Strona główna » Aktualności » Smuda: Liczą się tylko trzy punkty

Smuda: Liczą się tylko trzy punkty

Data publikacji: 11-04-2014 13:22



Sobotni pojedynek z Podbeskidziem Bielsko-Biała będzie dla podopiecznych trenera Franciszka Smudy ostatnią okazją do zgarnięcia trzech punktów w rundzie zasadniczej.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Jak przed meczem z Góralami prezentuje się kadra Wisły Kraków? „Na jutrzejszy pojedynek mamy jedenastu piłkarzy z pierwszej drużyny i pięciu na ławce z trzeciej ligi” – zaczął trener Smuda. „Michał Chrapek pojechał do lekarza na zabieg, ale wygląda na to, że będzie grał, bo chce pomóc drużynie. Widać u niego zaangażowanie, codziennie przechodzi dwa, trzy zabiegi. Myślę, że jak człowiek chce, to jest w stanie się wyleczyć chyba, że ta kontuzja jest dużo groźniejsza. Natomiast Rafał Boguski jeszcze nie kopnął piłki, a w rezerwach nie chce grać, bo boi się, że coś mu się stanie.  Teraz mamy dwa tygodnie przerwy, więc mam nadzieję, że Jovanović wróci wcześniej do gry, szybciej niż Boguski. Marko ma dzisiaj w Szwajcarii badania i przypuszczam, że jutro wróci. Od poniedziałku zaczyna treningi, w środę i w sobotę wystąpi w spotkaniu trzeciej ligi i na rundę finałową będzie gotowy” – wyznał szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Kolejny ból głowy doskwiera trenerowi Smudzie z powodu ostatnich wyników jego podopiecznych. „To jest taka liga, że z każdym można wygrać i przegrać. Mamy na tyle umiejętności, że można powalczyć” – powiedział. „Mamy jednego napastnika, który być może odblokuje się podczas meczu z Podbeskidziem i strzeli jedną lub dwie bramki. Nie możemy się na nich rzucać, musimy  mądrze z nimi rozegrać tę partię, aby zdobyć co najmniej jedną bramkę więcej i wygrać, bo to jest dla nas najistotniejsze. Styl czy poziom jutrzejszego meczu są nieważne, liczą się  tylko trzy punkty” – zaznaczył.
 
„Dla nas najważniejszy był awans do pierwszej ósemki, nie mamy takich problemów, jak drużyny, które teraz walczą o byt. Jeśli nie będziemy  w czwórce, to zagramy jeden mecz więcej na wyjeździe, trudno. Wszystko jest możliwe” – kontynuował.  „Być może podczas przerwy dojdą piłkarze kontuzjowani i „kartkowicze”, bo przecież przed jutrzejszym spotkaniem brakuje nam sześciu podstawowych zawodników. To jest dużo, jak na naszą kadrę” – mówił.
 
Jak będzie wyglądało ustawienie wiślackiej obrony? „Zagra Uryga z Dudką na środku albo Żemło” – wyjawił. Ostatnio o wynikach pojedynków przesądzały błędy indywidualne. „Można rozmawiać po dziesięć razy na dzień. Nigdy nic nie wiadomo, w jakim momencie ktoś wypali. Czasami trzeba jeszcze głaskać po głowie, aby w następnym meczu tego nie zrobił. Gdybym miał osiemnastu piłkarzy do gry, to bym się nie przejmował i wstawiał innego zawodnika" – tłumaczył.
 
Co trener Smuda sądzi o zespole Podbeskidzia? „Można z nimi wygrać, zwłaszcza u siebie. Oni czują się mocniejsi na własnym boisku – tak, jak każdy zespół. Stwarzają sobie okazje, a skład uzupełnili dobrzy zawodnicy” – chwalił przeciwników. „Iwański jest dobrym strategiem, potrafiącym uderzyć z rzutu wolnego, mają także paru inteligentnych zawodników. Widziałem, że z Ruchem zagrali fajne spotkanie i stworzyli więcej sytuacji niż przeciwnik” – zwrócił uwagę.
 
Mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała zakończy rozgrywki rundy zasadniczej, otwierając tym samym drzwi do rundy finałowej. „Rozmawialiśmy o tym, że chcielibyśmy zagrać cztery mecze u siebie. Przyszłoby więcej ludzi na taki mecz. Jest to bardzo ważne dla klubu. Zależy nam na tym, aby zwyciężyć” – zaznaczył. „Spróbujmy wygrać to, co jest do osiągnięcia. Na razie musimy pomyśleć, aby do zdrowia doprowadzić przez te dwa tygodnie kontuzjowanych. Wiedzą, że ten klub mogą ratować tylko oni, tłumaczyłem im to milion razy. Każdy z nich chce zostać i grać w tym klubie. To mogę zagwarantować” – zakończył trener Franciszek Smuda.
 
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 

 



do góry strony