dzięki bramce Dudu Bitona.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

W pierwszym kwadransie spotkania o wiele lepiej zaprezentował się Lech, który przeprowadził kilka ładnych i niebezpiecznych akcji. W 2. minucie na bramkę Wiślaków strzał oddał Artiom Rudnev, ale Sergei Pareiko był na swoim miejscu i złapał piłkę. Tak samo było w 8. minucie, kiedy Semir Stilić wykorzystał niepewną grą obrony Białej Gwiazdy i uderzył na bramkę z 11. metrów. Pareiko obronił strzał, futbolówka wróciła do Stilicia, którego dobitka była słaba i piłka ponownie wróciła do golkipera krakowskiej drużyny.. Dodatkowo w 10. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Tsvetan Genkov, więc niewesoło zapowiadało się to spotkanie dla Wisły.

Zobacz zdjęcia z Poznania!

Jednak po piętnastu minutach Wiślacy się przebudzili i zaczęli swoje przedstawienie. Żaden z Lechitów nie powinien mieć pretensji, gdyby przegrywali do przerwy 0:4 i tylko nieskuteczności swoich rywali zawdzięczali utratę tylko jednego gola. W 15. minucie po zagraniu Ivicy iliewa z rogu piłkę głową trącił Maor Melikson. Ta trafiła w słupek, dopadł do niej Andraż Kirm, który jednak uderzył niecelnie. Pięć minut później po wstrzeleniu futbolówki w pole karne Lecha przez Dragana Paljicia, Kirm trafił w poprzeczkę, ale skuteczną dobitką popisał się Dudu Biton, który strzałem głową umieścił ją w siatce. Sześć minut później Melikson wyszedł sam na sam z Kotorowskim, ale tylko sobie wiadomym sposobem nie trafił do bramki. W 41. minucie w takiej samej sytuacji znalazł się Andraż Kirm, który jednak strzelił prosto w bramkarza Lecha. Już w doliczonym czasie gry po zamieszaniu w polu karnym Kolejorza piłkę z linii bramkowej wybił Grzegorz Wojtkowiak, ta wpadła pod nogi Bitona, który trafił w… słupek.

Po przerwie mistrzowie Polski nadal grali swoje, ale nadal byli nieskuteczni. Krakowianie momentami ośmieszali swoimi zagraniami rywali, jednak brakowało kropki nad „i”. Przyjemnie oglądało się wymianę podań między Ivicą Iliewem a Maorem Meliksonem, którzy rozklepywali obronę Lecha. Dwukrotnie bliski pokonania Kotorowskiego po takich zagraniach był serbski skrzydłowy, jednak za każdym razem golkiper drużyny gospodarzy wybijał piłkę na rzut rożny.

Trener Jose Mari Bakero, widząc co się dzieje, wprowadził na boisko Rafała Murawskiego i Aleksandara Tonewa. Wprowadziło to nieco ożywienia  w poczynania Lecha. Aktywny był zwłaszcza Tonev, który nie bał się uderzać na bramkę Białej Gwiazdy i walczyć bark w bark z Marko Jovanoviciem, ligowym debiutantem w barwach krakowian. W 89. minucie spotkania Bułgar oddał bardzo dobry strzał, ale Sergei Pareiko zdołał to wybronić. Chwilę później z dystansu estońskiego golkipera próbował pokonać Murawski, jednak piłka spadła na górną siatkę wiślackiej bramki. Mimo że końcówka spotkania należała do gospodarzy, to ci nie potrafili wykorzystać indywidualnych akcji Rudnewa, Tonewa czy Murawskiego. Wiślacy przez niemal cały mecz stanowili prawdziwą drużynę i to oni zasłużenie wywożą z Poznania trzy punkty.

Lech Poznań – Wisła Kraków 0:1 (0:1)
0:1 Biton 25’

Lech Poznań: Kotorowski – Bruma, Djurdjević (30’ Kamiński), Wołąkiewicz, Wojtkowiak – Injac – Kriviets, Stilić – Ślusarski (74’ Tonev), J. Wilk (56’ Murawski) – Rudnev

Wisła Kraków: Pareiko – Jovanović, Jaliens, Chavez, Paljić – Sobolewski, Nunez – Iliev (75’ Garguła), Melikson, Kirm (84’ C. Wilk) – Genkov (10’ Biton)

Żółte kartki: Stilić, Injac (Lech) – Sobolewski, Paljić, Pareiko (Wisła)
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 18 200

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony