Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Sędzia Borski tłumaczy się ze złej decyzji
Data publikacji: 04-03-2013 21:59Bohaterem poniedziałkowego pojedynku okazali się nie piłkarze Białej Gwiazdy oraz Podbeskidzia Bielsko-Biała, lecz arbitrzy, nadzorujący potyczkę w ramach 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, którzy wypaczyli wynik meczu cofając decyzję o rzucie karnym na korzyść Wisły.
Sędzia główny spotkania, Marcin Borski, przyznał, że Białej Gwieździe należał się rzut karny, kiedy to na murawę po faulu Sokołowskiego upadł Boguski. „Jako zespół nie stanęliśmy na wysokości zadania i faktycznie po obejrzeniu sytuacji skłaniam się ku temu, że to jednak był faul” – zaczął. Na pytanie, kto jest odpowiedzialny za tę pomyłkę, odpowiedział: „To jest nasza kuchnia, wewnętrzne sprawy. Niestety, ja jako szef firmuję finalną decyzję i powtarzam, że jako zespół nie zdaliśmy egzaminu” – kontynuował.
Co skłoniło sędziego do zmiany decyzji? „Niech to pozostanie naszą wewnętrzną tajemnicą, czym się kierowałem. Nie była to jednak taka czysta sytuacja, bo zawodnik faulowany wyczuwał, że rywal się spóźnił, więc zostawił nogi, dodając troszeczkę od siebie. Być może ta sztuczność jego upadku wpłynęła na taki obrót sytuacji” – tłumaczył. Arbiter nie zdradził także zgromadzonym dziennikarzom nazwiska sędziego asystenta, odpowiedzialnego za pomyłkę. „To już sprawdźcie państwo sobie sami” – odpowiedział. Według dziennikarzy, na decyzję sędziego wpłynął Sebastian Tarnowski, sędzia I-ligowy.
„Przy tym systemie sędziowania dzielimy się polem karnym i to na powtórkach widać, że ja jestem ustawiony dosyć mocno z lewej strony pod kątem. Polega to na tym, że decyzję podejmuje sędzia, który jest najlepiej ustawiony, jeżeli jest co do tej decyzji przekonany” – wyznał. Sędzia Marcin Borski nie odpowiedział również na pytanie, czy w sytuacji, w której Sokołowski nieprzepisowo zatrzymał Boguskiego znajdował się w wystarczającej odległości, aby podjąć odpowiednią decyzję. Sędzia wyznał także, że błędem było pokazanie napastnikowi spod Wawelu, Rafałowi Boguskiemu, żółtego kartonika za domniemaną symulację.
Co Marcin Borski chciałby powiedzieć piłkarzom oraz kibicom Wisły Kraków po feralnej akcji z 69. minuty meczu? „Jest nam przykro, że ta decyzja została w ten sposób rozstrzygnięta, lecz nie jesteśmy robotami i tak wyszło” – zakończył.
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















