Strona główna » Aktualności » Pod lupą: Łukasz Surma

Pod lupą: Łukasz Surma

Data publikacji: 12-09-2009 10:53



Do prawidłowego funkcjonowania każdego zespołu, nie tylko na boisku, ale także (a nawet może przede wszystkim!) w szatni potrzebny jest lider. Taki z prawdziwego zdarzenia. W Lechii Gdańsk nietrudno wskazać takiego zawodnika. Jest nim nikt inny jak Łukasz Surma.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Popularny „Surmik” dołączył do lechistów zimą 2009 roku. Z marszu wskoczył do podstawowego składu – głównie po to, aby pełnić rolę środkowego pomocnika. Bez wątpienia Surma sprawdza się jako gracz zorientowany defensywnie i w Lechii zajmuje się głównie „czarną robotą” – biega za dwóch, odbiera piłkę w środkowej strefie boiska, mocno angażuje się w przerywanie akcji ofensywnych rywala. Mało tego, często stara się sam inicjować groźne kontrataki, a pomaga mu w tym celność podania i całkiem niezły przegląd pola.

Surma może pochwalić się bogatym piłkarskim życiorysem. Warto dodać, że bohater „Pod lupą” pierwsze kroki w futbolowym światku stawiał przy Reymonta 22, ale potem los chciał, że znalazł się w Chorzowie, gdzie reprezentował barwy Ruchu. Tam radził sobie na tyle dobrze, że w 2002 zainteresowała się nim warszawska Legia i przed nowym sezonem przeniósł się na Łazienkowską. Surma w tym czasie był w bardzo dobrej formie, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Polski, prowadzonej wówczas przez Zbigniewa Bońka. Zadebiutował w sławnym już meczu z Łotwą (niespodziewanie przegraliśmy 0:1), ale nie zdołał odmienić losów spotkania. Bilans reprezentacyjnych występów Łukasza Surmy zamknął się na cyfrze „5”, ale były to tylko towarzyskie konfrontacje.

Z Legią zdobył jeszcze mistrzostwo Polski (sezon 2005/2006), a później starał się znaleźć swoje miejsce w zagranicznym klubie. Zwiedził Izrael, gdzie występował w Maccabi Hajfa i Ihud Bnei Sachnin oraz Austrię – tam zaliczył kilka występów w koszulce VfB Admiry Wacker Moedling. Przygoda z zagraniczym futbolem okazała się nieudana, ale Surma chce udowodnić, że nadal może sporo dać drużynie, w której występuje.

Rafał Młyński
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony