Strona główna » Aktualności » Smuda: Zmiany w składzie muszą nastąpić

Smuda: Zmiany w składzie muszą nastąpić

Data publikacji: 23-09-2014 14:12



Przed piłkarzami krakowskiej Wisły kolejne ważne spotkanie. Tym razem w Poznaniu Biała Gwiazda będzie walczyć z zespołem Lecha o awans do kolejnej fazy Pucharu Polski.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Opiekun krakowskiej Wisły, trener Franciszek Smuda, poinformował, że wyjściowy skład jego zespołu będzie znacząco różnił się od tego, który wystąpił w starciu z Legią. „Do Poznania pojechało 17 zawodników, którzy z nami trenują. Zmiany muszą nastąpić, bo tak kiedyś sobie postanowiliśmy. To są zawodnicy z kadry, którzy walczą o miejsce w podstawowej jedenastce. Klub im płaci, więc w końcu muszą coś dla tego klubu zrobić. Będzie dziewięć zmian w stosunku do meczu z Legią” – wyznał.

Kogo ze swoich podopiecznych trener Smuda nie zabrał do stolicy Wielkopolski? „W Krakowie zostali przede wszystkim ci, co borykają się z dolegliwościami. A więc m.in. Stilić, który grał z grypą przeciw Legii, Jankowski, mający naciągnięty mięsień przywodziciela, Głowacki, który nie do końca wyleczył uraz, a także Boguski, Sadlok i Brożek” – powiedział szkoleniowiec.

Środowa rywalizacja z Kolejorzem może być okazją dla młodych graczy do pokazania swoich umiejętności. „Szansę dostaną Lech, Żemło, Guedes, Kuczak i Kolanko, którzy nie zagrali jeszcze oficjalnego meczu” – wyjawił. Na boisku pojawi się także nowo pozyskany obrońca – Richard Guzmics. „Guzmics także wystąpi. Musimy wiedzieć, czy w przyszłości nas wzmocni. Mamy czas do czerwca, aby go dobrze poznać. Po to jest ten jutrzejszy mecz, aby go zobaczyć na tle silnego zespołu i żeby zawodnik mógł się wykazać” – mówił.

Co szkoleniowiec Białej Gwiazdy sądzi o Przemysławie Lechu? „Jest to bardzo solidny, typowo defensywny zawodnik, mający dobry odbiór piłki. Ponadto jest też zaawansowany technicznie” – ocenił. „Właściwie to on i Żemło obecnie mają największe szanse, aby w przyszłości wkomponować się w zespół, ale poczekajmy do jutra” – wyznał.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony