Strona główna » Aktualności » Przy Konwiktorskiej historia lubi się powtarzać

Przy Konwiktorskiej historia lubi się powtarzać

Data publikacji: 28-11-2010 16:50



W poprzednim sezonie Wisła pojechała na Konwiktorską i przywiozła do Krakowa trzy punkty. Minimalną wygraną zawdzięczała samobójczej bramce Polonistów. W niedzielne popołudnie okazało się, że historia lubi się czasem powtarzać.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Optyczną przewagę w pierwszych minutach uzyskali gospodarze. W powietrzu królował Artur Sobiech, a na skrzydle dobrze spisywał się Adrian Mierzejewski. Ten ostatni, do spółki z Mariuszem Pawełkiem, stworzył najlepszą w tym okresie gry okazję bramkową dla Polonii. Pomocnik Czarnych Koszul przejął piłkę po niefortunnym wybiciu Cikosza, dośrodkował mocno w kierunku przedpola bramki Wisły, a tam nie popisał się golkiper Białej Gwiazdy. Interweniujący Pawełek wypuścił futbolówkę z rąk i tylko nienajlepszemu ustawieniu Polonistów w polu karnym zawdzięczać mógł to, że kibice na trybunach marzli nadal przy wyniku bezbramkowym.

Zobacz skrot tego meczu na WisłaTube!

Musiał upłynąć kwadrans, by Wiślacy zabrali się do pracy. Krakowianie odsunęli grę od własnej bramki, a to głównie za sprawą zawodników formacji ofensywnej. Ci w pierwszych minutach meczu nienajlepiej radzili sobie z utrzymywaniem się przy piłce i upłynęło trochę czasu nim gra pomocników i napastników Białej Gwiazdy nabrała płynności.

Zobacz zdjęcia z tego meczu autorstwa Daniela Gołdy

Lepsze czasy dla zawodników Wisły zwiastowały już groźne strzały z dystansu, oddane przez Jirsaka i Małeckiego. Po ich uderzeniach bramki jeszcze nie padły, ale już chwilę później fanom miejscowych zrzedły miny. Goście, niczym hokeiści, wymieniali piłkę po obwodzie, nie dając Polonistom najmniejszych szans na przechwyt. W końcowej fazie akcji Paljić uruchomił na lewym skrzydle Małeckiego, a dośrodkowanie pomocnika Wisły przeciął Dariusz Pietrasiak. Stoper Polonii nie mógł być jednak zadowolony ze swojej interwencji, bo trącona przezeń piłka wtoczyła się do bramki obok zupełnie zdezorientowanego Przyrowskiego.

Zobacz zdjęcia, które przygotował Maks Michalczak.

Bramka Pietrasiaka, która zupełnie wybiła Polonistów z rytmu, na Wiślaków podziałała ożywczo. W kolejnych minutach podopieczni trenera Maaskanta wyprowadzili jeszcze kilka groźnych akcji, a piłka krążyła między nogami krakowian jak po sznurku. Bramka dla Wisły jednak nie padła, a chwilowa niedyspozycja gospodarzy uśpiła nieco gości spod Wawelu. W efekcie to Wiślacy mogli stracić gole. Ostrzeżeniem dla Mariusza Pawełka i jego kolegów był już strzał Tosika, który golkiper Wisły z trudem sparował. Jeszcze lepszą okazję do wyrównania miał Trałka. Zawodnik Czarnych Koszul miał w polu karnym dużo czasu, by celnym strzałem wykończyć dośrodkowanie Mierzejewskiego, ale w idealnej sytuacji uderzył głową obok bramki.

W pierwszej połowie kibice przy Konwiktorskiej nie zobaczyli już więcej goli, choć blisko podwyższenia rezultatu byli Wiślacy. Zrehabilitował się jednak Pietrasiak, który w ostatniej chwili przeciął fantastyczne podanie Małeckiego. Stoper Polonii zapobiegł w ten sposób sytuacji sam na sam z bramkarzem, bo Paweł Brożek bez wątpienia stanąłby po chwili oko w oko z Przyrowskim.

Ciekawa pierwsza połowa zwiastowała emocje po przerwie i rzeczywiście na ich brak w drugich 45 minutach nie można było narzekać. Fanom Bialej Gwiazdy ciśnienie podnosił Janusz Gancarczyk. Zawodnik, który zastąpił Bruno, raz za razem nękał defensorów Wisły i gdyby nie brak dokładności w dośrodkowaniach Mariusz Pawełek mógł kilkakrotnie skapitulować. Krakowianie nie pozostawali gospodarzom dłużni. Z każdą chwilą na boisku było coraz więcej miejsca i skrzętnie korzystali z tego skrajni pomocnicy gości. Obrońcom Polonii urywali się na przemian Małecki z Kirmem. Bramką zakończyć mogła się ich dwójkowa akcja, ale po tym jak Małecki zagrał Kirmowi „na nos”, Słoweniec trafił tylko w boczną siatkę. 

Swoją akcję meczową miała też przed końcem spotkania Polonia. Zagrana przez Sobiecha piłka trafiła pod nogi Mierzejewskiego, a ten miał wystarczająco dużo czasu, by zaparzyć sobie herbatę i spokojnie pokonać Pawełka. O dziwo bramkarz Wisły w tej sytuacji nie skapitulował, bo reprezentacyjny pomocnik strzelił na tyle niechlujnie, że piłka jedynie musnęła słupek – od szczęśliwej dla Wiślaków strony.

Ataki gospodarzy skutku już nie przyniosły. Na nic się zdały zaklęcia Pawła Janasa i rajdy Gancarczyka. Po ciężkim, obfitującym w twardą grę i bramkowe sytuacje meczu dorobek Wisły powiększył się o kolejne trzy punkty. Ku uciesze kibiców przed telewizorami i tych, którzy niemiłosiernie wymarzli na stadionie przy Konwiktorskiej.

Polonia Warszawa – Wisła Kraków 0:1 (0:1)
0:1 Pietrasiak (sam.) 18’

Polonia Warszawa: Przyrowski – Tosik, Pietrasiak, Skrzyński, Brzyski - Mierzejewski, Piątek (78’ Rachwał), Andreu, Trałka (64’ Gołębiewski), Bruno (46’ Gancarczyk) – Sobiech

Wisła Kraków: Pawełek – Cikos, Chavez, Bunoza, Paljić – Małecki (88’ Łobodziński), Sobolewski, Garguła (75’ Piotr Brożek), Jirsak (65’ Wilk), Kirm – Paweł Brożek

Żółte kartki: Mierzejewski, Trałka, Gołębiewski (Polonia) – Bunoza, Jirsak, Małecki, Paljić, Sobolewski (Wisła)
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów: 5 265

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony