Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Szutaj brate, czyli język wiślackiej szatni
Data publikacji: 18-02-2012 12:35Jeśli ktoś powie, że piłkarze Wisły rozmawiają ze sobą głównie po polsku lub po angielsku, to dotknie jedynie wierzchołka tematu „język wiślackiej szatni”. Zawodnicy Białej Gwiazdy bowiem w wielu przypadkach w zdaniach mieszają słowa z różnych języków, a nawet tworzą swoje słowa.
Ten materiał ukazał się w 125. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz
Oczywiście, podstawą porozumiewania się są język polski i angielski, ale sporo słów, których używają w komunikacji miedzy sobą piłkarze, pochodzi też z serbskiego i hiszpańskiego. Zawodnicy więc zwracają się do siebie z serbska – brate lub z hiszpańskiego – amigo. Któregoś dnia Michael Lamey przyszedł z pretensjami do Gordana Bunozy. „Mój syn, po tym jak z nim ostatnio rozmawiałeś, nie mówi teraz do mnie inaczej niż brate” – „narzekał” z uśmiechem na twarzy Holender.
W tym roku jednak rekordy popularności bije kolejne serbskie słowo: mačko, które oznacza „kotek”, ale w ten sposób w Serbii mówi sie do kolegów. W ten sposób tytułowani są aktualnie wszyscy gracze Białej Gwiazdy pochodzący z Bałkanów. Co charakterystyczne dla języka wiślackiej szatni, słowo przybrało już polską odmianę, więc podaje się do mačka, a w parze ćwiczy się z mačkiem.
Najdziwniejsze słowa używane w szatni zawodników Białej Gwiazdy powstają właśnie przez dodanie polskiej odmiany do obcych słów. Najbardziej charakterystyczny i popularny zarazem jest zwrot „szutaj”, czyli po prostu „strzelaj”, stworzone przez dodanie polskiej odmiany do angielskiego słowa. Mają więc rację ci, którzy mówią, że Wiślacy rozmawiają ze sobą po prostu swoim językiem, najbardziej zbliżonym do polskoangielskiego.
Wszyscy zawodnicy Wisły znają oczywiście piłkarskie zwroty po polsku. Każdy więc wie, co znaczy „plecy”, „moja”, „czas” i inne tego typu określenia. Nie oznacza to jednak, że zawodnicy na murawie porozumiewają się jedynie po polsku, ani że są to jedyne polskie zwroty, jakie znają. Wracając na przykład samolotem z Łowecza wszyscy obecni na pokładzie mogli usłyszeć, jak Maor Melikson i Dudu Biton chórkiem ćwiczą liczenie po polsku. „Raz, dwa, trzy, cztery, pięć” – niosło się na prawie cały samolot.
W tym miejscu warto dodać, że część obcokrajowców bardzo ambitnie i z dobrymi rezultatami podchodzi do nauki języka polskiego. Co zrozumiałe, nauka szczególnie dobrze idzie tym, których ojczyste języki są podobne do naszego. Tomek Jirsak już od dawna płynnie mówi po polsku. Coraz lepiej w naszym języku porozumiewają się też inni zawodnicy. Warto wymienić tu Milana Jovanicia, Sergeia Pareikę i Tsvetana Genkova, z którymi można już spokojnie rozmawiać w naszym języku. Inni coraz częściej starają się używać polskich zwrotów, albo wręcz dopytują się, jak coś mówi się po polsku. Przy okazji dochodzi oczywiście do wielu zabawnych pomyłek. Każdy już wie, że gdy Sergei Pareiko krzyczy „prawa storna”, to chodzi o prawą stronę, a „Co potrebujesz?” w wykonaniu Tsvetana Genkova to nic innego jak „Czego potrzebujesz?”. Ceco zresztą chyba nie ma zamiaru poprawnie wymawiać tego słowa, skoro żarty robione przez kolegów z jego „potreba” nie robią na nim wrażenia.
Na koniec warto tylko dodać, że nawet gdy piłkarze Białej Gwiazdy rozmawiają po polsku, postronna osoba może mieć problemy ze zgadnięciem, o co zawodnikom chodzi. Bo kto zgadnie, o co chodzi, gdy jeden piłkarzy prosi drugiego: „Sprawdź, jak mój Słowacki”.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















