Strona główna » Aktualności » Przyjaźń nie na pokaz

Przyjaźń nie na pokaz

Data publikacji: 24-05-2009 15:46



Około trzech tysięcy kibiców z Krakowa pojechało do Gdańska na mecz Lechii z Wisłą. Gościnę zapewnili im kibice ze Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk "Lwy Północy".

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Część kibiców na Pomorze dojechała autami, część w długą podróż wybrała się pociągiem. Długo przed meczem można było zobaczyć kibiców z Krakowa w czerwonych koszulkach i z szalikami, którzy wybrali się pozwiedzać Gdańsk.

Przed godziną 17:00 stadion Lechii przy ulicy Traugutta 29 zaczął zapełniać się fanami obu zespołów, którzy zgodnie, ramię w ramię, zasiedli na trybunach.

Także piłkarze Białej Gwiazdy postanowili uczcić mecz przyjaźni, wychodząc na rozgrzewkę w specjalnych koszulkach z nazwami obu klubów. Kilka chwil później podarowali je kibicom.

Przed meczem publiczność miała okazję uczestniczyć w jeszcze jednym wyjątkowym wydarzeniu. Bartek, kibic Lechii, poprosił o rękę swoją dziewczynę, Natalię. Oczywiście Natalia powiedziała: "Tak", co widzowie nagrodzili oklaskami.

Kiedy piłkarze Lechii i Wisły wyszli na murawę, kibice odśpiewali wspólnie hymny i gdańskiego, i krakowskiego klubu. Zaprezentowali również specjalną oprawę. Na trybunie rozwiesili transparenty z wielkim napisem: "Wiślackie rewiry dla wielu przeklęte, bo tu nasze barwy są więcej niż święte". Była też sektorówka, na której namalowani byli kibice Lechii i Wisły z kuflami piwa w dłoniach i napisem: "Wisła z Krakowa to Lechii druga połowa".

Mecz rozpoczął się od wielkiej sensacji, bo już w 18. sekundzie gospodarze prowadzili po bramce Pawła Buzały. Kiedy było już 2:1 dla Lechii, fani wspierali krakowską drużyną okrzykami: "Nic się nie stało, Wisełko nic się nie stało!". Lechiści i Wiślacy dopingowali obie drużyny. Kilka razy kibice skandowali: "Marek Zieńczuk!", chcąc pokazać, że pamiętają o byłym piłkarzu Lechii, który obecnie gra w Wiśle. Nawet wtedy, kiedy to "Zieniu" zdobył gola na 2:2, z trybun rozległ się ten okrzyk. Po meczu zwrócił na to uwagę trener Maciej Skorża, który z uznaniem wypowiadał się o dopingu. "Jest to bardzo niespotykana rzecz. Wspaniale się ogląda takie mecze. Myślę, że takim dla mnie momentem, który zapamiętam na długo, było zachowanie publiczności w momencie, kiedy Marek Zieńczuk zdobył bramkę na 2:2. To świadczy o tym, że przyjaźń między kibicami nie jest na pokaz, tylko w takim momencie, kiedy Lechia traci bramkę, potrafi to docenić. Duże słowa uznania dla kibiców" - mówił szkoleniowiec Wisły Kraków.

Po spotkaniu kibice nagrodzili brawami obie drużyny, mimo że przegrana Lechii może oznaczać jej spadek do pierwszej ligi. Zawodnicy Wisły podziękowali fanom za wsparcie i za wspaniały doping.

O to, aby żadnemu z krakowian niczego nie zabrakło, członkowie Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk "Lwy Północy", którzy przygotowali dla swoich przyjaciół ze stolicy Małopolski gościnę. Kibice Białej Gwiazdy mogli liczyć m.in. na poczęstunek po przyjeździe oraz na imprezę po meczu. Tym, którzy wracali do Krakowa wcześniej, Lechiści podarowali prowiant na długą podróż powrotną.

Mamy nadzieję, że i w przyszłym sezonie kibice obu zespołów znowu będą mieli okazję, aby dopingować Lechię i Wisłę na wspólnym meczu w Ekstraklasie. Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków i "Lwy Północy" ciężką pracą w rundzie jesiennej i teraz pokazali, że mecze piłkarskie mogą być prawdziwym świętem kibicowskim.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony