Strona główna » Aktualności » Po futbolu czas na paintball

Po futbolu czas na paintball

Data publikacji: 06-10-2010 22:15



Mini zgrupowanie drużyny Wisły Kraków w Zakopanem dobiega końca. Czas piłkarzom zajmowały nie tylko treningi, ale też zajęcia nie mające wiele wspólnego z piłką nożną, za to mające zintegrować zawodników.

Fot. Maks Michalczak/archiwum Fot. Maks Michalczak/archiwum

Zakopane przywitało Wiślaków piękną pogodą. Dla sporej części drużyny, tak jak i dla trenera Roberta Maaskanta, wizyta w polskich górach była pierwszą w ich życiu. „Nie mamy za wiele gór w Holandii. Ale moim ulubionym hobby jest jazda na nartach, więc wiem trochę na temat gór” – mówił opiekun Białej Gwiazdy po środowym treningu. „Podoba mi się tutaj bardzo. Jest ładna pogoda, mamy dobry hotel, jest fajna atmosfera. Tylko boisko mogłoby być trochę lepsze” – dodał holenderski szkoleniowiec.

Podczas ostatnich trzech dni zawodnicy trenowali nawet po dwie i pół godziny dziennie. Trener Maaskant wie jednak, że oprócz ciężkiej pracy jego podopiecznym należy się także czas relaksu. We wtorek Wiślacy odwiedzili więc park linowy, a potem grali w paintball. „Wspinaliśmy się po linach, co było bardzo trudne i trochę niebezpieczne, ale było przy tym mnóstwo zabawy” – opowiadał z uśmiechem Robert Maaskant. „Piłkarze dobrze się też bawili podczas gry w paintball. Wszyscy chcieli do siebie postrzelać, więc w końcu mieli na to okazję” – śmiał się Holender. To, że zabawa w paintball spodobała się zawodnikom, było widać nawet dzień po niej. Wiślacy opowiadali o tym, kto kogo pierwszy trafił, kto wygrał, komu udało się przechytrzyć przeciwnika i zdobyć flagę. „Lubię postrzelać. Ja byłem myśliwym” – stwierdził dumnie Piotr Brożek, po czym dodał: „Miałem dwóch na muszce, ale niestety, broń mi się zacięła...”.

W środowe przedpołudnie drużyna ruszyła na Kasprowy Wierch. „Jeśli jesteś w Zakopanem, to powinieneś zobaczyć to, co jest tu najlepsze” – tak mówił o wycieczce na górę Robert Maaskant. „Nikt nie będzie mógł powiedzieć, że nie osiągnąłem z Wisłą szczytu” – zażartował, po czym pobiegł razem z trenerem Kurdzielem do oddalonego o 2 km hotelu, w którym przebywa Wisła Kraków.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony