Strona główna » Aktualności » Stępiński: Nie ma złotego środka

Stępiński: Nie ma złotego środka

Data publikacji: 06-12-2014 12:34



W najbliższą niedzielę zawodnicy trenera Franciszka Smudy rozegrają szlagierową potyczkę z poznańskim Lechem, który pod wodzą Macieja Skorży odzyskuje dawną formę.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

„Myślę, że będzie to bardzo dobre spotkanie dwóch drużyn, które są w czołówce tej ligi” – powiedział w wywiadzie Mariusz Stępiński.

Ostatni mecz w kończącym się roku kalendarzowym przy Reymonta 22 zapowiada się niezwykle ciekawie, do Krakowa bowiem przyjeżdża zespół Kolejorza, który podobnie jak Wisła walczy o najwyższe cele. „Drużynę z takimi zawodnikami zawsze trzeba traktować poważnie, niezależnie od tego, czy jest w dołku czy na fali. Zagramy przeciwko Lechowi u siebie i chcemy wygrać ten mecz. Myślę, że będzie to bardzo dobre spotkanie dwóch drużyn, które są w czołówce tej ligi” – zaczął. „Lech jest rywalem podobnym do Legii. Może Legia jest obecnie mocniejsza, ale myślę, że będzie to ciężki mecz. Przygotowujemy się jednak do niego normalnie, bo chyba nie ma złotego środka na sukces” – stwierdził.

Mimo że 19-letni zawodnik przychodził do Krakowa jako napastnik, to możemy oglądać go także na boku pomocy. „Gram tak, żeby pomóc drużynie. Jestem napastnikiem i parę meczów na tej pozycji rozegrałem. Jeśli jednak jest taka potrzeba, abym zagrał na boku, to nie mam z tym problemu. Mamy w zespole paru bocznych pomocników i tak naprawdę w niedzielę okaże się, jaki wariant trener wybierze. Pozostały jeszcze dwa mecze w obecnej rundzie i przekonamy się, czy w ogóle zagram” – dodał.

„W Niemczech przygotowywałem się do gry w pomocy, więc tutaj łatwiej było mi wejść na boisko i zagrać na skrzydle. Tak naprawdę cały czas uczę się gry na flance, ale miejmy nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Docelowo i tak chciałbym grać w ataku” – wyjawił.

W grudniu mija pół roku odkąd Mariusz Stępiński zasilił zespół spod Wawelu. Jak młody zawodnik podsumuje czas spędzony w Wiśle? „Gram tutaj dosyć regularnie i to mnie cieszy najbardziej, po to też tutaj przychodziłem. Byłem głodny gry na najwyższym poziomie, bo brakowało mi jej przez rok. A czy więcej się nauczyłem? Trudno mi to ocenić. Na pewno wzrosła pewność siebie, bo jak gra się na najwyższym poziomie, to ta pewność siebie idzie w górę” – wyznał.

„Spełniłem oczekiwania, które sam przed sobą postawiłem. Teraz przede wszystkim jako drużyna chcielibyśmy utrzymać drugie miejsce i w górze tabeli spędzić zimę. Zawsze powtarzam, że dobro zespołu jest najważniejsze, a cele indywidualne schodzą na dalszy plan” – zakończył Mariusz Stępiński.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony