Strona główna » Aktualności » Stolarczyk: Każda seria kiedyś się kończy

Stolarczyk: Każda seria kiedyś się kończy

Data publikacji: 17-08-2018 14:45



Przed drużyną Białej Gwiazdy kolejne wyjazdowe wyzwanie. Piłkarzom prowadzonym przez trenera Macieja Stolarczyka przyjdzie w najbliższą niedzielę walczyć o ligowe punkty na terenie poznańskiego Lecha, który zajmuje aktualnie pozycję lidera Lotto Ekstraklasy.

Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

Szkoleniowiec krakowian, przed niedzielną rywalizacją, ma do swojej dyspozycji niemalże komplet graczy i spokojnie może rotować składem tak, aby odpowiednio dobrać piłkarzy pod kątem przeciwnika. „Praktycznie wszyscy zawodnicy są zdrowi, co na pewno jest aspektem pozytywnym. Z dnia na dzień ich dyspozycja jest coraz lepsza. Tak naprawdę jedynie Piotrek Świątko nie uczestniczy jeszcze w zajęciach, ponieważ ma drobny uraz. Przygotowania przebiegają w sposób normalny, ale inaczej niż u rywala, który wczoraj rozegrał mecz. Lech do tej pory wygrał wszystkie spotkania, ma dobrą pozycję, jest faworytem, ale każda seria kiedyś się kończy, z pewnością ta Lecha też. Jesteśmy gotowi, rywal pokazuje, że potrafi grać kilkoma systemami i ma pełen wachlarz do zaprezentowania. Dodatkowo posiada bardzo ciekawych graczy, także mam nadzieję, że będziemy świadkami ciekawego meczu” - zaczął opiekun 13-krotnego mistrza Polski.

Przygoda Kolejorza w europejskich pucharach dobiegła końca. W miniony czwartek Lechici nie poradzili sobie z KRC Genk i po dwumeczu odpadli z tych prestiżowych rozgrywek. „Organizm profesjonalnego piłkarza jest przyzwyczajony do tego, aby grać co trzy dni. Nie jest to ponadludzki wysiłek. Nie będę szukał wymówek, opierając się na zmęczeniu rywala, bo gra z taką częstotliwością jest normalna, naturalna. Nie należy traktować tego jako handicap. Historia ostatnich spotkań pokazuje, że Lech korzysta z większości piłkarzy, stosuje dużą rotację w składzie. Widać, że zespół z Poznania prezentuje się naprawę dobrze. Są to jednak ich sprawy, my skupiamy się na sobie” - zaznaczył.
 
Bramka obstawiona

Przymusowa przerwa w grze Michała Buchalika dobiegła końca. Trener Stolarczyk wyjawił, że dokonał już wyboru golkipera, który stanie między słupkami wiślackiej bramki. „Decyzję podjąłem, nie rozmawiałem jeszcze o tym z moimi bramkarzami. To, że któryś z nich popełnił błąd, nie ma dla mnie znaczenia. Pozycja ta jest na tyle odpowiedzialna, że decyduje dłuższy okres czasu, a nie pojedyncze uchybienia. Rola bramkarza wymaga zaufania trenera. Zawodnik, który zostaje numerem jeden dostaje dłuższy kredyt zaufania i jest w stanie potwierdzić swoją wartość” - powiedział.
 
Ze zmianami na skrzydłach przystąpili do potyczki z Jagiellonią piłkarze Białej Gwiazdy. Na pytanie, czy podobnego zabiegu można spodziewać się w niedzielę, trener odpowiedział: „Taki był plan na ten mecz, chcieliśmy spróbować innych rozwiązań pod kątem akcji ofensywnych i odbioru piłki. Na tym nam zależało w Białymstoku, stąd zamiana skrzydeł. Liczę na uniwersalność zawodników. Mam nadzieję, że w miarę upływu czasu odpowiednie cegiełki udoskonalające naszą grą ofensywną uda się złożyć w całość. Nie da się tego zrobić od razu. Tak, jak pokazał rezultat starcia z Jagiellonią, nie do końca nam się to udało, chociaż sam mecz nie był zły. Zabrakło nam konkretów pod bramką rywala, bo było to spotkanie na remis. Zdecydował szczegół, który przechylił szalę na korzyść gospodarzy”.
 
Wzmóc rywalizację

Powrót Zorana Arsenicia do zajęć na pełnych obciążeniach daje szkoleniowcowi większe pole do manewru oraz wzmaga rywalizację w linii defensywy. „Każdy z rekonwalescentów spisuje się coraz lepiej. Nie ma co ukrywać, że w kolejnej fazie sezonu liczę na tego zawodnika. Widać jego determinację i chęć gry. Zespół może mieć z niego korzyść” - zapewnił. Podobnie wygląda sytuacja Tibora Halilovicia, który także wraca do pełnej dyspozycji. „Tibor również jest brany pod uwagę. W jego przypadku towarzyszył mu uraz niewdzięczny, bardzo bolesny, ale na szczęście diagnoza nie była aż tak drastyczna i nie wymagała ingerencji skalpela. Tibor mocno pracuje, jest w pełnym treningu. Myślę, że w niedługim czasie będę mógł z niego skorzystać, aby maksymalnie wykorzystać jego piłkarskie walory” - kontynuował.
 
W obozie krakowian w poprzednich seriach gier zawiodła przede wszystkim skuteczność, co przełożyło się na sytuację punktową i miejsce w tabeli. Dogodne okazje strzeleckie miał chociażby Jesús Imaz, który nie był w stanie przekuć ich na bramki. „Dyskutowaliśmy na ten temat, każdy ma świadomość tego, że aby być piętro wyżej, musi dać z siebie więcej. W taki sposób podchodzimy do codziennych zajęć. Widzę determinację Jesusa, który chce dać drużynie więcej. Jego poziom sportowy może być jeszcze wyższy, doskonale to rozumie i w pełni poświęca się, aby zamieniać sytuacje na gole, bo na pewno nie czuje się z tym komfortowo. Poprzedni sezon pokazał pułap, na który może się wspiąć” - analizował.
 
Wprowadzenie legendy


Cały mikrocykl treningowy ma za sobą Paweł Brożek, który w ubiegły poniedziałek rozpoczął pracę pod okiem sztabu Wisły. Jak aktualnie wygląda jego sytuacja? „To zawodnik, którego wprowadzamy, dozujemy mu program treningowy, aby nie rzucać go od razu na pełne obciążenia. Po takiej przerwie organizm musi przejść adaptację, abyśmy nie narazili go na uraz. Zawsze jest dla niego miejsce na zajęciach, ale chcemy żeby było to metodyczne wprowadzenie do pracy na najwyższych obrotach” - tłumaczył.
 
Duże oczekiwania niesie ze sobą osoba Kamila Wojtkowskiego, który zalicza się do grona utalentowanych graczy, mogących w przyszłości namieszać w polskiej lidze. „Z Kamilem także prowadzimy rozmowy. Pokazał w ostatnim meczu, że potrafi zrobić różnicę i dojść do sytuacji. Jeśli będzie dalej pracował tak, jak do tej pory, to ma potencjał i może wyjść na wyższy poziom. Dla mnie najważniejsze jest to, że jest świadomy rywalizacji i jest zdeterminowany, aby wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie. Zawodnicy muszą utrzymać poziom sportowy, aby w tej jedenastce zostać” - zakończył wypowiedź trener Maciej Stolarczyk.
 
K. Biedrzycka
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony