Strona główna » Aktualności » Smuda: Nie myśleć co było, tylko co będzie

Smuda: Nie myśleć co było, tylko co będzie

Data publikacji: 18-09-2013 10:15



We wtorkowe popołudnie z dziennikarzami spotkał się trener Wisły, Franciszek Smuda.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Głównym tematem rozmowy były sobotnie Derby: "Przeżyłem łódzkie derby, które zawsze były emocjonujące. Warszawa, Łódź i Kraków - to derby szczególne. Teraz zostały tylko krakowskie, których jeszcze nie przeżyłem, ale wkrótce będe miał okazję."

"Oglądałem Derby Wisły i Cracovii i widziałem, że między zawodnikami nie ma takiej agresji ponad wszystko. Piłkarze raczej się szanują i myślę, że w sobotę będzie podobnie, tak aby nikt nie odniósł kontuzji, bo to dla piłkarzy jest ważne" - wyraził nadzieję szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
 
Jak trener zamierza sobie poradzić z motywacją piłkarzy? "Na takie mecze jak Lech, Śląsk, Legia czy Derby nie trzeba motywować. Wręcz piłkarzy trzeba tonować. Już nie raz mówiłem o sytuacji po meczu z Rosją podczas Euro. Najważniejszy jest spokój, choćtrenerzy mówią, że jak jest spokój to nie ma."
 
Od początku tego sezonu gra Wisły może się podobać: "Nie lubię zakłamanej euforii. Wolę więcej pokory i rozsądnie podchodzić do każdego meczu. Nie myśleć, co było, tylko co będzie". Jaki jest zatem przepis na dobrą grę Wisły? "Zrobiła się z niczego grupa fajnych, młodych ludzi. Jest to dobra mieszaninia, bo tych doświadczoncyh zawodników jest zaledwie trzech. Stawiam jasne zasady w prowadzeniu tego zespołu. Nienawidzę lenistwa, niedokładności. Albo robimy coś na dwieście procent, albo zostawmy to i niech to idzie jak chcę."
 
Na jakim etapie w obecnym momencie znajduje się Wisła? "Nie możemy myśleć, że mamy gotowy zespół na puchary. Na razie to powoli układamy. Jesteśmy razem raptem trzy i pół miesiąca. Prezes Cupiał zawsze chciał "siódemeczkę". Teraz jak jesteśmy na początku tak się nie da. Musimy uzupełnić kadrę ponadprzeciętnymi zawodnikami."
 
W jednym z wywiadów trener powiedział, że "Wisełka znów będzie wielka": "To jest marzenie prezesa. On chciałby, żeby to najlepiej było już jutro, a za tydzień żebyśmy byli już fazie grupowowej Ligi Mistrzów. Tak się nie da i na to potrzebny jest czas. Widzę, że w tych ligowych meczach są jeszcze takie momenty rozstrojenia. Powiedzieliśmy sobie, że rok czasu dajemy na budowę drużyny przyszłościowej."
 
Można powiedzieć, że tradycją stało się już pytanie o Patryka Małeckiego: "Jeszcze raz to powtórzę. Ja z nim nie mam żadnego problemu. Chcę jako trener, żeby popełniał jak najmniej błędów. Walczył, dał z siebie wsyzstko. Na razie gra, ale jeśli zauważę, że ktoś jest lepszy, to on będzie musiał walczyć o miejsce. Chcemy zbudować taką kadrę, żeby było dwóch zawodników na każdą pozycję."
 
Trener ocenił również grę naszego sobotniego rywala: "Cracovia tak jak i Wisła zmieniła styl gry. Nam taka gra odpowiada, gdy zespół gra w piłkę, idzie na wymianę ciosów. Tak było z Lechem czy Jagiellonią. Myślę, że przygtujemy odpowiednią taktykę. Jak to wyjdzie, to zależy od wykonawców.
Jeśli będziemy popełniać bardzo mało błędów indywidualnych,to sobie poradzimy."
 
W meczu z Piastem zadebiutował Donald-Wilde Guerrier: "Ustaliłem z nim, że przez pierwsze dwa, trzy mecze będzie musiał nauczyć się naszej gry. Sam mówi, że u nich taktyki nie ma. Mówiłem, że u niego dobrze funkcjonuje lewa noga, ale i prawą ma bardzo dobrą."
 
Kogo Wisła zamierza ściągnąć w zimie? "Mamy na liście czterech zawodników i ich oglądamy. Musimy wiedzieć czy oni pasują do Wisły, choć jeden na pewno pasuje. Nie są to zawodnicy z ławki czy z drugiej drużyny. Nie chce jednak za dużo mówić, bo ceny od razu skaczą".
 
Na końcu trener odniósł sie do postawy Michała Miśkiewicza: "Zrobił niesamowity postęp, jeśli chodzi o grę nogami, ale ciągle musi nad tym pracować. Na linii gra bardzo dobrze. Ważne jest, że  dla niego pracuje też cały zespół" - zakończył szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
 
A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

 



do góry strony