Strona główna » Aktualności » Smuda: Będę gotowy na sto procent

Smuda: Będę gotowy na sto procent

Data publikacji: 03-02-2015 11:00



Do ligowego meczu Białej Gwiazdy pozostało jedenaście dni. O pierwsze podsumowanie przygotowań do wiosennego etapu rozgrywek poprosiliśmy szkoleniowca Wisły Kraków - Franciszka Smudę.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Za drużyną trzy tygodnie przygotowań do rundy wiosennej. Jest Pan zadowolony z pracy, jaką wykonują piłkarze?
Oczywiście, że jestem zadowolony z ich pracy. Jedyne, co mnie martwi, to kontuzje. To jest normalne, że jak się dużo pracuje i gra sparingi, to one muszą się pojawić. Trzeba zaznaczyć, że te przygotowania są inne niż poprzednie, bo bazujemy na tym, co wytrenowaliśmy jesienią, a podczas przerwy zawodnicy bardzo dobrze odrobili zadanie domowe. Teraz skupiamy się nad założeniami taktycznymi i organizacją gry.

Na początku przygotowań powiedział Pan, że będą one lżejsze niż rok temu. Faktycznie tak jest?

Uważam, że tak. Ten, kto widzi treningi, to dostrzega, że są one lżejsze, a z dnia na dzień są odpowiednio dozowane i zmieniane pod kątem wcześniejszego wysiłku i meczów towarzyskich. Nie powiem, że są totalnie lekkie, bez żadnego wysiłku. Wysiłku jest sporo, a piłkarze dokładają jeszcze od siebie dodatkowe ćwiczenia, bo chcą osiągnąć jeszcze więcej. Na dzisiaj to wystarczy.

Zawodnicy rozegrali pięć sparingów. Jest Pan zadowolony ze stylu gry, jaki pokazali w tych meczach? Przywiązuje Pan wagę do wyników tych spotkań?
Do wyników nie przywiązuję żadnej wagi. Nie można chcieć wygrać sparing, jeśli nie ma sześciu podstawowych zawodników, a za nich grają juniorzy. To jest trudna sprawa, bo wiadomo, że ci juniorzy są po to, żeby się ogrywali, zdobywali doświadczenie i w przyszłości byli podstawowymi zawodnikami. Wyniku, czyli wygranej nie można teraz wymagać. Trzeba być zadowolonym z tego, co jest i wyciągać wnioski z tego, jak grali, jakie błędy popełniali, zarówno piłkarskie, jak i techniczne. Gdy gramy podstawowym składem, ten styl jest zadowalający. Ćwiczymy schematy, powielamy to, co chcemy grać, i nad tym pracujemy.

Odwołany sparing z Admirą Wacker pokrzyżował wam plany?

Myślę, że nawet wyszło nam to na dobre, bo kilku zawodników narzekających na urazy będzie mogło dojść do siebie.

W ostatnich spotkaniach okazję do gry dostawali Szymon Witek i Piotr Żemło. Jak ocenia Pan ich występy?
Już wcześniej powiedziałem, że przed nimi jest dużo pracy. Ze wszystkich juniorów, największe szanse ma Żemło. Jednak ja uważam, że lepiej byłoby, gdyby on obrał taki sam kurs, jak inni młodzi zawodnicy, którzy idą na wypożyczenie do pierwszej ligi, nabierają doświadczenia, i są podstawowymi zawodnikami w Ekstraklasie. My, aktualnie, nie możemy sobie na to pozwolić, bo nasza kadra jest skromna.

Ma już Pan w głowie skład na pierwszy mecz z Lechią Gdańsk?

Generalnie będziemy bazować na tym składzie, który grał jesienią. Nie mamy żadnych nowych zawodników, dochodzą tylko ci, którzy byli kontuzjowani, a więc Jankowski i Stjepanović.

A trener będzie gotowy na sto procent? Bo tej kontuzji nikt się nie spodziewał…

Muszę być gotowy na sto procent. Obojętne, czy o kulach czy bez. Tak to jest, jak chce się za dużo zrobić i pomóc w trakcie meczu. Byłem zaangażowany totalnie, bo chciałem, żeby ci młodzi zawodnicy grali lepiej. Można powiedzieć, że do momentu mojej kontuzji nie wyglądało to źle, mimo że grało tylu młodych piłkarzy. Uważam, że było w tym meczu wiele dobrych fragmentów, a zawiodła skuteczność. Już obojętne, kto, ale zmarnowaliśmy kilka dogodnych sytuacji, w tym sam na sam z bramkarzem. Graliśmy z trzecią drużyną ligi chińskiej, ale myślę, że gdybyśmy grali pierwszym składem, to nie wyszliby ze swojej połowy. W tym składzie, w którym graliśmy, były bardzo dobre akcje, ale za mało na korzystny rezultat.

Jakie pierwsze wrażenie robi Moustapha Bangura?
Nie chcę za wcześnie wyciągać jakichkolwiek wniosków co do umiejętności tego piłkarza. Poczekajmy do końca zgrupowania, bo nie miał zbyt wiele okazji do pokazania tego, co potrafi.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony