Strona główna » Aktualności » Piłkarskie wagary

Piłkarskie wagary

Data publikacji: 18-03-2012 18:38



Cały czas czekamy na opowiadania o Waszych wiślackich wagarach. Konkurs, w którym można wygrać bilety na wtorkowy mecz Pucharu Polski z Lechem Poznań, trwa do poniedziałku, do godziny 12:00. Dzisiaj przedstawimy wam wagarowe opowieści zawodników Białej Gwiazdy.


Na mecze Wisły jako młodzi chłopcy regularnie przychodzili wychowankowie Białej Gwiazdy, Michał Czekaj i Daniel Brud. „Gdy był jakiś nieciekawy dzień w szkole, przychodziliśmy na Wisłę pooglądać, co się dzieje. Wybierałem się wspólnie z kolegami. Chodziliśmy na przykład oglądać turnieje na hali” - opowiada ten drugi. Z meczami w jego przypadku raczej nie było problemu, bo zajęcia w szkole Daniel miał przed południem, a spotkania przy Reymonta 22 rozgrywane były popołudniami i wieczorami. Podobnie było w przypadku Michała Czekaja. Jemu też terminarz meczów raczej nie kolidował z zajęciami szkolnymi. „Nie wiem, jak to robiłem, ale na meczach byłem zawsze” - uśmiecha się Michał.

Szkolne lekcje opuszczali nie tylko Polacy. O tym, jak ważne w życiu jednego z Wiślaków były mecze Vojvodiny z rodzinnego Nowego Sadu, opowiada Milan Jovanić. „Zdarzało mi się uciekać ze szkoły na mecze lub treningi – miałem zresztą przez to problemy” - podkreśla bramkarz Białej Gwiazdy. Najbardziej w pamięci Milanowi utkwiła ucieczka na bardzo ważny mecz z Partizanem. „Pamiętam, że kiedyś Vojvodina grała z Partizanem u siebie o 15, a ja akurat wtedy miałem być w szkole. Rano w domu mówiłem mamie, że bardzo boli mnie brzuch i nie dam rady wyjść do szkoły. Mama jednak nie dała się przekonać i wysłała mnie do szkoły. Wziąłem więc plecak i udawałem, że jadę do szkoły, ale tak naprawdę skierowałem się na stadion. Prosto po meczu wróciłem do domu. Mama była zdziwiona, że wróciłem tak wcześnie. Powiedziałem jej, że musiałem wyjść z ostatnich dwóch lekcji, bo już nie wytrzymałem z bólem brzucha w szkole” - uśmiecha się, wspominając szkolne czasy, Jovanić.

Zajęcia w szkole zdarzało się też opuszczać Gervasio Nunezowi. On jednak nie wagarował z powodu piłki. „Często zrywałem się ze szkoły, szczególnie w mniemaniu moich rodziców. Po protu nie lubiłem do niej chodzić, chociaż starałem się być grzecznym chłopcem” - śmieje się pomocnik Białej Gwiazdy. „Nie uciekałem z lekcji, aby pójść na mecz, bo teraz to sobie odbijam, cały czas będąc na boisku” - dodaje piłkarz.

Przypominamy, że aby wziąć udział w konkursie „Moje wiślackie wagary” wystarczy wysłać swoje wspomnienia do poniedziałku 19 marca do godz. 12:00 na adres: redakcja@wisla.krakow.pl. Autorzy sześciu najciekawszych prac otrzymają w nagrodę bilet na rewanżowy mecz ćwierćfinału Pucharu Polski Wisła Kraków – Lech Poznań, który zostanie rozegrany we wtorek 20 marca o godzinie 18:30. Szczegóły konkursu można znaleźć tutaj, natomiast informacje o sprzedaży biletów na mecz Pucharu Polski w tym miejscu.

M. Górski & K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony