Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Runda jesienna okiem dziennikarzy – część II
Data publikacji: 19-11-2014 10:25Na co dzień bacznie przygląda się poczynaniom piłkarzy, a także uważanie analizuje oraz poddaje ocenie ich boiskowe wyczyny na łamach „Gazety Krakowskiej” i „Dziennika Polskiego”. Artykuły, wywiady czy felietony, które publikuje, wzbudzają ogromne zainteresowanie żądnych wiedzy o swoim ukochanym klubie kibiców. Tym razem rundę jesienną podsumuje Bartosz Karcz.
Jak zdaniem redaktora Karcza prezentowała się Biała Gwiazda w rundzie jesiennej? „Określiłbym ten czas mianem słodko-gorzkiej rundy w wykonaniu Wisły. Mimo wszystko zakończyła się ona poczuciem niedosytu, chociaż było kilka miłych momentów dla kibiców Białej Gwiazdy, wręcz spektakularnych, takich, jak wyjazdowe wygrane w Szczecinie, w Poznaniu po bardzo dobrym meczu czy zwycięstwo 5:0 w Zabrzu. Nie udało się jednak uniknąć wpadek. W pamięci pozostaje seria czterech, biorąc pod uwagę Puchar Polski, spotkań nawet bez remisu i bramki. Kładzie to cień na obraz rundy, jak również fakt, że Wisła miała problemy z drużynami z dołu tabeli i nie potrafiła z nimi wygrywać. Wystarczy nadmienić, że na osiem zespołów z drugiej części tabeli pokonała tylko trzy” – zaczął.
Słowa uznania skierował redaktor Karcz przede wszystkim pod adresem Stilicia oraz Brożka. „Postacią numer jeden jesienią był Semir Stilić, bo gdy on grał dobrze, to cały zespół dobrze funkcjonował. Gdy Bośniak miał gorszy dzień, to problemy miała cała Wisła. Jego niezaprzeczalny wkład w grę krakowskiej drużyny wynika też z tego, że miał udział przy zdecydowanej większości bramek, które strzelali gracze trenera Smudy, bądź sam je strzelał lub asystował. Jest to zdecydowanie kluczowa postać w tym momencie. Paweł Brożek był także dość skuteczny i bramki, które zdobywał w tej rundzie, mówią same za siebie, zwłaszcza że nie wykonywał rzutów karnych, więc sądzę, że gdyby to robił, to jego dorobek byłby jeszcze większy” – analizował.
„Uważam, że trzeba powiedzieć też o Maćku Sadloku, który przeżył prawdziwy renesans po półtora roku problemów ze zdrowiem, i widać, że się odbudował. Mimo wszystko zaskoczeniem jest postawa Łukasza Burligi, gdyż wydawało się, że poprzedni sezon pokazał maksimum jego możliwości, a tymczasem okazało się, że może być jeszcze lepiej. Oprócz tego, że realizuje swoje zadania w obronie, to dokłada też bramki i asysty” – kontynuował.
„Mecze z drużynami z dołu tabeli były jakimś problemem, bo Wisła nie potrafiła sobie poradzić z zespołami, które preferują prostą taktykę, zagęszczają środek pola i wybijają rywala z rytmu. Zdecydowanie lepsze spotkania Wisła grała przeciwko zespołom, które stawiały na otwarty futbol” – dodał dziennikarz.

Drużyny zarówno Ruchu Chorzów, jak i Lecha Poznań spisały się w rundzie jesiennej poniżej oczekiwań. „Postawa Ruchu nie jest jednak jakimś dużym zaskoczeniem, bo jest trochę powtórką tego, co stało się z Ruchem po sezonie w 2012 roku, kiedy zajęli drugie miejsce i grali w pucharach, a w kolejnych rozgrywkach prezentowali się znacznie gorzej. Uwagę na to zwrócił trener Jan Kocian, który stwierdził, że Ruch, przy tak wąskiej kadrze, został „zamordowany” przez europejskie puchary. Myślę jednak, że wygrana 5:2 z Jagiellonią może być dla nich promyczkiem nadziei. Jest to na tyle mocny zespół, że jest w stanie się podnieść” – podkreślił. „Z kolei Lech miał słaby początek rundy, aczkolwiek sądzę, że w Poznaniu mimo wszystko mogą patrzeć w przyszłość z optymizmem. Uważam, że gwarantem tego, iż będzie lepiej, jest osoba trenera Macieja Skorży. Z tego, co się orientuję, to mają nastąpić wzmocnienia w przerwie zimowej, więc może to być drużyna, która powalczy o czołowe miejsca” – zaznaczył.
Nikogo nie dziwi fakt, że warszawska Legia przewodniczy tabeli T-Mobile Ekstraklasy i ma czteropunktową przewagę nad wiceliderem. „Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że ciągle faworytem numer jeden do mistrzostwa jest Legia, mimo czterech porażek z drużynami niżej notowanymi, co może być zaskoczeniem. Pamiętajmy, że trener Berg mocno mieszał składem, lecz mimo to po piętnastu kolejkach są liderami i trzeba to docenić. Płyną różne optymistyczne scenariusze, co do postawy Legii w Lidze Europy, ale pozostałbym racjonalistą, bo jest sporo mocnych drużyn i dla warszawskiego zespołu przejście chociaż jednej rundy będzie plusem. W momencie, gdy Legia pożegna się z LE, to wszystkie siły przerzuci wówczas na krajowe rozgrywki i najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że to ona będzie kolejny raz mistrzem Polski” – sugerował.
„Jeśli chodzi o Wisłę, to trzeba poprzeczkę postawić sobie wysoko, mimo wszystkich problemów organizacyjnych, finansowych, bo jest to zespół, który może włączyć się do walki o podium. Co trzeba zmienić? Trzeba przede wszystkim ustabilizować formę, nauczyć się wygrywać ze słabszymi ekipami i wtedy można śmiało powalczyć o pierwszą trójkę. Wisła na pewno ma potencjał, co pokazywała w meczach, i życzyłbym sobie, aby nastąpiła także poprawa skuteczności” – zakończył Bartosz Karcz.
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















