Strona główna » Aktualności » Trener Smuda przed meczem z Widzewem

Trener Smuda przed meczem z Widzewem

Data publikacji: 04-04-2014 13:36



Przed Wiślakami ostatni wyjazdowy pojedynek w rundzie zasadniczej. W sobotę o ligowe punkty podopieczni trenera Franciszka Smudy powalczą z łódzkim Widzewem. 

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Dziennikarzy zebranych na konferencji przedmeczowej interesowała  przede wszystkim sytuacja kadrowa Białej Gwiazdy.  „Garguła cały czas grał z bólem i wczoraj pytałem  go, czy może już na sto procent grać tą nogą, czy jeszcze coś odczuwa. Powiedział, że jeszcze odczuwa, ale chciał pomóc. Czasami jest to jednak złudne, bo piłkarz chce pomóc zespołowi, a tak naprawdę szkodzi przez to, że nie jest w pełni zdrowy” – powiedział. „Bunoza i Stjepanović są natomiast gotowi do gry i można z nich skorzystać. Po czerwonej kartce dochodzi Arek Głowacki i jest szansa odetchnąć. Co do Dariusza Dudki, to przypuszczam, że jeszcze tydzień czasu to potrwa” – wyjawił.

Trener odniósł się także do obecnej dyspozycji swoich podopiecznych. „Już w ubiegłym roku wiedzieliśmy, że jeżeli nie będzie generalnych wzmocnień, to nie jesteśmy w stanie regularnie wygrywać i utrzymywać się cały sezon na tym samym poziomie. To jest nierealne. Tego nikt nie gwarantuje” – mówił. „Przyczyny są takie, że nie gramy w pełnym składzie. Jak mieliśmy wszystkich do gry, to ten zespół dawał sobie radę z każdym. Rozważcie cały materiał, jaki mam tutaj do dyspozycji i porównajcie z czasami wstecz. Wówczas powiecie, że dobrze, że się utrzymaliśmy” – tłumaczył.  
 
„Nie widziałem zawodowego piłkarza, który powiedziałby, że trenuje zbyt mocno. On decyduje o swojej formie, jak jest za dużo treningów, to przychodzi i mówi, że prosi jeden dzień wolnego. Zdarzają się takie przypadki. Kiedyś, piętnaście lat temu, były teksty o zajechaniu. Konia możesz zajechać, a nie piłkarza” – gestykulował. „W przypadku Guerriera widać, że dostał pierwszy raz taką petardę i nie ma takiej formy, jaką prezentował jesienią. Nad tym można dyskutować, ale co do pozostałych, to nie ma szans” – wyznał.
 
Piłkarze krakowskiej Wisły mało sytuacji podbramkowych stwarzali sobie w ostatnich pojedynek. Co o tym sądzi trener Franciszek Smuda? „Zgadzam się, że za mało strzelamy, za mało groźni jesteśmy w polu karnym. Gdybyśmy mieli Brożka z jesieni, gdzie w każdym meczu strzelał bramkę, to byście powiedzieli – ale mamy drużynkę” – dodał. „Jak masz jednego napastnika, to musisz chuchać i dmuchać. Nie mogę mieć do niego pretensji. Musimy robić wszystko, aby go postawić na nogi” – zaznaczył.
 
Szkoleniowiec Wisły zapytany o zmianę w formacji ataku i ewentualne sprawdzenie Klaricia, odpowiedział: „Ja mam tych ludzi na co dzień i wiem, czy warto, czy nie. To jest ta różnica. Trener widzi umiejętności, które piłkarz posiada i wie, czy jest w stanie zagrać. On ma 19 lat, niech pogra w tej trzeciej lidze i niech mnie przekona do siebie, bo póki co na razie wystąpił w jednym meczu w rezerwach”. 
 
Trener Smuda zaznaczył, iż jego zdaniem Wiślacy będą mieć w Łodzi trudną przeprawę. „Wniosek jest jeden, że będziemy mieć trudniej niż w Lubinie, bo Widzew zaprezentował się dobrze w meczu z Cracovią” – zwrócił uwagę.  „Jesteśmy przygotowani na te siedem meczów. Potrzebujemy minimum cztery punkty, aby zostać w tej czwórce. Później mamy dwa tygodnie czasu, aby nabrać świeżości” – zakończył szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
 
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

 



do góry strony