Strona główna » Aktualności » Smutny debiut Sebastiana

Smutny debiut Sebastiana

Data publikacji: 22-11-2009 21:49



W meczu z Cracovią w Ekstraklasie zadebiutował Sebastian Leszczak, który na kilka minut przed końcem zastąpił w drużynie gospodarzy Andraża Kirma. Jednak po spotkaniu młody piłkarz Wisły był bardzo niepocieszony przegraną swojej drużyny.

Fot. Janek Hubrich Fot. Janek Hubrich

Dzisiaj po raz pierwszy zagrałeś w pierwszej drużynie, jednak to nie był radosny wieczór dla Ciebie.
Po pierwsze chciałem podziękować trenerowi Skorży za to, że pozwolił mi zadebiutować, i to jeszcze w takim meczu, i przy takim wyniku. To dla mnie coś bardzo ważnego i naprawdę dziękuję mu z całego serca. Aczkolwiek, jeżeli chodzi o mecz i wynik, to brak słów. Naprawdę, do mnie to jeszcze nie doszło. Choć jestem młodym zawodnikiem i był to dla mnie pierwszy mecz, to przegrana z Cracovią i słuchanie kibiców, którzy śpiewali, to… Aż łezka w oku się zakręciła. Żal mi tych wszystkich ludzi, którzy przyjechali do Sosnowca na ten mecz.

Jaka była atmosfera w szatni po meczu?
W szatni było naprawdę gorąco. Zasłużyliśmy sobie na to, bo przegrać po tylu latach z Cracovią, to jest coś nieprawdopodobnego. Przeżywamy naprawdę ciężkie chwile. Mam nadzieję, że niedługo wyjdziemy z tego dołka i zaczniemy zwyciężać.

Co było przyczyną tego, że przegraliście?

Moim zdaniem zabrakło trochę szczęścia. Cracovia oddała jeden strzał na bramkę i wpadło. Tak samo było w meczu z Legią i Lechem. Naprawdę moim zdaniem to zwycięstwo Cracovii jest niezasłużone.

Cieszysz się z debiutu mimo takich okoliczności?
Mogę się uśmiechnąć, że zadebiutowałem w takim meczu, ale nie wiem, co powiedzieć. Przegraliśmy z Cracovią i miny nie mam uśmiechniętej.

Jakie zadania taktyczne dostałeś od trenera, kiedy wchodziłeś na boisko?
Trener powiedział mi tylko tyle, żebym się nie bał omijać zawodników Cracovii jeden na jednego i często dośrodkowywać. Starałem się robić to jak najczęściej.

Jesteś zadowolony ze swojej gry?
Ja jestem zadowolony, że jestem w tej drużynie. Dla mnie nawet minuta w takim meczu byłaby sukcesem. Ja sobie mówię, że jestem tak dobry, jak mój ostatni mecz, dlatego nie jestem zadowolony z dzisiejszego dnia.

Będą kolejne występy w pierwszym zespole?
Mam nadzieję, że to jest początek dobrej drogi do tego, żeby grać na dobrym poziomie.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony