Strona główna » Aktualności » Smuda: Widzę świat w lepszych barwach

Smuda: Widzę świat w lepszych barwach

Data publikacji: 20-12-2014 09:05



W minionym tygodniu poprosiliśmy Was o wysłanie pytań do Franciszka Smudy. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy spotkał się z nami i udzielił odpowiedzi w kwestiach najbardziej Was intrygujących. Co sądzi o skrzydłowych z Haiti? Czy myśli o grze w europejskich pucharach? Czy Semir Stilić zostanie w Krakowie? Zapraszamy do lektury wywiadu!

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Panie trenerze, jak Pan ocenia minioną rundę? Cztery porażki na własnym stadionie są powodem do niezadowolenia?
Mówiąc ogólnie, i biorąc pod uwagę sytuację klubu, jestem po tej części rozgrywek bardzo zadowolony. Nie pracuje się łatwo, gdy nie wszystko funkcjonuje dobrze. Innym zdarzało się postawienie zawodników pod ścianą, dawanie im kar za nieprzemyślane zachowania, które skutkowały żółtymi kartkami, mimo że w niektórych klubach ci zawodnicy nie mieli z czego zapłacić. U nas niczego takiego nie było, zresztą ja przez te półtora roku żadnej kary nie dałem, bo w naszej grupie wszyscy są w porządku. Trzeba być zadowolonym z czwartej pozycji, gdyż nadal liczymy się w Ekstraklasie, jesteśmy w ósemce, co było naszym celem. Nie ma co ukrywać, że denerwowały mnie przegrane mecze, bo przegrywaliśmy je w niefortunnych okolicznościach, przez brak koncentracji, wyrachowania czy indywidualne błędy. Czy to w Kielcach, z Lechem albo na Cracovii, tracąc bramkę w 93. minucie. Trzeba pamiętać, że mieliśmy kilka kontuzji. Brakowało mi Jankowskiego, bo on był ważnym ogniwem w środkowej linii. Wybiegał wiele kilometrów, harował dla ofensywy, ale miał też kilka ważnych odbiorów. Na szczęście od stycznia będzie do naszej dyspozycji.

Co trener sądzi na temat naszych skrzydłowych- Donalda Guerriera i Emmanuela Sarkiego?

To są skrzydłowi z kosmosu (śmiech)! Czasami człowiekowi brakuje już słów i cierpliwości do nich, ale mi ta nerwowość mija, i znowu z nimi rozmawiam, próbuję coś dla nich wymyślić. Mamy do czerwca czas, żeby wydobyć z nich to, co najlepsze. Albo zmienią styl gry i myślenia, albo nawet trzeba będzie się pożegnać.

Ten rok był trudny pod wieloma względami. Czy miał Pan chwilę zwątpienia?
Miałem tutaj różne chwile, a najgorsze były przed meczem z Legią z Warszawie, który przegraliśmy 0:5. Wiedziałem, z jaką ekipą przyjechałem na Łazienkowską, i to były najtrudniejsze chwile do przetrwania, ale powiedziałem sobie po meczu, że kiedyś przyjdzie czas, że to my im strzelimy pięć bramek. Będę w Krakowie mieszkał do końca życia, więc jakby tu, przy Reymonta, miało się coś rozpaść, to bym sobie nie wybaczył. Cieszę się, że mój silny charakter pozwolił mi przetrwać, bo teraz widzę świat w lepszych barwach.

Jak wygląda sprawa z naszymi juniorami, którzy jesienią nie grali za dużo.

Dyrektor Kapka ma plan, w realizacji którego ja mu pomagam. Wielu z juniorów musi zrobić taki krok, jaki zrobił kiedyś Michał Chrapek, który poszedł na wypożyczenie do Kolejarza Stróże, potem wrócił do nas i się niesamowicie rozwinął. Alan Uryga nie potrzebował wypożyczenia, ale on miał na tyle siły, motywacji i determinacji, że wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Oczywiście nie wiemy, jaki byłby jego los, gdyby nie kontuzja Ostoi Stjepanovicia, ale czasami przez przypadek można osiągnąć coś więcej.

