Strona główna » Aktualności » „To już naprawdę ostatni raz!”

„To już naprawdę ostatni raz!”

Data publikacji: 19-02-2010 16:17



W piątek piłkarze Wisły Kraków wrócili już do tradycyjnego treningu. Popołudnie podopieczni trenera Macieja Skorży spędzili w Skotnikach, gdzie trenowali na świeżym powietrzu.

Fot. Marcin Górski Fot. Marcin Górski

Po powrocie z Hiszpanii Wiślacy odpoczywali przez jeden dzień, w piątek natomiast cała drużyna udała się do Skotnik. Tam trenerzy przeprowadzili trening na otwartym boisku ze sztuczną nawierzchnią.










Piłkarze z pola najpierw ćwiczyli z trenerem Bahrem, a w tym samym czasie trener Łaciak sprawdzał formę bramkarzy, którzy m.in. wyrzucali piłkę do góry, potem skakali przez trzy płotki różnej wielkości, a następnie musieli tę piłkę jak najszybciej złapać. Wiślaccy bramkarze nie mieli łatwo. Przy jednym ze strzałów trener Łaciak trafił piłką Mariusza Pawełka poniżej pasa. Kilkanaście minut później, przy ćwiczeniu rozegrania akcji, ucierpiał również Filip Kurto, którego w czułe miejsce uderzył Arkadiusz Głowacki. „Sprawdzamy ich formę. Jak się szybko podniosą po takim strzale, to znaczy, że będą z nich dobrzy bramkarze” – żartował trener Łaciak.







Maciej Skorża może być zadowolony ze strzeleckiej formy Pawła Brożka. „Brozio” zdobył dwie bramki podczas meczów sparingowych rozegranych przez Wisłę na zgrupowaniu w Hiszpanii, ale na tym nie poprzestał. Podczas dzisiejszego treningu znowu kilka razy trafił do bramki. „Wraca Paweł!” – komentowali jego gole trenerzy.

Najciekawsze ćwiczenie podczas całego treningu piłkarze wykonali na koniec zajęć. Trener Bahr polecił Wiślakom, aby, idąc w kierunku bramki, podbijali piłkę nogą, po czym trzy razy uderzyli ją głową i trafili w… poprzeczkę. Jak na złość większość z nich umieszczała futbolówkę w siatce. Pierwszym, któremu udało się wykonać to trudne zadanie, był Bartosz Kozieł. Ta sztuka udała się jeszcze Michałowi Czekajowi, Tomasowi Jirsakowi, Konradowi Gołosiowi, Juniorowi Diazowi oraz Rafałowi Boguskiemu. Piłkarze ćwiczenie to robili trzy razy. Kto w ostatniej serii nie trafił w poprzeczkę, musiał zrobić 10 karnych pompek, jak Paweł Brożek, Arkadiusz Głowacki czy Radosław Sobolewski, którzy bez słowa sprzeciwu wykonali zadanie. Swoich sił w próbie trafienia w poprzeczkę spróbowali również trenerzy: Skorża, Bahr i Janas. Po kilku bezskutecznych próbach Skorża stwierdził: „To już naprawdę ostatni raz!” i… od nowa starał się strzelić w poprzeczkę. Ani jemu, ani żadnemu z pozostałych dwóch szkoleniowców ta sztuka się jednak nie udała.







Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony