Strona główna » Aktualności » Probierz: Wierzę, że kibice będą naszym 12. zawodnikiem

Probierz: Wierzę, że kibice będą naszym 12. zawodnikiem

Data publikacji: 06-03-2012 16:54



Spotkanie z Lechem Poznań będzie dla trenera Michała Probierza debiutem przed krakowską publicznością. Szkoleniowiec mistrzów Polski liczy na wsparcie kibiców, którzy pojawią się przy Reymonta 22. „Mam nadzieję, że na trybunach zasiądzie komplet widzów, bo jest to dla nas sprawa kluczowa” – zaznaczył w rozmowie z nami Michał Probierz.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Przed panem debiut przy Reymonta w roli nowego szkoleniowca Wisły. Denerwuje się pan trochę czy jest pan na tyle doświadczonym trenerem, że podchodzi pan do tego spokojnie?
Spotkanie przeciwko Lechowi będzie moim 217 meczem, podczas którego zasiądę na ławce trenerskiej, więc można powiedzieć, że się nie denerwuję debiutem. Natomiast wiemy, że jest to istotny mecz dla nas wszystkich, z czego zdajemy sobie sprawę. Mam nadzieję, że na trybunach zasiądzie komplet widzów, bo jest to dla nas sprawa kluczowa. Spotkanie z Lechem jest dla nas takim meczem o być albo nie być. Zawsze odczuwam dreszczyk emocji. Jeśli trener nie czuje tego dreszczyku, to nie powinien prowadzić zespołu, gdyż to znaczy, że nie ma pasji. Uważam, że nie ma szkoleniowca, który się nie denerwuje. Debiut na stadionie przeciwnika mieliśmy, wówczas udało się pozytywnie zaskoczyć wszystkich. Mam nadzieję, że na własnym stadionie zaliczę również udany debiut, a kibice, którzy zjawią się na stadionie, będą mieć satysfakcje.

Jak wspomina pan atmosferę przy Reymonta, którą zapamiętał pan podczas wcześniejszych pobytów tutaj?
Pamiętam dobrze mecz, w którym grałem jako piłkarz. Przegraliśmy wówczas to spotkanie 2:5. Do przerwy prowadziliśmy 2:0. Na stadionie Wisły zawsze jest bardzo dobry doping i wierzę najmocniej w to, że właśnie kibice będą naszym dwunastym piłkarzem, który pomoże nam w piątek. Tego zarówno piłkarze, jak i my wszyscy, bardzo potrzebujemy.

Lech Poznań zmienił niedawno szkoleniowca. Dla Lecha mecz z Białą Gwiazdą będzie pierwszym pod jego wodzą. Myśli pan, że zmiana trenera może pomóc piłkarzom z Poznania?

Zmiana szkoleniowca na pewno pozostaje niewiadomą. Raz może wpłynąć pozytywnie, innym razem nie przynosi oczekiwanych skutków. Trenera Rumaka bardzo dobrze znam, gdyż ściągałem go do Jagiellonii Białystok jako szkoleniowca Młodej Ekstraklasy. Przez rok pracowaliśmy wspólnie i jak widać, życie spłata mu figla, że zadebiutuje przeciwko trenerowi, który go polecił władzom klubu z Białegostoku. Sam mu kiedyś powtarzałem, że jeśli nie odejdzie z Poznania, to nigdy nie będzie tam trenerem. Tak też się stało i moje słowa znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Najpierw był tam asystentem, a teraz sam poprowadzi pierwszą drużynę, debiutując na stadionie Wisły i na pewno zapamięta to do końca życia. W spotkaniu tym kolegów nie będzie, bo jest to mecz niezwykle ważny zarówno dla nas, jak i dla Lecha. Rywalizacja będzie gatunkowo ciężka, presja na Mariuszu ciąży, podobnie jak na nas, nawet w jego przypadku jest ona większa. Wszyscy oczekują od nich zwycięstw, mistrzostwa Polski i z tym muszą się zmierzyć.

Zna pan warsztat trenera Lecha. Myśli pan, że drużyna z Poznania będzie próbowała zaskoczyć Wisłę?
Zaskoczenia zawsze są. W piłce, jeśli jest się przewidywalnym, to się mecze przegrywa. Musimy zdawać sobie sprawę, że będą dobrze przygotowani. Mają trochę więcej czasu, bo nie grali meczu z Górnikiem i okres przygotowań mogli sobie wydłużyć. My za to mamy przetarcie, wygraliśmy mecz w Gdańsku, także mam nadzieję, że piłkarze nabiorą pewności siebie. Widzę, że sumiennie pracują na treningach, więc pragnę, aby to zaprocentowało.

Będzie starał się pan przygotować jakąś niespodziankę na piątkowy mecz? Może zastosuje pan inną taktykę?
Nie pozwolą nam niestety zagrać dwunastoma zawodnikami, także ciężko będzie (śmiech). Na pewno mamy jakiś plan, który chcemy wdrożyć, a co wyjdzie z tego, to się okaże. Znamy piłkarzy Lecha i wiemy czego możemy się po nich spodziewać.

Lech spisuje się w obecnych rozgrywkach poniżej oczekiwań, ale zawsze jest niebezpieczny. Na kogo zwróciłby pan szczególną uwagę?

Lech ma kilku dobrych piłkarzy, takich jak Rudnevs, Stilić, Murawski czy Arboleda, który przy stałych fragmentach gry jest bardzo groźny. Miejmy nadzieję, że nie zaskoczą nas tutaj i długo tego nie zrobią.

Jak wspomina pan pojedynki z Lechem?
Udało nam się wygrać z nim dwa razy: raz w lidze, a raz w Superpucharze. Trudno, aby ktoś z Jagiellonią, Polonią Bytom, czy młodym Widzewem wygrywał z Lechem. Gdybyśmy wtedy wygrywali, to my walczylibyśmy o mistrzostwo Polski, a nie oni. W Superpucharze się udało, gdyż to był sezon, w którym do końca walczyliśmy o tytuł najlepszej drużyny w kraju, ostatecznie przegraliśmy z Wisłą. Mecz pomiędzy Wisłą a Lechem zawsze elektryzuje wszystkich. Gdyby to spotkanie odbywało się kiedyś indziej, to już dzisiaj nie byłoby na nie biletów. Mam nadzieję, że w ostatniej chwili mężczyźni zdecydują się zabrać kobiety na stadion z okazji Dnia Kobiet, robiąc im w ten sposób prezent. Mogę obiecać, że my postaramy się uczynić wszystko, aby fanki były zadowolone z wyniku, ale najważniejsze, aby wszyscy, którzy zjawią się na Reymonta, byli usatysfakcjonowani.

AM & K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony