Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Smuda: Lepiej stąpać po ziemi, niż fruwać w powietrzu
Data publikacji: 06-10-2013 18:14Opiekun Wiślaków, trener Franciszek Smuda, poprowadził swoich podopiecznych w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy do zwycięstwa nad liderem rozgrywek, Legią Warszawa.
Szkoleniowiec Białej Gwiazdy podziękował po ostatnim gwizdku sędziego sympatykom za wsparcie oraz doping w hicie kolejki. „Najpierw chciałbym podziękować kibicom za tak liczne przybycie oraz świetny doping przez całe 90 minut” – zaczął. Były trudne chwile podczas meczu, o czym mówiłem w piątek na konferencji, bo Legia jest silnym rywalem, obojętnie w jakim składzie wychodzi na murawę” – zaznaczył.
Jak opiekun ekipy spod Wawelu ocenia postawę swoich piłkarzy? „Dzisiejsze spotkanie to mecz walki, bo każdy chciał strzelić bramkę i wygrać. Mieliśmy więcej szczęścia, bo zdobyliśmy gola, wywalczyliśmy trzy punkty i z tego trzeba się cieszyć” – kontynuował. „Chciałbym, żebyśmy grali, jak kiedyś. Przypominam sobie Wisłę za czasów Henia Kasperczaka, czy też moich, kiedy byliśmy pewni wygranej. Teraz jest to inny zespół, który składamy i dopiero zaczyna realizować założenia. Uważam, że z meczu na mecz powinno być lepiej. Gramy dalej i będziemy starali się nie przegrać następnych spotkań, bo lepiej jest stąpać po ziemi, niż fruwać w powietrzu” – wyjawił.
Występ jedynego strzelca bramki, Pawła Brożka, do pierwszego gwizdka arbitra stał pod znakiem zapytania. „Naprawdę mieliśmy problem i do końca zastanawialiśmy się, czy Paweł zagra, czy nie. Mieliśmy razem z lekarzem obawy, aby kontuzja mu się nie odnowiła i dziesięć minut przed końcem meczu Brożek zgłaszał zmianę” – tłumaczył. „Paweł był rehabilitowany głównie przez masażystów, dopiero w piątek wyszedł na leciutki trening z fizjologiem, a w sobotę uczestniczył w rozruchu z całą drużyną. Przez cały tydzień jako takiego treningu nie miał” – mówił.
„Już kilka razy powiedziałem, że dopiero układamy ten zespół. Jeśli jest dwóch, trzech zawodników kontuzjowanych, to pojawia się problem. Nie możemy na każdego rywala się rzucić i grać pressingiem, wysoko. Podjęliśmy taką taktykę, może niezupełnie jak Cypryjczycy, ale coś w tym rodzaju. Wykorzystaliśmy jeden błąd, nieuwagę i strzeliliśmy bramkę” – zakończył trener Franciszek Smuda.
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















