Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Pod lupą - Jarosław Niezgoda
Pod lupą - Jarosław Niezgoda
Data publikacji: 16-12-2016 12:00Już niedługo może zostać następcą Nemanji Nikolicia w Legii Warszawa. Na razie strzela jednak bramki dla Ruchu Chorzów. Mowa oczywiście o Jarosławie Niezgodzie, który rozkręca się z kolejki na kolejkę i to na niego wiślaccy obrońcy muszą uważać najbardziej podczas dzisiejszej potyczki.
Chłopak z Wólki Kolczyńskiej od zawsze pokazywał, że drzemie w nim spory potencjał. Już w wieku 9-10 lat w regionie mówiono, że w przyszłości może zostać klasowym zawodnikiem idealnie skrojonym na miarę profesjonalnej piłki. Oprócz umiejętności wyróżniał się także wzrostem. Dziś mierzy 185 centymetrów i co jak co, ale potrafi grać w powietrzu jak doświadczony, wytrawny ligowiec. To przydaje się tym bardziej, bo Ruch preferuje grę jednym napastnikiem, z aktywnymi skrzydłami, a za plecami Niezgody Waldemar Fornalik ustawia zazwyczaj Patryka Lipskiego. Młody napastnik może więc wykorzystać swoje warunki fizyczne i zgrywać piłkę ofensywnemu pomocnikowi.
Wyprowadzka
Wracając jednak do tematu, trzeba wytłumaczyć jak w ogóle Niebiescy pozyskali tak utalentowanego gracza. W końcu nie od dziś wiadomo, że chorzowianie nie mają takich warunków finansowych i infrastrukturalnych jak niektórzy ligowi rywale. Wychowanek Opolanina Opole Lubelskie już w wieku 13 lat postanowił kontynuować karierę w dużo większym klubie - w Wiśle Puławy. Przeprowadzka do większego miasta dla wielu utalentowanych nastolatków skończyła się fatalnie, ale po pierwsze sam zawodnik wybrał klub, który znajdował się tylko 50 km od domu, więc rozłąka z rodziną nie była aż tak bolesna, a po drugie Jarosław od zawsze był na tyle dojrzały, że hulaszczy tryb życia nie kręcił go za bardzo.
W Puławach spędził osiem lat. W sezonie 2013/2014 błysnął genialnymi bramkami w meczu z Motorem Lublin. Jego zespół przegrywał 0:1, ale Niezgoda najpierw huknął z woleja, a potem zabawił się z rywalami i to dzięki niemu Wisła wygrała 2:1. Takich spotkań, w których napastnik pokazywał potencjał, było więcej, ale przełomowy okazał się następny sezon - 2014/2015. To właśnie wtedy regularnie popisywał się golami i nic dziwnego, że zaczęły przyglądać mu się mocniejsze kluby. W końcu trafił do Legii Warszawa, ale tam musiał zmierzyć się z Aleksandarem Prijoviciem i Nemanją Nikoliciem. Było więc jasne, że młodzian będzie musiał szukać szczęścia na wypożyczeniu. Można śmiało powiedzieć, że los się do niego uśmiechnął, ponieważ trafił pod skrzydła Waldemara Fornalika, który ma znakomitą rękę do nieokrzesanych piłkarzy. Pytanie jednak jak długo obaj panowie będą współpracować. W końcu Nikolić ogłosił, że odejdzie z Legii, więc automatycznie powstaje wakat na pozycji napastnika!
Milik czy Jarek?
Największe marzenia wciąż przed nim. Owszem, pierwsze - czyli strzelanie goli w Lotto Ekstraklasie - już realizuje, ale występy w młodzieżowych reprezentacjach to wciąż dla niego coś nowego. Ostatnio został co prawda powołany do reprezentacji U-21 Marcina Dorny, lecz całe spotkanie z Niemcami przesiedział na ławce rezerwowych. A przecież na Mistrzostwach Europy U-21 w Polsce o miejsce w składzie może być jeszcze trudniej, bo prawdopodobnie wystąpi w nich Arkadiusz Milik.
Wykształcony facet!
Jak już zostało powiedziane wcześniej, nigdy nie był fanem zakrapianych imprez, czy brylowania w wywiadach. Pierwsi trenerzy Niezgody mówią, że już jako dziecko był bardzo skromny i może nawet trochę nieśmiały. Dlatego chyba nikt nie był zaskoczony, gdy okazało się, że zapisał się na studia. Jaki kierunek wybrał utalentowany gracz? Niezgoda próbuje swoich sił na AWF-ie, ale nie na najpopularniejszym kierunku wśród sportowców - wychowaniu fizycznym, a na zarządzaniu w turystyce. Jak sam przyznaje, nie jest to spełnieniem jego marzeń, bo chciał studiować zarządzanie w sporcie, ale nie było miejsc i musiał wybrać przedmioty nieco mniej związane z jego profesją.
Kilka statystyk…
Na koniec kilka liczb, ku przestrodze wiślackich obrońców. W tym sezonie Niezgoda zdobył już 6 bramek w 11 występach, do tego zaliczył 2 asysty. Wychodzi więc na to, że do bramki przeciwników trafia co 131 minut. A wszystko to w ostatniej drużynie Lotto Ekstraklasy…
Michał Hardek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















