Strona główna » Aktualności » Smuda: Prezesa nie cieszy podział punktów

Smuda: Prezesa nie cieszy podział punktów

Data publikacji: 04-08-2013 20:36



Opiekun Białej Gwiazdy, trener Franciszek Smuda, wyjawił na konferencji pomeczowej, iż spotkanie ze Śląskiem Wrocław spędzało sen z jego powiek.  „Obawiałem się tego meczu, ale chcieliśmy, tak samo jak Śląsk, wygrać”  – powiedział. 

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Szkoleniowiec ekipy spod Wawelu pochwalił rywala niedzielnej potyczki, podkreślając, że rywalizacja we Wrocławiu była dla jego podopiecznych trudna. „Ten ostatni pucharowy mecz Śląska pokazał, w jakiej formie znajdują się piłkarze z Wrocławia. Obawiałem się tego meczu, ale chcieliśmy, tak samo jak Śląsk, wygrać. Gospodarze stworzyli bardzo dobry zespół. Drużyna ta jest trudnym rywalem dla każdego przeciwnika” – zaczął. „To już nie jest ten Śląsk, którego pamiętam z czasów gry z Lechem Poznań. Powtarzam, jest to zupełnie inna ekipa, dlatego ten remis akceptujemy” – kontynuował.

„Myślę, że gra, szczególnie w pierwszej połowie, była na remis. W drugiej odsłonie pojawiło się więcej sytuacji i każda z drużyn mogła to spotkanie wygrać. Był to mecz wyjazdowy, chociaż wiem, że prezesa nie cieszy podział punktów, bo lubi wygrywać. Myślę jednak, że jest to dobry start – dwa mecze wyjazdowe i cztery punkty” – zaznaczył.

Trener Franciszek Smuda wyznał, że nowy stadion Śląska Wrocław nie jest dla jego zespołów szczęśliwy. „W szatni powiedziałem, że wolałem grać na tym starym stadionie, bo miałem więcej szczęścia, ale do trzech razy sztuka. Być może następnym razem uda się wygrać. Jak się ma dobry zespół i gra on dobrze, to nie ma zaczarowanych stadionów” – kontynuował.

Jak trener Smuda ocenia postawę Pawła Brożka? „Brak mu ogrania z zespołem, bo wiadomo, że miał dłuższą przerwę. Fizycznie też nie jest przygotowany na sto procent. Myślę, że tymi meczami będzie mógł dojść do formy i odzyska szybkość i świeżość. Musimy poczekać. Uważam, że będziemy mieć z niego duży pożytek, bo jest to dobry napastnik” – zakończył.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA 



do góry strony