Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Rok 2012 Waszym zdaniem – Wasze wspomnienia
Data publikacji: 04-01-2013 12:48Pod koniec 2012 roku ogłosiliśmy konkurs na Wasze wiślackie wspomnienia z ubiegłego już roku. Choć to nie był dla Białej Gwiazdy rok udany, to z prawie wszystkich waszych wspomnień płynął optymizm – jeśli nie związany z dobrymi momentami z 2012 roku, to ten wynikający z nadziei na lepszą przyszłość. Oto sześć naszym zdaniem najciekawszych Wiślackich wspomnień z 2012 roku, których zwycięzców nagrodzimy.
W roku 2012 kibice Wisły przeżyli wiele smutnych dni, jednak o złych chwilach należy jak najszybciej zapominać, dlatego w pamięci pozostaną te dobre. Najpiękniejszym wspomnieniem pozostaną więc niezapomniane Derby. Jedna z niewielu chwil mijającego roku, w których na twarzach fanów można było ujrzeć wielką radość. Spotkania z Cracovią stoją najwyżej w hierarchii kibiców, to największy rywal i nic nie smakuje tak słodko jak zwycięstwo naszych piłkarzy właśnie w tym meczu. Ten, rozegrany 30.04.12, dla obu ekip miał dodatkowe znaczenie. Nasza rywalka zza miedzy walczyła o życie, walczyła o pozostanie w Ekstraklasie. Wisła, aktualny wtedy jeszcze Mistrz Polski, nie miała już szans na obronę tytułu, dlatego kibice obawiali się dostatecznego zmotywowania naszych piłkarzy, przecież rywali nikt motywować nie musiał. Reymonta 22 wypełniało się kibicami Wisły, na sektorze dla przyjezdnych zasiadali fani Pasów. Jak zawsze podczas derbowych rywalizacji, emocje sięgały zenitu. Wszyscy mieli świadomość, że w przypadku naszego zwycięstwa wbijemy ostatni gwóźdź do trumny i Cracovia spadnie. W tej chwili nic innego się nie liczyło, ani utrata tytułu, ani wszystkie inne przegrane mecze. Mając w pamięci poprzednie derby, przegrane przez Wisłę, oczekiwaliśmy rewanżu. Mecz się rozpoczął i wszystko było w nogach naszych piłkarzy. Ciężko znaleźć odpowiednie słowa opisujące tę radość, która panowała w naszych sercach, kiedy przed 30 minutą spotkania Melikson strzelił, jak się potem okazało, zwycięską bramkę. Piękne trafienie z rzutu wolnego wywołało euforię u Wiślaków, jednocześnie wywołując rozpacz u naszych rywali. Tak, to był pierwszy cios jaki tego wieczoru otrzymali piłkarze i kibice Cracovii. Drugi i ostateczny, pieczętujący ich spadek do pierwszej ligi otrzymali równo z kończącym spotkanie gwizdkiem, kiedy to z głośników popłynął, skierowany w ich stronę utwór. Cały stadion machając na pożegnanie śpiewał "Time to say goodbye..." Tego dnia do końca życia nie zapomni żaden kibic Wisły, dzięki niemu do odwołania Wisła panuje w Krakowie. Dla takich chwil warto żyć!
krystian.gie
_________________________________________________________________________________
Dla mnie najciekawszymi wydarzeniami mijającego roku były mecze Oldbojów Wisły Kraków w Pucharze Polski. Niestety gra ekstraklasowych piłkarzy nie powodowała przyspieszonego bicia serca i nie przynosiła zbyt wielu pozytywnych emocji i szczęśliwych zakończeń, dlatego postanowiłem towarzyszyć „starszym panom”, którzy w odróżnieniu od niektórych futbolistów pierwszej drużyny zostawiali na boisku wiele zdrowia, grając z wielkim poświęceniem i zaangażowaniem. Towarzyszyłem piłkarzom w zwycięskich meczach z Wawelem Kraków, Dragonem Szczyglice, Akademią Piłkarską 2011 Zabierzów oraz Błękitnymi Modlnica. W V rundzie nastąpił koniec pucharowej przygody. Byłem nieco rozczarowany, gdyż bardzo przyjemnie było oglądać znów w akcji dawne wiślackie gwiazdy i tych, którzy niedawno zakończyli karierę. Jednak z drugiej strony porażka nastąpiła ze Świtem Krzeszowice, czyli drużyną, której również kibicuję z racji zamieszkania w tym mieście.
marcinellino
_________________________________________________________________________________
Najważniejsze wydarzenie z roku 2012? Jest ich dużo, a nawet bardzo dużo. Ale najważniejsze wydarzenie może być tylko jedno. 20 marca, moje imieniny. Ten dzień na zawsze zostanie mi w pamięci. Jak zawsze, jak każde dziecko myślałam, co dostanę na prezent. W moim przypadku zawsze to były jakieś kosmetyki, jakaś poduszka, słodycze albo coś innego. Nigdy by mi nie przyszło to głowy, że pewna wspaniała osoba w moim życiu domyśli się w końcu i spełni moje marzenie. Tym marzeniem było oglądanie meczów. Wiem, wiem teraz pewnie myślicie, że nie mam telewizora. Oczywiście, że mam. Chodzi o oglądanie meczów w miejscu, gdzie zapomina się o wszystkich problemach i myśli się tylko o swojej drużynie. To miejsce to właśnie stadion na R22. Od dziecka kibicuję Wiśle Kraków i zawsze chciałam jeździć na jej mecze, ale nikt z mojej bliskiej rodziny nie jeździ na mecze, tylko mój brat. Ale jakoś tak się zawsze wstydziłam go zapytać, czy będę mogła z nim jeździć na mecze. Bałam się reakcji rodziców, no bo przecież dziewczyna, która interesuje się piłką nożną to dla niektórych dziwne. Wracając jednak do tego dnia, to właśnie od brata nie dostałam nic w torebce, tylko prezent, jakby to nazwać ,,,prezent słownie''. Powiedział, że jak chcę, to będę z nim jeździć na mecze Wisły. I że w poniedziałek jedziemy wyrobić karnet. Jak to usłyszałam nie miałam słów. Stałam wryta w podłogę jak słup. Miałam łzy w oczach, ale jednocześnie widniał uśmiech na mojej twarzy. Gdy to już do mnie dotarło, że spełniło się moje największe marzenie, to wskoczyłam na niego i o mało bym go nie udusiła, tak go tuliłam z radości. I właśnie od tego dnia moje życie się zmieniło. Oczywiście na lepsze. Od tego dnia jestem na każdym meczu Wisły. Więc rok 2012 zaliczam do udanych, mimo tak słabej gry Białej Gwiazdy. Może inni już stracili nadzieje, że Wisła się jeszcze podniesie, ale ja tej nadziei nie straciłam. Wierze w siłę Białej Gwiazdy!
Klaudia
_________________________________________________________________________________
Rok 2012 był hmmm… bardzo trudny dla nas kibiców, dla klubu, piłkarzy. Porażki w Lidze Europy ze Standardem Liege, z Chorzowskim Ruchem w półfinale Pucharu Polski, a na koniec słabe siódme miejsce w sezonie 2011/12. Kolejny miał przynieść o wiele więcej radości niż poprzedni. Piłkarze oraz trenerzy składali deklaracje i obietnice przed nadchodzącym sezonem. Wszyscy czekaliśmy z wielkimi nadziejami na inauguracje. W pierwszej kolejce rzutem na taśmę zdobyliśmy komplet punktów, choć tuż po rozpoczęciu spotkania straciliśmy bramkę. W kolejnych meczach było coraz gorzej. Biała Gwiazda traciła punkty z drużynami, które kiedyś w poprzednich latach rozgramiała. Przyszła porażka z Piastem, a z pozycją pierwszego trenera pożegnał się pan Michał Probierz. Jego pozycję zajęła legenda tego klubu, Tomek Kulawik. To niewiele dało, Wisełka zdobyła zaledwie 11 punktów w 9 spotkaniach. Ostatni mecz jesieni w Lubinie podsumował dla nas ten nieudany rok. Muszę to powiedzieć: Wisła Kraków, 13- krotny Mistrz Polski, 4- krotny zdobywca Pucharu Polski i wreszcie Klub, który w europejskich pucharach pokonywał wielką Barcelonę, Panathinaikos Ateny, czy Schalke 04, sięgnął dna. Ale to właśnie od dna jest najlepiej się odbić! Wierzę, że ten wspaniały klub znów będzie potęgą. Nas kibiców wszystkie porażki czynią silniejszymi. Oby ten nadchodzący rok 2013 był udany dla ludzi związanych z Wisłą i dla samego klubu. Piłkarzom życzę pewności siebie i wiary we własne umiejętności, bo ci chłopcy potrafią zdziałać naprawdę wiele, co już wiele razy udowadniali. Będzie lepiej, musi być! Wielka Wisła powróci silniejsza! Ja wierzę, tego nikt mi nie zabroni…
Andrzej
_________________________________________________________________________________
Z mijającego 2012 roku najgłębiej w pamięci pozostaną 2 wydarzenia.
Pierwsze wydarzenie to wygrane derby- a uściślając- odebranie matematycznych szans na pozostanie w Ekstraklasie sąsiadce zza Błoń i wspólne wykonanie utworu „Time to say goodbye”. Jak wiadomo derby zawsze powodują duże poruszenie wśród kibiców, a tym razem dochodziła do tego kolejna kwestia- smaczku temu spotkaniu nadawał fakt, że wygrywając skazywaliśmy ich na 1 ligę. Po golu Meliksona- euforia, nerwy do końca, a potem nagroda- piosenka! Wspaniałe uczucie; móc się zrewanżować za niegdyś odebrane mistrzostwo. Pomimo niezbyt udanego sezonu ta chwila, kiedy kilkanaście tysięcy gardeł krzyczało: It's time to say goodbye zrekompensowała chyba wszystko (tak nota bene to chyba większość z nas tylko ten fragment znała :D)
Drugie wydarzenie, niestety smutne, to śmierć Dawida Zapiska. Odszedł mały, ale wielki sercem kibic zaprzyjaźnionej Lechii Gdańsk, wzór do naśladowania dla każdego z nas. Jeden człowiek a poruszył serca tysięcy. Jeden człowiek, a dla uhonorowania pamięci o nim kilkanaście tysięcy osób podczas meczu Wisła - Lechia stało w milczeniu przez minutę, a potem wielokrotnie skandowało jego imię. Teraz dopinguje nas z Góry i wiem, że robi to najlepiej z nas wszystkich.
Z wiślackimi pozdrowieniami,
Mati_K
_________________________________________________________________________________
Niewątpliwie w 2012 roku można znaleźć wiele ważnych momentów związanych z Wisłą, zarówno czysto sportowych, jak i tych mających ze sportem mniej wspólnego ( jak wybory do Kobiecej eskorty, czy Test wiedzy o Wiśle). Dla mnie szczególnym momentem był powrót do Wisły Arkadiusza Głowackiego. Pamiętam jak coś kuło mnie w sercu, gdy odchodził... Żeby zrozumieć dlaczego dla mnie powrót tego piłkarza jest szczególny, muszę cofnąć się około 10 lat. Wtedy byłam prawie zwyczajną nastolatką, która owszem wiedziała, że „Wisła najlepsza jest”, ale nie odkryła jeszcze w pełni piękna piłki nożnej. Wtedy to do naszego gimnazjum zawitało dwóch piłkarzy Wisły: Arkadiusz Głowacki i Marcin Baszczyński. Z mojej pamięci ulotniło się, co mówili, jakie pytania im zadawano. Przed moimi oczami rysuje się tylko obraz dwóch młodych, uśmiechniętych mężczyzn. Rozgrywki piłkarskie ważnym elementem mojego życia stały się później, ale do tych dwóch piłkarzy sentyment pozostał, mimo że w trakcie spotkania z nimi nie do końca wiedziałam, kim są. Gdy oglądałam później mecze Wisły, Arkadiusz Głowacki był dla mnie ostoją. Nieważne, czy popełniał jakiś błąd, ja czułam, że z nim na boisku nic złego stać się nie może. Pewnie było to naiwne, ale ja wierzyłam i będę wierzyć w zwycięstwa Wisły, szczególnie, gdy Głowa będzie na boisku...
Justyna






