Przed sezonem mówił Pan, że celem Wisły jest pierwsza ósemka. Coś się zmieniło?
Jestem przekonany, że na przykład Legia, nie myśli o tym, czy załapie się do ósemki. My znamy swoje miejsce, najpierw trzeba zrealizować cel minimum, ale jeśli to osiągniemy, a bardzo na to liczę, to będziemy walczyć o coś więcej, żeby temu Klubowi pomóc. A pomóc możesz tylko, gdy grasz w europejskich pucharach.

Żeby awansować do tych pucharów, potrzebne są wzmocnienia. Na jaką pozycję są one najpilniejsze?
Boczny obrońca, choć środkowy też by się przydał. Skrzydłowy, środkowy pomocnik i napastnik. Będziemy uzupełniać skład podobnie jak do tej pory. Trafiliśmy na dobrych zawodników z kartą w ręce. Trzeba przyznać, że nam się to udało, bo wszyscy, którzy do nas przyszli, są jeszcze młodzi. Dyrektor Kapka razem z prezesem mają już listę potencjalnych wzmocnień. Dla mnie najlepszy transfer, jaki zrobiliśmy tego roku, to Prezes Gaszyński i Prezes Jankowski. Teraz czas, żeby oni zrobili transfery.

Czy zamierza Pan zmodyfikować zimowe przygotowania? Do Polski drużyna wróci na trzy dni przed meczem z Lechią Gdańsk, nie jest to za późno?

A gdyby jakaś turecka drużyna miała przyjechać w środku lutego na mecz pucharowy, to nie przyjedzie do Polski tydzień wcześniej tylko dwa dni wcześniej i też zagrałaby. Przygotowania fizyczne, które będą teraz, będą na pewno lżejsze niż w zeszłym roku. Wiem, że gdy zawodnicy wracają do klubu, to są prawie przygotowani. Każdy z nich wziął rozpiskę z zadaniami na czas urlopu. My dołożymy tylko to, co potrzebujemy, przede wszystkim założenia taktyczne, żeby opanować i udoskonalić to, co chcemy grać.

Ostoja Stjepanović będzie gotowy do gry na wiosnę?
Sztab medyczny robi wszystko, aby był. Na pewno przygotowania z nami zacznie Maciej Jankowski, który jest mi bardzo potrzebny.

Po przyjściu do Wisły powiedział Pan, że sztab szkoleniowy zostanie z czasem rozbudowany.
Jestem bardzo zadowolony z tego sztabu, który mamy. Są to bardzo sumienni chłopcy. Daniel Michalczyk robi to, co wszyscy razem uzgodnimy, dlatego na razie nie przewidujemy żadnych zmian. Dokooptujemy kogoś, jak będziemy się liczyć w pucharach. Na ligę ten zespół wystarczy.

Z obecną kadrą nie bałby się Pan grać w europejskich pucharach?
Jeśli udałoby się nam awansować, to w czerwcu na pewno jesteśmy w stanie ściągnąć kilku zawodników, dlatego się nie boję. Gdybyśmy mieli teraz grać, to byłby problem, ale od czerwca, jestem przekonany, że nie będzie problemu. Jeśli teraz doszłoby dwóch-trzech zawodników, a potem w czerwcu kolejnych trzech… To nie jest wielka przebudowa zespołu. Cegiełka po cegiełce.

Semir Stilić zostanie w Wiśle?

Niecały miesiąc temu zapytałem się go, czy jest zadowolony z gry w Wiśle. Powiedział, że przyjście tutaj było strzałem w dziesiątkę, że czuje się tutaj wyśmienicie, a Prezes Gaszyński ma koncepcję, jak go zatrzymać. Semir zostanie z nami. Jeśli będzie miał ofertę np. z Borussii Dortmund, to oczywiście przebiją nas finansowo, ale on też się zastanowi, czy tam da radę. Tutaj jest podstawowym zawodnikiem. On nie jest głupim chłopakiem, jest bardzo inteligentny.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony