Strona główna » Aktualności » Powrót snajpera, cudowny gol Sivakowa

Powrót snajpera, cudowny gol Sivakowa

Data publikacji: 08-05-2011 17:10



Wisła Kraków po dwóch porażkach podniosła się z kolan i pokonała w Gdańsku Lechię 3:0. Jedną z bramek dla Białej Gwiazdy zdobył wracający po kontuzji Tsvetan Genkov, ale ozdobą spotkania było trafienie z 50 metrów Białorusina Michaiła Sivakowa.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Pierwsza polowa meczu Wisły z Lechią rozpoczęła się od przewagi gospodarzy, której jednak nie potrafili wykorzystać. Wiślacy bronili się, ale wyprowadzali kontrataki. Po kilku minutach mecz stał się typową wymianą ciosów – akcja za akcję, strzał za strzał. Szczęścia próbowali Traore i Kirm, ale piłka lądowała w rękach bramkarzy. Wisła coraz bardziej dominowała na boisku, co udowodniła bramką. W 17. minucie Maor Melikson minął dwóch zawodników Lechii i na jedenastym metrze podał do Genkova, który pokonał Pawła Kapsę. Po stracie gola gdańszczanie nie stracili rezonu i próbowali atakować. W 25. minucie z lewej strony pola karnego strzelał Igor Lukjanovs, a piłkę do bramki skierował Traore. Sędzia podjął jednak prawidłową decyzję i gola nie uznał, bo w chwili strzału Łotysza na spalonym był strzelec gola. W 32. minucie znowu błysnął Melikson, który popisał się rajdem prawą stroną boiska i wyłożył w polu karnym piłkę Andrażowi Kirmowi. Słoweniec dołożył nogę i Wisła prowadziła już 2:0.

Zobacz skrót z tego meczu na WisłaTube!

W drugiej odsłonie tempo i emocje zdecydowanie opadły. Lechia dążyła do kontaktowej bramki, ale nie potrafiła poradzić sobie z defensywą Wisły. Podopieczni trenera Maaskanta kontrolowali sytuację na boisku i starali się o trzecią bramkę. Blisko powodzenia był Kirm, ale piłkę złapał Kapsa. Jeszcze bliżej był Tsvetan Genkov, ale trafił w poprzeczkę. Wydawało się, ze Wisła spokojnie dotrwa do końca z wynikiem 2:0, ale zmienił to Michaił Sivakov, który popisał się kapitalnym strzałem z 50 metrów! Białorusin technicznym lobem pokonał bramkarza Lechii ustalając wynik na 3:0. W samej końcówce mógł trafić tez Łukasz Garguła, ale Kapsa był na posterunku.

Wiślacy odnosząc zwycięstwo w Gdańsku umocnili się na pozycji lidera i powiększyli przewagę nad Jagiellonią Białystok do 6 punktów.

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 0:3 (0:2)
0:1 Genkov 17’
0:2 Kirm 30’
0:3 Sivakov 87’

Lechia Gdańsk: Kapsa – Deleu, Janicki, Vucko, Andriuskevicius (83’ Airapetian) – Bajić (56’ Buval), Surma, Pietrowski (66’ Późniak) – Nowak, Traore, Lukjanovs

Wisła Kraków: Pareiko – Cikos, Jaliens, Chavez, Paljić – Małecki (90+2’ Garguła), Wilk, Sobolewski, Kirm – Melikson (83’ Sivakov) – Genkov (90’ Rios)

Żółte kartki: Paljić (Wisła)
Sędziował: Robert Małek (Zabrze)
Widzów: 10 000

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony