Strona główna » Aktualności » Szymkowiak: Dlatego Wisła jest mistrzem

Szymkowiak: Dlatego Wisła jest mistrzem

Data publikacji: 14-06-2009 09:06



Byłego piłkarza Wisły, a obecnie komentatora Canal+, Mirka Szymkowiaka, poprosiliśmy o podsumowanie sezonu 2008/2009 w wykonaniu Wisły. "Szymek" zdradził nam, w czym jego zdaniem tkwił sukces Białej Gwiazdy.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Co zadecydowało o tym, że Wisła została mistrzem sezonu 2008/2009?
Ze wszystkich zespołów z górnej części tabeli – wliczając w to GKS Bełchatów i Polonię Warszawa, Wisła ma najsilniejszą ławkę rezerwowych. Widziałem wszystkie mecze Wisły na swoim stadionie na żywo, część wyjazdowych, a pozostałe oglądałem w telewizji i mogę powiedzieć, że po przerwie to zawsze była inna drużyna. W pierwszej połowie Wisła podmęczała przeciwników, a potem zmiennicy, którzy pojawiali się w drugiej połowie nie osłabiali zespołu, a wzmacniali go. Na początku sezonu grał Wojtek Łobodziński. Jeśli jemu nie szło, to na murawie pojawiał się Patryk Małecki. Pod koniec sezonu z ławki wchodzili z kolei Ćwielong i Łobodziński. W praktycznie każdym meczu zmiennicy mieli udział przy bramkach po swoim pojawieniu się na murawie. To jest największa siła Wisły, dzięki temu Biała Gwiazda zdobyła mistrzostwo.

To oni są więc bohaterami tego sezonu?

Trzeba dodać, że największa zasługa w tym wszystkim należy do trenera. To on decyduje o składzie, to on dokonuje zmian. Wielu osobom nie podobało się na przykład to, że Wojtek Łobodziński grał w pierwszym składzie kosztem Patryka Małeckiego, a on wchodził na podmęczonego przeciwnika i miał więcej swobody. Pod koniec sezonu role się odwróciły i okazało się, że to wchodzący z ławki Łobodziński wygrał w Gdańsku Wiśle mecz.

A poza rezerwowymi można wyróżnić jakąś konkretną osobę?
Zawsze miałem bardzo duży szacunek do ludzi, którzy grali długo w jednym klubie – zarówno w Polsce jak i w wielkich klubach zagranicznych.  Wisła wygrała mistrzostwo też tym, że miała w swoich szeregach najwięcej zawodników oddanych swojemu klubowi. W Wiśle grają piłkarze, którzy są także kibicami swojego klubu i to bardzo oddanymi kibicami. W ostatnich meczach było widać, że Wisła ma Patryka Małeckiego, braci Brożków – kibiców z krwi i kości, czy Arka Głowackiego, Marcina Baszczyńskiego, którzy są w tym klubie już bardzo długo. Tym właśnie piłkarzom w ostatnich meczach było widać jak bardzo zależy na mistrzostwie dla Wisły.

Teraz wszyscy mówią już o kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Rzeczywiście będzie łatwiej?

Może będzie łatwiej, ale z drugiej strony popatrzmy się, jakie wzmocnienia robią kluby ze wschodu. Na Ukrainie na przykład w kluby pompowane są wielkie pieniądze, do tamtejszej ligi przychodzą naprawdę dobrzy zawodnicy. Polskie zespoły nawet nie mają co się z nimi porównywać. To jednak jest tylko piłka i nawet z silniejszymi można sobie poradzić.

Wisła nie miała ostatnio szczęścia w losowaniach. Czy to może zadecydować o awansie lub jego braku?
Od losowania dużo zależy. Przecież w momencie, gdy ja grałem w Wiśle i mieliśmy taką fajną ekipę, trafiliśmy na Real Madryt. W starciu z takim przeciwnikiem nasze szanse były minimalne. Z drugiej strony Wisła była tak bliska awansu do Ligi Mistrzów w dwumeczu z Panathinaikosem, czyli słabszym rywalem.

A na ile ważne mogą okazać się transfery?
Na pewno będą one miały znaczenie. Nie gwarantują one jednak, że zawodnik od razu będzie dużym wzmocnieniem. Piłkarz często potrzebuje miesiąca, dwóch, żeby zgrać się z nową drużyną. Pamiętam, że przecież tak było w przeszłości. Dużo czasu zaadaptowanie się w Wiśle zajęło Maćkowi Żurawskiemu, Arkowi Głowackiemu. Nawet po sobie mogę powiedzieć, że po w Wiśle zacząłem grać tak, jak sam od siebie tego wymagałem. Łukasz Garguła ma kontuzję i w kwalifikacjach zapewne nie zagra, a to jest bardzo duże osłabienie. Ważne, żeby Wisła się nie osłabiła, bo widzieliśmy jakie problemy ze strzelaniem goli były, gdy zabrakło Pawła Brożka.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony