Strona główna » Aktualności » Ruch wygrywa przy Reymonta

Ruch wygrywa przy Reymonta

Data publikacji: 13-07-2013 20:13



Spotkanie krakowskiej Wisły z chorzowskim Ruchem dało sympatykom zespołu ze stolicy Małopolski przedsmak ligowych rywalizacji. W potyczce rozegranych przy Reymonta 22 nie zabrakło emocji, a mecz zakończył się zwycięstwem chorzowskiej ekipy 2:0 

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

W 7. minucie przypadł pierwszy stały fragment gry dla gospodarzy. Dośrodkowanie Małeckiego z rzutu rożnego zdołali jednak wybić rywale przed pole karne. Do piłki doszedł jeszcze Jovanović, ale futbolówka po strzale Serba natrafiła na nogi Niebieskich. Sześćdziesiąt sekund później indywidualną akcję przeprowadził Sultes, lecz Miśkiewicz nie miał problemów z obroną uderzenia chorzowianina.

Zobacz zdjęcia z tego meczu!

W 17. minucie poważny błąd popełnił Jovanović, pozwalając na odebranie sobie piłki. Sytuacja ta zapoczątkowała niebezpieczeństwo pod wiślacką bramką, które wykorzystał Malinowski, otwierając wynik spotkania. Minutę później powinno być 1:1, ale Małecki, znajdując się w szesnastce, zmarnował sytuację sam na sam. W 26. minucie ponownie nie dał się pokonać Kamiński, broniąc uderzenie Chrapka sprzed pola karnego.

W 33. minucie świetnie podanie pomiędzy obrońcami Ruchu posłał w kierunku Jose Romo Pereza Małecki, jednak młody wenezuelski napastnik dał się złapać na spalonym. Trzy minuty później dobrą sytuację wypracowali Sultesowi koledzy z drużyny, ale podopieczny trenera Zielińskiego nie stanął na wysokości zadania i uderzył obok bramki Miśkiewicza. Po upływie stu dwudziestu sekund ponownie zrobiło się groźnie w polu karnym gospodarzy, ale i tym razem piłka powędrowała nad poprzeczką.

Cztery minuty przed końcem pierwszej części meczu ładną akcję lewą stroną zafundował Bunoza, lecz do futbolówki nie zdołał dobiec ani Jose Romo ani Garguła. Chwilę później Jovanović przechwycił podanie kierowane w kierunku wychodzącego na dobrą pozycję Sultesa, odpierając zagrożenie.

W przerwie trener Franciszek Smuda wprowadził na plac gry trzech młody graczy, zapewniając drużynie nieco świeżości. Dopiero w 60. minucie kibice zgromadzeni przy Reymonta 22 obejrzeli pierwszy strzał po zmianie stron, jednak uderzenie Starzyńskiego z dystansu powędrowało obok bramki Bieszczada. Sześć minut później ponownie w niebezpieczeństwie znalazł się wiślacki golkiper, ale Kuświk, będąc na jedenastym metrze, nie trafił w piłkę. Bramkarza spod Wawelu próbował zaskoczyć jeszcze Mularczyk, lecz futbolówka po jego strzale opuściła plac gry.

W 73. minucie w końcu pokazali się gospodarze za sprawą Garguły, który powędrował lewą flanką, ale podanie pomocnika spod Wawelu było niecelne i żaden z Wiślaków nie zdołał do niego dojść. Pięć minut później na wysokości zadania stanął Kościelniak, odbierając futbolówkę rozpędzonemu piłkarzowi Niebieskich. Dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego ponownie aktywna zrobiła się ekipa Wisły, próbując zaskoczyć śląskiego bramkarza, ale szybszy od Nalepy, podążającego za wrzutką Sarkiego, był obrońca Niebieskich.

Cztery minuty później do futbolówki doszedł Burdenski, uderzając z dystansu, jednak próba strzału pomocnika ze stolicy Małopolski okazała się niecelna. W 88. minucie doskonałej okazji do wyrównania nie wykorzystał Sarki, trafiając po strzale z rzutu karnego w słupek chorzowskiej bramki. W doliczonym czasie gry drugi cios zadali Białej Gwieździe Niebiescy, a autorem trafienia był Kuświk.

Wisła Kraków – Ruch Chorzów 0:2 (0:1)
0:1 Malinowski 17’
0:2 Kuświk 93’

Wisła Kraków: Miśkiewicz (46’ Bieszczad) – Stolarski (56’ Burliga), Głowacki (73’ Nalepa), Bunoza (86’ Lech), Jovanović (86’ Żemło) – Sarki, Stjepanović (46’ Wilk), Chrapek (86’ Kuczak), Garguła (80’ Burdenski, Małecki (69’ Kościelniak) – Romo (46’ Kamiński)

Ruch Chorzów: Kamiński (67’ Soliński) – Dziwniel (46’ Brodziński), Stawarczyk (65’ Helik), Szyndrowski, Gieraga (46’ Mrowiec) – Janoszka (46’ Kowalski), Babiarz (63’ Tymiński), Malinowski (46’ Surma), Włodyka (60’ Mularczyk), Zieńczuk (46’ Starzyński) – Sultes (63’ Kuświk)

Sędziował Tomasz Musiał z Krakowa.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony