Strona główna » Aktualności » Stilić: Dać z siebie wszystko

Stilić: Dać z siebie wszystko

Data publikacji: 24-04-2014 21:05



Już jutro piłkarze Wisły zmierzą się z Lechem Poznań. Dla Semira Stilicia, który był zawodnikiem „Kolejorza”, będzie to powrót na Bułgarską.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Piątkowy mecz będzie pierwszym pojedynkiem w rundzie finałowej. Z jakim nastawieniem podopieczni Franciszka Smudy udają się do stolicy Wielkopolski? „Jesteśmy na takiej pozycji, że musimy walczyć o trzy punkty. Wiem, że Lech jest w dobrej formie, my mamy cztery porażki z rzędu i dużo kontuzji w zespole. Jesteśmy w ciężkiej sytuacji, ale nie pojedziemy tam ze złożoną bronią. Ci którzy jutro wyjdą na boisko, dadzą z siebie wszystko, tak każdy musi podchodzić do tego meczu, jeśli oczekuje pozytywnego wyniku” – twierdzi Stilić.

W zespole Białej Gwiazdy z powodu kontuzji i kartek nie wystąpi kilku podstawowych zawodników. „W każdej drużynie jest tak, że gdy kilku piłkarzy jest kontuzjowanych, a wchodzi się w fazę, że tych meczów jest dużo, nie osiąga się takich wyników jak wcześniej. Jednak mam nadzieję, że my jutro pokażemy się z dobrej strony, a ci którzy zastąpią kontuzjowanych bardzo się postarają i zdobędziemy punkty” – przekonuje Semir.

Podopieczni Franciszka Smudy w ostatnich spotkaniach nie mogą się pochwalić szczególną skutecznością pod bramką rywali. Jednym z zawodników, na których leży odpowiedzialność za kreowanie akcji ofensywnych, jest Bośniak. „Trudno mi powiedzieć, czemu tak się dzieje, że strzelamy mało bramek. Wydaje mi się, że gdy przyjdzie mecz, w którym się przełamiemy, to potem będzie już lepiej. Myślę, że problem może tkwić w głowach. Każdy teraz szczegółowo analizuje, w którym elemencie gry zawodzimy, ale prawda jest taka, że w naszej kadrze jest kilku świetnych piłkarzy, i nie można mówić, że ktoś nie pasuje do stylu gry”.

Dla pomocnika Białej Gwiazdy jutrzejszy mecz będzie powrotem do byłego klubu. Stilić w Poznaniu spędził cztery lata. „Na pewno dla mnie nie będzie to mecz, jak każdy inny, bo grałem tam cztery lata i poznałem dużo kolegów i znajomych. Z pewnością nie jestem ani pierwszym, ani ostatnim zawodnikiem, który grał w jednym klubie, a potem przeszedł do innego i wystąpi przeciw byłemu zespołowi. Moją pracą jest dać z siebie wszystko dla obecnej drużyny, i tylko na tym się koncentruję. Oczywiście, zobaczymy, jak przyjmą mnie kibice, ale ja skupiam się tylko na grze” – kończy.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony