Strona główna » Aktualności » Szkolenie młodzieży oczami trenera Moskala

Szkolenie młodzieży oczami trenera Moskala

Data publikacji: 02-01-2010 16:43



Szkolenie dzieci i młodzieży w Polsce od dłuższego czasu wywołuje ożywione dyskusje w środowisku piłkarskim. Właśnie w błędach w szkoleniu młodych zawodników upatruje się niepowodzeń w seniorskiej piłce. Jak więc wygląda to w Wiśle Kraków? Czy rzeczywiście jest tak źle, jak się o tym mówi?

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Ten materiał ukazał się w 94. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby otrzymywać newsletter, wystarczy wypełnić formularz

Kazimierz Moskal był już asystentem trenerów pierwszego zespołu Wisły Kraków, sam nawet prowadził Białą Gwiazdą. Obecnie trenuje juniorów młodszych Wisły, z którymi w dwa sezony temu zdobył mistrzostwo Małopolski. Sam więc wie najlepiej, z jakimi problemami zmagać się musi szkoleniowiec, który pracuje z młodzieżą. „Wiadomo, że jest problem z bazą. My tutaj na Wiśle też to odczuwamy, chociaż klub stara się nam w miarę możliwości stworzyć warunku do pracy, także korzystamy i ze sztucznego boiska, i z hali. Ale myślę, że nie jest to problem tylko nasz, ale ogólnokrajowy. Nie można powiedzieć, że wszystko jest ładne i piękne, bo takie nie jest i nie można tego przemilczeć. Ale to jest jeden z wielu czynników, który wpływa na szkolenie” – mówi trener Moskal. Jego zdaniem nie tylko brak odpowiedniego zaplecza treningowego jest przeszkodą w pracy z przyszłymi piłkarzami. „Nie można też unormować zajęć szkolnych i pogodzić tego w łagodny sposób z treningami. Jest co prawda stworzona szkoła mistrzostwa sportowego, ale nie wszyscy tam chodzą. Grupa, która trenuje, składa się z chłopców z różnych szkół. Ciężko jest to zorganizować tak, aby wszyscy systematycznie chodzili na treningi. Chłopcy kończą te lekcje o różnych porach, zanim się zjadą ze szkół, to jest już późno. Tym bardziej teraz, kiedy ten dzień jest krótki, o godz. 16:00 jest już ciemno i praktycznie nie ma co zaczynać treningu. Na pewno każdy chciałby, żeby ta baza szkoleniowa była na miejscu i żeby można było trenować nie tylko od godz. 15:00, ale później, kiedy ci chłopcy przyjdą ze szkoły i będzie można razem coś zrobić” – argumentuje Kazimierz Moskal.

Mimo tych problemów, trener zadowolony jest z pracy z młodymi zawodnikami. „Z młodzieżą zawsze jest bardzo przyjemna praca. To są chłopcy, którzy zawsze chętnie przychodzą na zajęcia i chcą trenować. Ja pracuję drugi rok z młodzieżą i nie zdarzyło mi się tak, żebym ja miał za mało zawodników na treningu” – mówi z uśmiechem.

”W każdej grupie są chłopcy, którzy w miarę dobrze rokują na przyszłość, natomiast inną sprawą jest to, jak oni się rozwiną. Kiedy ja byłem w wieku juniorskim, spotykałem się z ludźmi, którzy grali dużo lepiej ode mnie, w reprezentacjach Polski, a potem niewiele osiągnęli. Tu nigdy nie będzie gwarancji, że ten, który się dobrze zapowiada, na pewno zrobi karierę” – opowiada dalej szkoleniowiec juniorów młodszych Białej Gwiazdy. ”W obecnej chwili bardzo wielu zawodników, którzy byli ściągani do Wisły w wieku juniora, są teraz w kadrze pierwszej drużyny, jak chociażby Łukasz Burliga, Sebastian Janik, Michał Chrapek, Michał Czekaj, Sebastian Leszczak. Nie wszyscy są wychowankami, ale grali u nas w juniorach. Wiadomo, że ten przeskok jest dla nich trudny. Ale jeśli będą mieli szansę, aby pozostać dłużej w tej szerokiej kadrze, to nabiorą doświadczenia, dodatkowych umiejętności, będą mieli od kogo się uczyć i mogą stać się zawodnikami, którzy zaistnieją w lidze” – dodaje.

Juniorzy młodsi Białej Gwiazdy rundę jesienną mają już praktycznie za sobą. Do rozegrania został im zaległy mecz z Sandecją Nowy Sącz. Czy i w tym sezonie młodzi Wiślacy powalczą o pierwsze miejsce? „Priorytetem nie jest wygranie tej ligi, ale z drugiej strony trudno chłopcom powiedzieć, kiedy wychodzą na mecz, że gramy sobie, po to, żeby pograć. Oni też mają swoje ambicje i chcą wygrywać” – tłumaczy Kazimierz Moskal. Swoje umiejętności piłkarze mogą podnosić nie tylko poprzez występy w lidze juniorskiej, ale również w konfrontacjach z juniorami z najlepszych klubów europejskich podczas turniejów towarzyskich. „Staramy się jeździć na takie turnieje, bo to jest bardzo fajne. Byliśmy na dwóch takich turniejach – na jednym graliśmy na boiskach trawiastych, drugi był turniejem halowym. Myślę, że wyniki nie odzwierciedlały naszych umiejętności, ale nie odstawaliśmy od innych drużyn aż tak bardzo, chociaż poziom był bardzo wysoki” – podkreśla szkoleniowiec.

Trener Moskal w pracy z juniorami może wykorzystywać doświadczenie, jakie zdobył współpracując ze szkoleniowcami przy pierwszym zespole. „Miałem okazję, żeby się czegoś od nich nauczyć. To też dla mnie świetny kapitał. Dzięki temu, że spędziłem te kilka lat przy pierwszej drużynie, od każdego trenera coś tam zapamiętałem i staram się to wdrażać w treningu. Ale siedząc w domu i obmyślając trening, staram się coś tam swojego dołożyć, żeby tych chłopców też zaciekawić” – przyznaje. A jak układa się współpraca z obecnym sztabem pierwszej drużyny Wisły Kraków? „W tej chwili mamy trenera koordynatora, który odpowiada za całą sekcję młodzieżową. Natomiast mieliśmy ostatnio spotkanie z trenerem Skorża. Na jednym z treningów był nawet trener od przygotowania fizycznego, Paolo Terziotti. Zademonstrował kilka ćwiczeń chłopcom, którzy byli pod wrażeniem. Myślę, że w miarę możliwości będziemy się starać, żeby coś takiego kontynuować” – mówi Moskal.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony