Strona główna » Aktualności » Śnieżna bitwa dla Lecha

Śnieżna bitwa dla Lecha

Data publikacji: 30-11-2016 22:26



1/2 Pucharu Polski nie dla nas... W meczu rewanżowym ćwierćfinału PP Wisła uległa Lechowi 2:4. Niestety, jedną z kluczowych postaci tego spotkania był sędzia Paweł Raczkowski, który podyktował wątpliwego karnego dla gości oraz nie wyrzucił z boiska Jasmina Buricia. Kto wie, jak potoczyłby się ten pojedynek, gdyby nie te dwie kluczowe decyzje, podjęte przy stanie 0:0. Gole dla Wisły zdobyli Petar Brlek i Patryk Małecki, a dla Lecha Radosław Majewski, Darko Jevtic, Maciej Makuszewski oraz Marcin Robak.

Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

Zobacz galerię z tego spotkania

Ogłaszany jako jeden z najważniejszych meczów w sezonie pojedynek z Lechem, którego stawką był półfinał Pucharu Polski, elektryzował kibiców, którzy mimo fatalnej pogody stawili się przy Reymonta. Wiślacy musieli sobie radzić bez Arkadiusza Głowackiego, który w ostatniej chwili został zastąpiony przez Piotra Żemłę. Młody Wiślak nie mógł sobie wyobrazić trudniejszego egzaminu niż ten dzisiejszy. 

Mecz jednego aktora - sędziego
 
Obie drużyny rozpoczęły od wzajemnego badania swoich możliwości w zimowej aurze. Jako pierwszy na strzał zdecydował się Petar Brlek, lecz jego próbę zatrzymali poznańscy defensorzy. Dobitka Patryka Małeckiego po lekkim bilardzie w polu karnym padła łupem Jasmina Buricia. W odpowiedzi z woleja huknął Makuszewski, a futbolówka poszybowała wysoko nad poprzeczką. Po chwili Paweł Brożek wyszedł po błędzie Bednarka oko w oko z golkiperem Lecha i przerzucił nad nim piłkę. Interweniujący przed szesnastką Bośniak nie sięgnął futbolówki, a swoją nogą drasnął naszego napastnika, powodując jego upadek. Gwizdek sędziego Pawła Raczkowskiego zamilkł. Kibice Białej Gwiazdy mysleli, że arbiter po prostu zapomniał gwizdka, lecz w 20. minucie okazało się to nieprawdą, gdy warszawiak odgwizdał karnego z kapelusza za rzekomy faul Jovicia. 
 
Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Robak, a rozjemca meczu dalej walczył o miano najbardziej widocznego mężczyzny na boisku. Najpierw za ostry faul Tetteha Raczkowski nie dał żółtej kartki, a chwilę później za zwrócenie uwagi arbitrowi kartki otrzymali: Mączyński i Popović, a za faul napomniany został Mójta. Za odkopnięcie piłki po gwizdku Darko Jevtić został wyłącznie upomniany słownie. Wytrącona z równowagi Biała Gwiazda straciła drugą bramkę, a jej autorem był Maciej Makuszewski. Dziewięć minut później zrobiło się 3:0, gdy do podania z głębi pola w tempo wybiegł Jevtić, który strzałem przy ziemi pokonał Załuskę. Golkiper Wisły minutę później poradził sobie ze Szwajcarem, a w odpowiedzi mający wiele miejsca Brlek huknął nad poprzeczką. 
 
Nadzieja i... prysznic
 
W 45. minucie Łukasz Załuska powstrzymał w stuprocentowej sytuacji Robaka, a następnie odbił na rzut rożny strzał Kadara, wlewając tym samym cień nadziei na drugą połowę. Wisła do awansu potrzebowała czterech goli. Dużo, acz nie takie remontady już się zdarzały. Cień zmienił się w promyk w 51. minucie, kiedy to Petar Brlek wykorzystał błąd jednego z graczy Lecha, uprzedził Buricia i wpakował piłkę do siatki! Niestety, sześć minut później Wisła zaczęła grać w dziesiątkę, kiedy to Adam Mójta przegrał pojedynek biegowy z Jevticiem i wyciął go jak trawę na wiosnę. Sędzia Raczkowski pokazał drugą żółtą kartkę, co oznaczało szybszy prysznic naszego defensora.
 
Niezrażeni tym faktem podopieczni Radosława Sobolewskiego walczyli dalej, co przyniosło drugą bramkę. Świetną akcję zapoczątkował Boguski, który uruchomił prostopadłym podaniem Jovicia, ten zagrał płasko do Brożka, który sprytnie przepuścił futbolówkę do Małeckiego. Skrzydłowy Wisły zrobił, co do niego należało i Wiślakom brakowało już tylko dwóch goli. W 78. minucie o centymetry od samobója był Jan Bednarek, który skiksował po dośrodkowaniu Małeckiego. Wisła wierzyła, wierzyli kibice, wierzyli wszyscy związani z Białą Gwiazdą na dobre i na złe.

Niestety, w 82. minucie Jóźwiak urwał się wprowadzonemu chwilę wcześniej Drzazdze, obsłużył podaniem Majewskiego, a ten uderzył z całych sił pod poprzeczkę. Załuska był bez szans. W odpowiedzi z trudnej pozycji mierzył Krzysztof Drzazga, a piłka minęła prawy słupek bramki Buricia. Na więcej Wiślaków nie było już stać i to Lech zagra w półfinale PP. 
 
Wisła Kraków - Lech Poznań 2:4 (0:3)
0:1 Robak 21'
0:2 Makuszewski 28' 
0:3 Jevtic 38' 
1:3 Brlek 51'
2:3 Małecki 66'
2:4 Majewski 82'
 
Wisła: Załuska - Jović, Żemło, Uryga, Mójta - Boguski (80' Drzazga), Mączyński, Popović (61' Bartosz), Małecki - Brlek - Brożek (70' Zachara)
 
Lech: Burić - Kędziora, Bednarek, Nielsen, Kadar - Tetteh, Gajos (86'Dudka) - Makuszewski, Majewski, Jevtić (68' Jóźwiak) - Robak (76' Kownacki)
 
Żółte kartki: Mączyński, Popović, Mójta (x2), Żemło, Małecki - Tetteh, Kędziora
 
Czerkowa kartka: Mójta (58')
 
Sędziował: Paweł Raczkowski z Warszawy
 
Widzów: 10 507
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony