Strona główna » Aktualności » Smuda: Każdy punkt jest ważny dla klubu

Smuda: Każdy punkt jest ważny dla klubu

Data publikacji: 01-05-2014 10:54



W sobotni wieczór podopieczni Franciszka Smudy zmierzą się w ramach 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy z Pogonią Szczecin. Szkoleniowiec krakowian już dzisiaj spotkał się w Myślenicach z dziennikarzami na konferencji prasowej.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Najważniejszą informacją przed potyczką z „Portowcami” jest powrót do zdrowia Michała Chrapka. W sobotę na boisku nie zobaczymy natomiast Łukasza Garguły, który nie doszedł do pełnej dyspozycji. „Od meczu z Piastem zawsze wchodzę do masażystów i patrzę, ilu jest w kolejce. To jest pierwsza rzecz, którą robię. Na sobotę wraca dwóch kartkowiczów i na sto procent Michał Chrapek. Garguła i Głowacki zaczną wchodzić w pełny trening od poniedziałku. Na Legię powinniśmy mieć pełną kadrę, jak na jesień. Marko ciągle ma badania. Zanim dopuścimy go do gry, musi być pewni jego zdrowia. Jest badany co dwa tygodnie. Mógłby wprawdzie za trzy dni grać, ale ciągle musi być pod kontrolą lekarzy, żeby mieć pewność, że nic mu się nie stanie” – opisał stan kadrowy trener Smuda.

 Największą bolączką w tej rundzie jest dla trenera ustawienie linii obrony, która na jesień była stabilna. „Przede wszystkim brakuje Głowackiego, ale obronę można już zestawić w miarę spójną. Nie będzie też Marko Jovanovicia. Ten zespół nie przegrał jedenastu meczów rundy jesiennej. Wtedy wszyscy byli zdrowi. Nie musiałem nic kombinować, bo grali cały czas ze sobą, można powiedzieć, że na pamięć. Teraz widać, jakie są rezultaty, gdy dokonuje się zmian. Jak wypracujesz coś z zespołem, to trzeba się tego trzymać. Alan Uryga to nie jest stoper, on sam mi to mówi, i ja to wiedziałem, ale z przymusu musiałem go wystawić na środku obrony”.
 
Zebranych dziennikarzy interesowała postawa skrzydłowych Wisły. Zarówno Donald Guerrier jak i Emmanuel Sarki prezentują się poniżej oczekiwań. „To jest dla mnie duża zagadka. Poznałem już jednego i drugiego. Donald naprawdę nie może się odnaleźć. Na jesień przyszedł z marszu, na haitańskim luzie. Teraz ma więcej zadań w meczu, ale jest to zawodnik, którego mamy jeszcze rok do dyspozycji i będziemy z nim pracować, bo jest to utalentowany chłopak. Nie boi się, nie spekuluje, co widzieliśmy w grudniowym meczu z Pogonią, jak dograł decydującą piłkę. Sarki się nie zmieni. Dwa, trzy razy szarpnie, potem pięć minut stoi. To jest taki typ. Czasem zamiast okiwać obrońcę, wyprzedzić go, bo ma szybkość, to on się boi” – przyznał szkoleniowiec.
 
Zespół Pogoni słynie z nieustępliwej walki przez pełne dziewięćdziesiąt minut gry. Najgroźniejszym zawodnikiem szczecinian jest Marcin Robak, lider klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy. „Mieliśmy pomysł, jak zatrzymać Robaka już w grudniu. Gdyby grała ta sama obrona, to nie byłoby problemu. My musimy grać i walczyć, bo każdy punkt jest ważny dla klubu - to są pieniądze dla klubu. Zespół jest świadomy tego, co się dzieje. Oglądałem cały mecz z Górnikiem Zabrze i muszę powiedzieć, że ta drużyna od dłuższego czasu robi na mnie wrażenie, szczególnie zawodnicy z Japonii, na których Pogoń jest budowana. Na pewno podopieczni trenera Wdowczyka będą walczyć o podium”.
 
Sobotni mecz będzie szczególny dla Patryka Małeckiego, dla którego będzie to powrót do Krakowa i na stadion przy Reymonta. „Szczerze mówiąc, nawet o tym nie myślę. Ci chłopcy, którzy odeszli, sami o tym zdecydowali. Pokazywali to nawet zespołowi. Jakby został, to byłby z nami, ale niczego nie żałuję. Już w meczu z Pogonią było widać, że nie czuje się tutaj dobrze. Nie miałem okazji z nim rozmawiać, odkąd odszedł. Rozmawialiśmy wcześniej, gdy zastanawiał się czy zostać.”
 
Trener pierwszej drużyny wspomniał również, że spotkał się z właścicielem klubu, Bogusławem Cupiałem, z którym rozmawiał o przyszłości krakowskiego zespołu. „Rozmawialiśmy o dalszym losie drużyny, o zawodnikach, jakich potrzebujemy, bo prezes chce inaczej wystartować w nowym sezonie. On sam wie, w jakiej jesteśmy sytuacji. Z niektórymi będziemy przedłużać umowy, z niektórymi nie. Konkretne decyzje zapadną w drugiej połowie maja. Czy damy radę to okienko przeprowadzić tak, jak chcemy? Zobaczymy. Zawodników mamy wybranych, pozostaje kwestia dogadania się z klubami i organizacji finansów, bo prawie za wszystkich trzeba zapłacić. Widziałem wczorajsze zaangażowanie prezesa i mogę powiedzieć, że czwartej ligi w Krakowie na pewno nie będzie” – zakończył  Franciszek Smuda.
 
A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony