Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Porażka w hicie kolejki
Data publikacji: 06-11-2009 22:06Ostatni raz Wisła na swoim stadionie z Legią przegrała w 1997 roku. Trzeba było dwunastu lat i przeprowadzki Białej Gwiazdy do Sosnowca, żeby warszawska drużyna przełamała to fatum. Najszczęśliwszym człowiekiem na boisku był Miroslav Radović, który gola zdobył w dwie minuty po wejściu na boisko.
Pierwsze minuty spotkania pokazały, że podopieczni trenera Jana Urbana nie przyjechali do Sosnowca tylko po remis. Łatwo podchodzili pod pole karne Wisły, czego dowodem były na szczęście pozycje spalone Chinyamy i Gizy. Wiślacy nie pozostawali jednak dłużni. Już w 5. minucie dobrą okazję na gola miał Patryk Małecki, ale jego strzał z około 17 metrów o centymetry minął słupek bramki Jana Muchy. Mecz powoli stawał się niczym bokserska wymiana ciosów. W 7. minucie środkiem pola piłkę nieźle poholował Piotr Giza, zauważył wbiegającego w pole karne Szałachowskigo, ale jak się w końcu okazało, warszawski pomocnik był na spalonym. Na to odpowiedzieli podopieczni Macieja Skorży, a dokładniej Andraż Kirm i Paweł Brożek. Reprezentant Słowenii świetnie pociągnął akcję prawym skrzydłem i płasko dośrodkował piłkę w pole karne. W dobrej pozycji do strzału okazał się być Paweł Brożek, który delikatnie musnął futbolówkę, ale ta zamiast wpaść do bramki, odbiła się od Muchy i słupka, po czym wyekspediowano ją poza pole karne. Wiślacy nadal nie dawali za wygraną i wciąż szukali swojej okazji. W 21. minucie dobrym, prostopadłym podaniem do Wojciecha Łobodzińskiego popisał się Paweł Brożek, ale „Łobo” w ostatniej chwili ubiegł Dickson Choto, rozpaczliwie wybijając mu piłkę spod nóg. 32. minuta starcia na szczycie Ekstraklasy przyniosła nieoczekiwaną zmianę Radovicia za Szałachowskiego. Jan Urban wykazał się trenerską intuicją, bo 2 minuty później Serb strzelił pierwszą bramkę piątkowego wieczoru. Radović uderzył głową piłkę w kierunku bramki i dość szczęśliwie posłał ją tuż obok bramkarskich rękawic Mariusza Pawełka. Sytuację próbował ratować jeszcze Marcelo, ale prowadzenie Legii stało się faktem.
Zobacz skrót meczu na WisłaTube!
Zobacz zdjęcia z tego meczu!
Drugą część spotkania Wiślacy rozpoczęli ze sporym animuszem. Bardzo dobrą okazję stworzyli sobie w 53. minucie, kiedy Andraż Kirm ograł z lewej strony defensywę warszawian, ale piłkę po jego strzale szczęśliwie, bo końcówką nogi wybił z linii bramkowej Inaki Astiz. Nie zniechęciło to piłkarzy Wisły, którzy wciąż nacierali na bramkę Jana Muchy. Uderzeniem z główki próbował go pokonać Junior Diaz, ale piłka minimalnie przeszła obok słupka. Kapitalną okazję do wyrównania stanu meczu miał Patryk Małecki, który z 7. metrów przestrzelił tuż nad poprzeczką. Legioniści w drugiej połowie skupili się głównie na obronie korzystnego wyniku, ale szukali też swojej kolejnej szansy. Miał ją Takesure Chinyama, któremu udało się ograć Mariusza Jopa, ale jego silny strzał z lewej nogi minął bramkę Pawełka. Końcówka meczu była pełna chęci ze strony Wisły, ale brakowało szczęścia, dokładności i zrozumienia pod bramką Jana Muchy. Brakło też czasu na wyrównanie i druga porażka w sezonie stała się faktem.
Wisła Kraków – Legia Warszawa 0:1 (0:1)
0:1 Radović 35’
Wisła Kraków: Pawełek – Alvarez, Jop, Marcelo, Piotr Brożek – Łobodziński (62’ Ćwielong), Cantoro (46’ Jirsak), Diaz, Kirm – Małecki (79’ Garguła), Paweł Brożek
Legia Warszawa: Mucha – Rzeźniczak, Choto, Astiz, Komorowski – Szałachowski (33’ Radović), Giza, Iwański, Rybus – Smoliński (89’ Borysiuk) – Chinyama
Żółte kartki: Cantoro (Wisła) – Choto, Mucha, Rzeźniczak (Legia)
Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















