Strona główna » Aktualności » Pod lupą - Tomasz Frankowski

Pod lupą - Tomasz Frankowski

Data publikacji: 15-10-2011 09:42



Tomasz Frankowski, mimo niemłodego już wieku, jest jednym z najlepszych strzelców T-Mobile Ekstraklasy. Na swoim koncie ma już 155 zdobytych bramek w naszej lidze, co daje mu 4. pozycję wśród najlepszych strzelców w historii polskiego futbolu.

Fot. Jagiellonia Białystok Fot. Jagiellonia Białystok

Frankowski urodził się 16 sierpnia 1974 roku w Białymstoku. Swoją piłkarską przygodę rozpoczął w rodzinnym mieście. Tam w wieku 18 lat zadebiutował w polskiej ekstraklasie. W pierwszym sezonie nie udało mu się przekonać trenera i pełnił rolę zawodnika rezerwowego. Zaliczył wówczas dwanaście występów, zdobywając zaledwie jedną bramkę. Talent „Franka” nie umknął uwadze skautom z Francji, którzy postanowili sprowadzić go do drużyny RC Strasbourg, gdzie występował w latach 1993-1996. Tam ponownie doznał zawodu, gdyż rozgrywał mecze głównie w rezerwach. Udało mu się zaliczyć 22 trafienia dla drugiej drużyny RC Strasbourg, a w pierwszym zespole piłkę do siatki władował tylko dwukrotnie.

W 1996 roku obrał orientalny kierunek, bowiem zawitał do Japonii, gdzie mógł doszkalać swoje umiejętności pod okiem trenera Arsene Wengera. Po pół roku gry w lidze japońskiej Frankowski ponownie zawitał do Francji, gdzie występował najpierw w trzecioligowym Poitiers, w którym pokazał swój snajperski instynkt zdobywając w 32 spotkaniach 22 trafienia i tym sposobem zostając najskuteczniejszym strzelcem drużyny. Kolejnym przystankiem w karierze był Martigues. Prowansja nie okazała się być przyjazną dla Frankowskiego. Przyzwyczajony do regularnego zdobywania goli musiał przełknął pigułkę goryczy i pogodzić się z faktem, iż w 19 spotkaniach zaliczył tylko pięć trafień.

Mając 24 lata postanowił pokazać się w lidze polskiej. Sezony od 1998 do 2005 były najlepszymi w karierze snajpera. Wraz z Białą Gwiazdą zdobył pięć tytułów mistrzowskich, dwukrotnie puchar Polski i aż trzy razy zakładał koronę króla strzelców. Tomasz Frankowski od kibiców Wisły zyskał przydomek „Łowca bramek”, co było odzwierciedleniem częstotliwości zdobywania przez niego goli. W 173 meczach udało mu się zaliczyć aż 115 trafień.

W 2005 roku ponownie postanowił spróbować swoich sił za granicą. Tym razem wybrał Hiszpanię, gdzie w Segunda Division występował w barwach Elche. Rozegrał wówczas 14 meczów zdobywając 8 bramek. „Franek” międzyczasie otrzymał propozycję gry w angielskim Wolverhampton. Ten filigranowy zawodnik nie pasował do stylu gry wyspiarzy. W związku z tym włodarze „Wilków” postanowili wypożyczyć go do hiszpańskiej CD Tenerife, gdzie w ciągu jednego sezonu zdobył tylko trzy bramki. W 2007 roku, po powrocie do Anglii, rozwiązał umowę z Wolverhampton za porozumieniem stron. Jako wolny piłkarz spróbował także swoich sił w Chicago Fire, dla którego w 17 spotkaniach zdobył dwa gole.

W 2009 roku Tomasz Frankowski postanowił zakotwiczyć się na stałe w Polsce. Ponownie wybrał Jagiellonię, w której stawiał pierwsze kroki jako piłkarz. Popularny „Franek” w dalszym ciągu nie daje zapomnieć o sobie rywalom strzelając gola za golem. Mimo niewysokiego wzrostu i drobnej posturze doskonale radzi sobie w polu karnym. Jest zawodnikiem prawonożnym, a jego słynne „podcinki” w dalszym ciągu spędzają sen z powiek bramkarzom. Jest niezastąpionym lisem pola karnego, potrafiącym w najmniej spodziewanym momencie znaleźć się pod bramką przeciwnika. W dalszym ciągu obala tezę, jakoby piłkarz po 35. roku życia powinien wybrać się na piłkarską emeryturę.

Napastnik ten zadebiutował w piłkarskiej reprezentacji Polski w 1999 roku w meczu z Czechami za kadencji Janusza Wójcika. Powołania nie doczekał się ani od trenera Engela, ani od Zbigniewa Bońka. Zrobił to Paweł Janas. Wówczas Frankowski w dużej mierze przyczynił się do wprowadzenia zespołu do turnieju Mistrzostw Świata w 2006 roku. Ogromna fala krytyki spadła na szkoleniowca reprezentacji po tym, jak nie powołał „Franka” do turnieju finałowego.

Ogółem zaliczył 22 występy w kadrze narodowej zdobywając 10 goli. Obecnie znajduje się w sztabie szkoleniowym trenera Smudy, gdzie zajmuje się szkoleniem napastników.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony