Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Runda jesienna okiem dziennikarzy – część III
Data publikacji: 20-11-2014 10:50Jeszcze do niedawna związany był wyłącznie z dziennikiem „Fakt”, a obecnie możemy go oglądać z mikrofonem w ręku na antenie Canal+ Sport, gdzie jest jednym z reporterów pracujących podczas meczów nie tylko T - Mobile Ekstraklasy.
Dużo zajęć ma szczególnie wtedy, gdy podczas rozmów z piłkarzami i trenerami potrzebna jest biegła znajomość języka angielskiego. Sympatycy programów telewizyjnych mogą dostrzec go także u boku Agnieszki Szulim w programie emitowanym przez TVN – „Na językach”. Swoim fachowym okiem rundę jesienną podsumuje dla nas Michał Wodziński.
Dziennikarz NC+ już na początku wypowiedzi podkreślił, że wiele jeszcze może się zmienić w Ekstraklasie w wyniku podziału punktów. „Można powiedzieć, że zakończyliśmy rundę jesienną z kilkoma niespodziankami in minus. W czołowej części tabeli pozostaje zachowany status quo, lecz z pojedynczymi wyjątkami. Natomiast daleko idących wniosków jeszcze bym nie wysuwał, bo wiadomo, że lada moment punkty zostaną podzielone i różnice między drużynami zrobią się jeszcze mniejsze. Na pewno minusem jest postawa Ruchu Chorzów, drużyny, która aspirowała do gry w pucharach, a dzisiaj broni się przed spadkiem. Mimo wszystko nie sądziłem, znając właścicieli klubu, że aż tyle zmian będzie na stanowisku trenera. Uważam, że włodarze powinni wykazać trochę więcej cierpliwości, bo trener Kocian budował coś z niczego i jego zwolnienie jest, moim zdaniem, dużym błędem, gdyż należało dać temu szkoleniowcowi jeszcze trochę popracować” – zaczął.

Michał Wodziński zwrócił uwagę na niewielką różnicę punktową między zespołami w ścisłej czołówce, co sprawia, że polskie rozgrywki są dla sympatyków ciekawe. „Jeśli chodzi o czub tabeli, to prowadzenie Legii nie jest dla nikogo niespodzianką i wydaje mi się, że gdyby we wszystkich meczach wychodziła najsilniejszym składem, to być może ta przewaga była wyższa. Wiadomo jednak, że są jeszcze europejskie puchary. Dobrze, że nie dzieli Legię i resztę stawki jakaś przepaść punktowa, bo dzięki temu mamy emocje związane z rywalizacją. Grupa pościgowa depcze Legii po piętach i pokazuje, że potrafi ją pokonać, namieszać i napsuć trochę krwi. Uważam, że ta część sezonu jest atrakcyjna. Życzyłbym sobie, aby tak było jak najdłużej, bo wiadomo, że im więcej drużyn w walce, tym większe emocje dla kibiców” – zaznaczył.
Jak krakowska Wisła zaprezentowała się na tle pozostałych drużyn walczących w T-Mobile Ekstraklasie? „Czapki z głów przed Pawłem Brożkiem, bo mimo że miał trudności i problemy zdrowotne w tej rundzie, to cały czas jest liderem, jakiego Wisła potrzebuje. Wydaje mi się, że Wisła jest klubem, który będzie walczył o czołowe miejsca, mimo krótkiej ławki rezerwowych. Wiemy o tym, że w Wiśle były różne zawirowania, kłopoty, strajk kibiców, ale dla trenera Smudy największym bólem głowy był brak zmienników, bo posiada tylko kilkunastu zawodników w kadrze, w tym wielu młodych. W przypadku kontuzji oraz kartek szkoleniowiec ma problem, aby tę kadrę skompletować. Mimo że te kłopoty właśnie się pojawiły, Wisła nadal jest w stanie punktować” – analizował. „Trener Smuda potrafić wyjść z twarzą z trudnej sytuacji, drużyna nie przynosi wstydu, ma na swoim koncie 25 punktów i tylko 4 oczka straty do lidera. Lada moment będą to tylko dwa punkty po podziale, czyli jedna kolejka. Byłbym ostrożny w prognozach, że Wisła walczy tylko o utrzymanie. Drużyna posiada doświadczonych liderów, jak Głowacki, Brożek, którzy są w stanie sprawić, by zespół namieszał w tabeli i powalczył o puchary” – kontynuował.

„Uważam, że dla Wisły ważne jest utrzymanie obecnej kadry, bo dużo mówi się o ewentualnym odejściu Stilicia, który jest jednym z architektów sukcesu. Sądzę też, że ogromny postęp zrobił pod okiem trenera Smudy Łukasz Garguła, w zasadzie przez wielu skreślony. Szkoleniowiec potrafił jednak do niego dotrzeć i wydobyć z niego to, co najlepsze. Ponadto gdyby nie taki zawodnik, jak Paweł Brożek, to trudno byłoby mówić dzisiaj o pucharach i miejscu na podium. Uważam, że kluczem jest tutaj nie osłabić się, ale uczciwie przepracować okres przygotowawczy. Wiemy, że zimowe przygotowania do łatwych nie należą, bo jest sporo biegania i ciężkich ćwiczeń, ale piłkarze już chyba z nimi się oswoili. Trzeba też powiedzieć, że jest chemia między trenerem a jego zawodnikami, co widać w meczach i po reakcjach w szatni. Nie mówi się również o żadnych konfliktach i chociaż są problemy w klubie, to trener Smuda potrafił do zawodników przemówić. Jeśli Wisła wzmocni się dwoma zawodnikami, to myślę, że stać ją na podium” – stwierdził.

Drużyną, która ma największe szanse na wywalczenie tytułu mistrzowskiego, jest warszawska Legia, jednak Michał Wodziński nie zdecyduje się teraz wytypować zespołów, które mogłyby znaleźć się na koniec sezonu za jej plecami. „Byłoby dziwne, gdyby Legia przy obecnym budżecie, ilości piłkarzy oraz ich doświadczeniu tego mistrzostwa nie zdobyła. Dla ligi byłoby jednak najlepiej, aby walka o mistrzostwo toczyła się do ostatniej kolejki, ale mam wrażenie, że na wiosnę, kiedy Legia będzie grała tylko na jednym froncie, jednak podkręci tempo i ten tytuł utrzyma. Natomiast rola grupy pościgowej, czyli drużyn takich, jak Lech czy Wisła jest taka, żeby im ten wyczyn utrudniać. Na Legię zawsze każdy mobilizuje się podwójnie i zespoły z niezwykłą determinacją podchodzą do tych spotkań. Nie byłbym w stanie dzisiaj wytypować, kto mógłby zająć miejsce na podium obok Legii – mógłby być to Śląsk, Jagiellonia, Bełchatów też stać na jakaś niespodziankę. Wydaje mi się, że faza finałowa powinna być bardzo zacięta, aż do ostatniej kolejki” – zakończył Michał Wodziński.
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















