Strona główna » Aktualności » Sadlok: Może być ciekawe spotkanie

Sadlok: Może być ciekawe spotkanie

Data publikacji: 12-12-2014 17:30



Dla Macieja Sadloka rywalizacja z chorzowskim Ruchem będzie zarówno podróżą sentymentalną, jak i wyzwaniem. Zawodnik Białej Gwiazdy po raz pierwszy od przeprowadzki pod Wawel wybiegnie na murawę stadionu przy ulicy Cichej.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Obrońcę Białej Gwiazdy czeka powrót do Chorzowa, gdzie zostawił serce na boisku, występując w ekipie Niebieskich. „Myślę, że teraz jest już trochę inna sytuacja niż w przypadku Polonii, bo w odmiennych okolicznościach odchodziłem. Wydaje mi się, iż nie powinno dojść takiej sytuacji, że kibice będą mnie wyzywać. Na pewno znajdą się tacy, bo to naturalne, ale dalej tam mieszkam i z wieloma fanami mam dobry kontakt” – mówił.

Gospodarze sobotniego pojedynku nie radzili sobie na starcie ligi zbyt dobrze, gubiąc punkty. „Zadanie nie będzie łatwe, bo wydaje się, że po kryzysie powoli wychodzą na prostą. Jeszcze tych punktów im brakuje, żeby było tak, jak wszyscy w Chorzowie sobie życzą, ale powoli odbijają się. Na pewno liczą na zwycięstwo z nami, ale chyba wiedzą, że nie będzie łatwo” – zapewnił. „Myślę, że puchary ich delikatnie „zniszczyły”, bo Ruch nie ma jednak takiej kadry, jak inne zespoły, które często grają w Lidze Europy. To, że praktycznie występowali cały czas tym samym składem, kiedyś musiało się odbić na wynikach, ale nie myślałem, że będzie aż tak” – kontynuował.

„Drużyna ta nie zasługuje na to miejsce w tabeli, na którym się znalazła. O tym świadczy też fakt, że prawie awansowali do grupy w Lidze Europy, niewiele im brakło i nie może być tak, że taki zespół będzie bronił się przed spadkiem” – dodał. W ostatnich meczach pomiędzy Ruchem a Wisłą, rozgrywanych w Chorzowie, piłkarze musieli zadowolić się podziałem punktów. „ Remis nic nam nie da, więc wydaje mi się, że jutro może być ciekawe spotkanie” – sugerował.

Podopieczni trenera Franciszka Smudy mają nadzieję na udane zakończenie 2014 roku. „Powtarzamy sobie, że fajnie byłoby zakończyć ten rok z trzema punktami, zwłaszcza że tabela jest mocno spłaszczona. Nie daj Bóg jakaś przegrana się przytrafi i spadamy dość mocno w dół. Trzeba się przed tym bronić i wierzyć, że mamy swoje umiejętności i nie przez przypadek zgromadziliśmy tyle punktów” – wyjawił.

W mediach pojawiają się informacje, że transfer Sadloka do Krakowa był strzałem w dziesiątkę. „Cieszę się z takiej opinii. Do końca nie przypuszczałem, że tak się to potoczy. Fajnie, że wypaliło i gram regularnie, bo to jest najważniejsze, aby wrócić do tego, jak było kiedyś. Liczy się przede wszystkim zdrowie, bo jak ono dopisuje, to mogę grać. Wierzyłem, że jeśli zdrowie będzie mi sprzyjać, to wszystko się ułoży” – nie krył zadowolenia.

Sadlok wyznał, że na początku miał wątpliwości co do trafności wyboru pozycji, na której gra. „Już jakiś czas gram na lewej obronie i mogę powiedzieć z pełną świadomością, że jest to moja pozycja, bo automatycznie wiele rzeczy robię, a początkowo tak nie było” – tłumaczył. Zadaniem bocznych defensorów Białej Gwiazdy jest także włączanie się do akcji ofensywnych. „Bardzo mi to odpowiada i cieszę się, że możemy rozwijać skrzydła oraz grać ofensywnie. Trzeba jednak pamiętać przede wszystkim, że jesteśmy obrońcami i na tym musimy się skupić. Fajnie, że możemy brać udział przy bramkach, jest to na pewno bardzo wartościowe dla bocznego obrońcy, bo przekłada się na punkty, oby tak dalej” – wyraził nadzieję.

Zawodnik Wisły stwierdził, że dużą rolę odgrywa wsparcie sztabu szkoleniowego. „Wiadomo, że istotna jest też kwestia zaufania. Trener obdarzył mnie tym zaufaniem, bo trochę mnie znał. Jestem takim zawodnikiem, że gdy czuję wsparcie, to łatwiej mi się gra” – zakończył Maciej Sadlok.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony