Strona główna » Aktualności » Smuda: Piłka nie chce wpaść do bramki

Smuda: Piłka nie chce wpaść do bramki

Data publikacji: 03-10-2014 23:10



Zawodnicy trenera Smudy po raz trzeci z rzędu przegrali ligowy pojedynek, ulegając Jagiellonii Białystok 0:2. „Myślę, że zawodnicy chcieli to spotkanie wygrać i było widać chęć gry i wolę walki, ale przegraliśmy już trzeci z rzędu mecz, nie zdobywając bramki” – powiedział opiekun Wisły.

Fot. Kazek K. Fot. Kazek K.

Nieskuteczność krakowskiej Wisły zadecydowała o porażce gospodarzy z białostocką ekipą. „Przegraliśmy to spotkanie dlatego, że nie potrafiliśmy strzelić bramki. Stworzyliśmy sobie takie sytuacje, że powinien paść gol. Niestety, od pewnego czasu piłka nie chce wpaść do bramki. W dzisiejszym spotkaniu na przeszkodzie stał nam także świetnie grający bramkarz Jagiellonii” – zwrócił uwagę. „Myślę, że zawodnicy chcieli to spotkanie wygrać i było widać chęć gry i wolę walki, ale przegraliśmy już trzeci z rzędu mecz, nie zdobywając bramki” – kontynuował.

„Na pewno ta przerwa pozwoli zregenerować siły i zastanowić się, co zrobić, aby grać, jak kiedyś, gdy wykorzystywaliśmy sytuacje. W następnym spotkaniu czeka nas trudny rywal i trzeba walczyć o pierwszą ósemkę już teraz, a nie dopiero pod koniec sezonu” – dodał.

Trener Wiślaków odniósł się także do pracy sędziego podczas piątkowego pojedynku. „Wiele zespołów gra piłkę nieskomplikowaną. Widzę twardą grę poszczególnych zespołów, ale jeśli sędzia nie potrafi rozróżnić, kiedy jest faul, a kiedy puścić grę, to są trudności” – tłumaczył. „Dzisiaj na przykład w drugiej połowie była ewidentna ręka w polu karnym, a także faul na Dudce w pierwszej połowie. To jest jakby wypaczenie wyniku. To trzeci  taki mecz, nawet na Cracovii. Takich pomyłek jest ostatnio niesamowicie dużo” – sugerował.

Szkoleniowiec Białej Gwiazdy zapewnił, iż jego piłkarze poświęcają na treningach czas na doszkalanie stałych fragmentów gry. „Do stałych fragmentów gry mamy w tym sezonie podwyższony standard, bo jest więcej rosłych graczy, a też padają bramki. To są ułamki sekundy, gdy ktoś się zagapi i źle asekuruje. Tego nie da się uniknąć, chociaż dużo trenujemy, rzadko strzelamy gole” – zakończył.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony