Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Sobolewski: Brakuje nam usystematyzowania składu
Data publikacji: 30-11-2016 23:19Biała Gwiazda uległa Lechowi Poznań 2:4 i pożegnała się z marzeniami o Pucharze Polski. Od finału Wiślaków dzieliły tylko trzy spotkania, trzeba jednak przełknąć gorycz przegranej i walczyć w Ekstraklasie. Do dziennikarzy tym razem wyszedł Radosław Sobolewski, który zostawił dziś sporo zdrowia przy linii bocznej, motywując swoich graczy.
„Cóż można powiedzieć o tym meczu? Pierwszy mecz, mamy 1:1 na wyjeździe, u siebie dwie bramki i mimo to nie awansujemy. Na pewno jest to przykre, bo chcieliśmy awansować, chcieliśmy przejść Lecha, ale to się nie udało. Jest to nasz drugi mecz, w którym tracimy sporo goli i nad tym ciężko pracujemy, ale nadal przychodzi nam to zbyt łatwo” - podsumował spotkanie Radosław Sobolewski, dla którego była to debiutancka pomeczowa konferencja w roli trenera.
Nagła zmiana szansą dla innych
Tuż przed meczem ze względu na uraz, który na rozgrzewce odniósł Arkadiusz Głowacki, do pierwszego składu wskoczył Piotr Żemło. Opiekun Wisły pytany był o to, jak bardzo ta nagła zmiana mogła mieć wpływ na to spotkanie.
„Wiemy jak ważną postacią w szatni jest Arek Głowacki oraz jak bardzo dobry to piłkarz. Na pewno to, że nie mogłem z niego skorzystać w ostatniej chwili być może wprowadziło nieco zamieszania w naszych szykach. Takie jest jednak życie. Wskakują następni i muszą udowodnić to, że zasługują na grę w pierwszym zespole. To, na co narzekam najbardziej ostatnio to brak usystematyzowania składu, zwłaszcza w obronie. Gramy w zupełnie różnych ustawieniach personalnych, co nie pozwala na odpowiednie zgranie się, brakuje automatyzmów, co w grze defensywnej jest na wagę złota” - przyznał „Sobol”.
„Nie dawać się wyprowadzać z równowagi”
W meczu 1/4 PP nie obyło się bez olbrzymich kontrowersji. Zdaniem większości obserwatorów tego spotkania, Jasminowi Buriciowi należała się czerwona kartka za faul na obiegającym go Pawle Brożku, a Boban Jović nie faulował Radosława Majewskiego. Arbiter Paweł Raczkowski widział te sytuacje inaczej i w pierwszym przypadku nakazał grać dalej, a w drugim wskazał na jedenasty metr. Zaczynający trenerską karierę Radosław Sobolewski nie chciał jednak odnieść się wprost do tych sytuacji.
„Nie chciałbym zastanawiać się nad tymi rzeczami, ale to, co rzuciło mi się w oczy, to zła reakcja naszego zespołu na niektóre sytuacje na boisku. Nie możemy dać ponieść się emocjom, choć może sam nie jestem tu najlepszym wzorem i przykładem” - pół żartem, pół serio stwierdziła ikona Białej Gwiazdy, budząc uśmiech krakowskich dziennikarzy. Na koniec „Sobol” dodał: „Pewne rzeczy przez te parę lat zrozumiałem i do tego naprawdę nie można doprowadzić. Dostajemy głupie żółte kartki, jesteśmy rozporoszeni, nieskoncentrowani. Być może dlatego później tak łatwo i szybko straciliśmy te trzy bramki”.
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















