Strona główna » Aktualności » Skorża: Wróciliśmy do punktu wyjścia

Skorża: Wróciliśmy do punktu wyjścia

Data publikacji: 05-03-2010 22:42



„Nie możemy zwieszać głów, poddawać się. Przed nami jest jeszcze 11 meczów i do końca trzeba walczyć o to, żeby to mistrzostwo obronić” – mówił po przegranej z Arką Maciej Skorża.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Jesteśmy w bardzo niewesołej sytuacji. Po dwóch meczach to, co ciężko wypracowaliśmy na jesieni, roztrwoniliśmy. Praktycznie wróciliśmy do punktu wyjścia, bo pewnie pozycję lidera stracimy i od następnej kolejki to my będziemy gonić, a nie uciekać. Musimy w tej nowej sytuacji się odnaleźć. Musimy przede wszystkim odzyskać skuteczność, bo to jest element, który wciąż jest naszą największą bolączką. W dwóch meczach nie strzeliliśmy żadnej bramki. Takiej sytuacji dawno nie pamiętam. Mieliśmy dzisiaj sporo możliwości, żeby bramkę strzelić, ale nie zdobyliśmy żadnej. To typowy mecz do pierwszej bramki. Gdybyśmy to my strzelili pierwsi, być może to my wygralibyśmy. Nie zrobiliśmy tego najważniejszego kroku. Jeden błąd w obronie, kontra Arki i nieszczęście dla nas gotowe” – podsumował mecz z Arką Gdynia trener Maciej Skorża.

Trener Skorża po meczu z Arką

„Nie możemy zwieszać głów, poddawać się. Przed nami jest jeszcze 11 meczów i do końca trzeba walczyć o to, żeby to mistrzostwo obronić” – dodał.
Zdaniem Skorży problemem Wisły nie jest złe przygotowanie fizyczne. „To nie jest kwestia szybkości. Bardziej doszukuję się tego, że wyglądamy słabo, jeżeli chodzi o czucie się wzajemne na boisku, takie zgranie” – mówił, podając jako przykład Radosława Sobolewskiego i Pawła Brożka, których rozbrat z graniem trwał kilka miesięcy. „To wszystko musiało się odbić. Brakuje nam przede wszystkim tej płynnej gry. Mamy momenty bardzo dużych przestojów, momenty nieporozumienia. Nie doszukuję się błędów w przygotowaniu fizycznym. Na pewno z meczu na mecz będzie to wyglądało coraz lepiej. Ale my potrzebujemy wygrywać.  Dzisiaj jesteśmy mocno zdenerwowani tym, co pokazaliśmy, delikatnie mówiąc, tym, co się wydarzyło na boisku” – przyznał.

Na pytanie, czy nie obawia się nerwowych ruchów władz klubu, Maciej Skorża odparł: „Jestem trenerem i spodziewam się wszystkiego, co trener może się w takim momencie spodziewać”.

„Niech kibice spojrzą w tabelę z zeszłego roku i niech nie tracą wiary. Mam nadzieję, że na Rynku będą krzyczeli to samo, co w zeszłym roku” – dodał na zakończenie szkoleniowiec Wiślaków.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony