Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Ponad derbowymi podziałami
Data publikacji: 27-04-2012 11:38Ivica Iliev w meczach derbowych grał już w 5 krajach, ale najbardziej pamięta pewne wydarzenie z Belgradu... Jakie, o tym opowiada w specjalnym derbowym wywiadzie.
Ten materiał ukazał się w 130. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz
Pamiętasz swoje pierwsze derby?
Naprawdę, nie pamiętam. Było ich tyle… Miałem szczęście grać w klubach, które miały rywali w tym samym mieście. Kiedy byłem w Partizanie, była to Crvena Zvezda. Jak grałem w PAOK-u – to był to Aris. W Izraelu byłem w Maccabi Tel Awiw i grałem przeciwko Hapoelowi Tel Awiw. Można też powiedzieć, że grałem w derbach Sycylii, chociaż Messina, której byłem zawodnikiem, nie miała rywala z tego samego miasta. Jej największymi przeciwnikami były Catania i Reggina. Reggio di Calabria to ostatnie miasto włoskie na kontynencie, a Messina jest z kolei pierwszym na Sycylii. Dzieli je tylko morze. Nie ma tam żadnych mostów, więc na mecze płynęło się statkami. Kibice Messiny i Regginy naprawdę się nie lubili, więc było tam rzeczywiście gorąco. Grałem jeszcze w Cottbus i można powiedzieć, że graliśmy derby wschodnich Niemiec z Herthą, jednak w tych spotkaniach nie było czuć prawdziwej atmosfery derbów.
Które mecze były dla Ciebie najważniejsze?
Derby Belgradu. To moje miasto i z tymi spotkaniami czułem największe emocje. W Belgradzie jest tak, że jeśli wygrasz derby, to znaczy, że Twoja drużyna jest bliżej mistrzostwa. Wisła jest znacznie większym klubem od Cracovii, ma więcej sukcesów w lidze, w Europie i poziom między tymi drużynami jest znacznie wyższy niż między Partizanem a Crveną Zvezdą. Myślę, że tutaj derby to bardziej prestiżowa sprawa, a w Belgradzie wynik często decyduje o tym, kto będzie mistrzem.
Bałkańscy kibice znani są ze swoich temperamentów. Zdarzyło Ci się odczuć to w czasie derbów?
Tak (śmiech). Pamiętam, że grałem w jednym meczu, w którym kibice Partizana i Crvenej Zvezdy wbiegli na boisko. Byłem akurat w środku tego wszystkiego. W ferworze walki nawet dostałem od kogoś. W pierwszej chwili nie rozumiałem powagi sytuacji. Szukałem drogi, żeby się stamtąd wydostać. Brat mojej żony jest jednym z ultrasów Crvenej Zvezdy. Widział wszystko i zaczął mnie szukać. Znalazł mnie, podszedł i mnie zaczął osłaniać. Kiedy zobaczyli to kibice Partizana, myśleli, że walczymy i przybiegli, żeby mi pomóc! „Nie, nie, on jest ze mną” – mówiłem. Teraz to wspominam ze śmiechem.
Nie masz problemów w rodzinie z tego powodu, że Ty jesteś za Partizanem, a Twój szwagier za Crveną?
Nie (śmiech). Cała rodzina mojej żony jest za Crveną. Ale szanuję ich, szanuję kibiców przeciwnej drużyny. Mam wśród nich wielu przyjaciół, na przykład szwagra, który jest przecież ultrasem. Nikt nie robił mi problemów w rodzinie, kiedy były grane derby.
Jak wspominasz derby w Grecji? Na meczach PAOK-u z Arisem też pewnie bywało gorąco.
Miałem szczęście grać w gorących miastach. W Salonikach fani też się nie znosili. Tak samo jak w Tel Awiwie. Zresztą tutaj jest podobnie, chociaż w Grecji nie dochodzi raczej do takich sytuacji na mieście, jak w Krakowie. Ale jeśli popatrzy się na to, jak fani reagują po przegranych derbach, to jest podobnie. Po porażce z Arisem przyszli do nas wyrazić swoje niezadowolenie. Na Sycylii też bywało gorąco, ale nie tak niebezpiecznie. Czuło się derbową atmosferę, ale było zazwyczaj spokojnie.
Co zostało Ci w pamięci po Świętej Wojnie w Krakowie w rundzie jesiennej?
Wtedy może nie do końca wiedziałem, co znaczą derby w Krakowie, ale po meczu z Cracovią już wiem (śmiech). Naprawdę nie rozumiem, dlaczego było w nas wtedy tyle nerwowości. Ok, Partizan i Crvena to ten sam poziom sportowy, Messina i Catania też, PAOK z Arisem tak samo. Ale tutaj jest ogromna różnica. Wierzę jednak, że jesteśmy o wiele lepsi od naszych rywali i powinniśmy wygrywać te mecze łatwo.
Atmosferę z których derbów zapamiętałeś najbardziej?
Nie wiem jeszcze, jak jest tutaj, ale najlepsza jest na meczach Partizana z Crveną Zvezdą i PAOK-u z Arisem. Jestem pod wrażeniem tego, jak dopingowali kibice w Grecji. W Serbii na przykład Partizan zajmuje południową trybunę, Crvena północną, reszta to takie spokojniejsze sektory. Ultrasi na trybunie północnej i południowej cały czas śpiewają. Tutaj, w Polsce, mała część stadionu przeznaczona jest dla fanów przyjezdnej drużyny, tak samo jest w Grecji. Kiedy na stadionie PAOK-u dopinguje 20 tysięcy ludzi, uwierz mi, to jest niesamowite. Cały stadion śpiewa, bez przerwy.
Dla Ciebie, jako piłkarza, bramka w derbach ma pewnie szczególne znaczenie. Pamiętasz tę pierwszą?
Strzeliłem do tej pory dwa gole, w derbach Belgradu. Strzelenie pierwszego gola w takim meczu to było cudowne uczucie. Remisowaliśmy 1:1, a ja strzeliłem na 2:1. Wtedy nie zdobyliśmy mistrzostwa, przypadło ono Crvenej, ale za to wygraliśmy Puchar Serbii. Akurat dziesięć dni po meczu ligowym graliśmy z Crveną w finale pucharu. Drugi raz trafiłem do bramki w meczu z nimi też w lidze. Z tego, co pamiętam, to było 2:2. W innych derbach gola jeszcze nie strzeliłem.
AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















