Strona główna » Aktualności » Piękni dwudziestoletni

Piękni dwudziestoletni

Data publikacji: 23-10-2012 09:46



Jest ich trzech, wszyscy mają na imię Michał i wszyscy urodzili się dwadzieścia lat temu. Teraz coraz śmielej wchodzą do pierwszego składu Białej Gwiazdy. Oto oni, wiślaccy „piękni dwudziestoletni” – Michał Chrapek, Michał Czekaj i Michał Szewczyk.

Fot. Wisła Kraków SA Fot. Wisła Kraków SA

Ten materiał ukazał się w 141. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz

„Nie wiem, czy jesteśmy piękni, ale na pewno dwudziestoletni” – śmieje się Michał Chrapek, który najwcześniej z całej trójki zadebiutował w drużynie Białej Gwiazdy. „Chrapo”, pytany o to, co jest specjalnego w roczniku 1992, odpowiada bez zawahania: „Jest najlepszy!” Po chwili pomocnik Białej Gwiazdy przyznaje, że nie jest przypadkiem, że w pierwszym zespole znalazła się aż trójka piłkarzy urodzonych w tym samym roku, co on. „Rocznik ‘92 w Wiśle, gdy przychodziłem tu do klubu, na pewno był mocnym rocznikiem. Później różnie się potoczyły losy części chłopaków, ale teraz widać, że nasz rocznik może nie panuje, ale przeważa w drużynie” – podkreśla Chrapek. Wtóruje mu Michał Czekaj. „Na pewno mieliśmy dobry rocznik. Różnie to w życiu bywa i niektórzy skończyli już grać w piłkę, a inni grają w niższych ligach” – przyznaje „Emcze”. Kogo z kolegów Michał najbardziej żałuje? „Z mojego rocznika najbardziej wybijającą się postacią kilka lat temu był Sebastian Leszczak, który teraz gra w Garbarni. Myślę, że Wisła mogła mieć z niego duży pożytek, ale niestety życie potoczyło się inaczej” – odpowiada obrońca Białej Gwiazdy.

Droga do pierwszej drużyny każdego z dwudziestolatków była inna. Michał Czekaj od małego związany jest z Białą Gwiazdą i Reymonta 22 nie opuścił ani na moment. Trochę później w Krakowie pojawił Michał Chrapek, który przy Reymonta trenuje od wieku trampkarza. Najpóźniej natomiast w Krakowie zagościł Michał Szewczyk, który w Wiśle jest aktualnie trzeci sezon, a z wysuniętego napastnika stał się skrzydłowym. Teraz cała trójka trenuje w pierwszym zespole, łącznie za sobą ma już ponad trzydzieści meczów rozegranych dla Białej Gwiazdy i coraz więcej minut spędzonych razem na ekstraklasowych boiskach.

Wszyscy dwudziestolatkowie podkreślają, że znajomość z drużyn juniorskich Wisły teraz pomaga im we wspólnej grze w pierwszej drużynie. „Grałem z Michałami wcześniej i wiem, jak potrafią zagrać, jak zachować się z piłką. Myślę, że to pomaga na boisku” – podkreśla najmłodszy z dwudziestolatków, Michał Szewczyk. „Szewa” dodaje jednak, że na murawie specjalnie nie wypatruje rówieśników. „Staram się szukać tych zawodników, którzy są lepiej ustawieni. Nie jest tak, że w pierwszej kolejności wypatruję na przykład Chrapka. Ważne, żeby znaleźć tego kolegę, który jest najlepiej ustawiony i będzie mógł wyprowadzić dobrą akcję” – zaznacza skrzydłowy Białej Gwiazdy. Trochę inaczej natomiast wygląda współpraca między Michałem Chrapkiem i Michałem Czekajem. „Z Miśkiem Czekajem bardzo dobrze się rozumiem. Od momentu, gdy przeszedłem do Wisły, to praktycznie cały czas trenuję z nim w jednym zespole: jak nie w juniorach, to w Młodej, jak nie w Młodej, to w pierwszej drużynie. Zawsze tam, gdzie ja byłem, tam był i on. Myślę, że mogę powiedzieć, że nasza współpraca jest niezła. Z „Szewą” natomiast nie grałem aż tak długo – razem graliśmy rok. Z nim więc na pewno też dobrze się znam, ale nie tak dobrze jak z Michałem Czekajem” – przyznaje Chrapek.

Na dowód tej świetniej współpracy na boisku „Chrapo” przytacza przykład akcji, jakie dwudziestolatkowi przeprowadzali wspólnie w Młodej Wiśle. „Były takie mecze, że widziałem, że Michał kątem oka szuka tylko mnie na boisku. Było parę takich akcji, po których nawet strzeliliśmy bramkę, kiedy Michał grał mi piłkę na drugi koniec boiska, podłączał się do akcji ofensywnej, a ja dawałem mu piłkę na sam na sam i on strzelał gola. Kiedyś więc ta współpraca była rzeczywiście bardzo dobra. Mam nadzieję, że teraz, w pierwszej drużynie, będziemy do tego wracać. Wiadomo, że pierwszej drużynie gra się o coś poważniejszego i tu środkowy obrońca nie może tak ryzykować wyjściami do przodu. Na pewno ciężej jest znaleźć jakąś dziurę w drużynie rywala, a gdy przy wyprowadzeniu piłki zaliczy się stratę, to jest groźnie pod naszą bramką. Jak to jednak trener Kulawik mówi: „Jest ryzyko, jest zabawa”, więc jeśli Michał będzie miał taką sytuację, że będzie pewny, że nie straci piłki, to fajnie by było, żeby powtórzył tu takie ofensywne wyjścia” – opowiada Chrapek. „Zawsze ufałem Michałowi, gdy grałem z nim” – krótko odnosi się do tej opowieści Czekaj.

Dobra współpraca między Czekajem i Chrapkiem nie może dziwić. „Znamy się z Michałem od rozgrywek trampkarskich, kiedy przyszedł do nas z Jaworzna. Potem razem chodziliśmy do jednej klasy w szkole. Znamy się więc już dobrych kilka lat” – podkreśla „Emcze”, prywatnie dobry kolega Michała Chrapka. „Z kolejnymi latami mojego pobytu w Wiśle przyszły wspólne wyjazdy na kadrę, wspólne zgrupowania z pierwszą drużyną, więc trochę tego czasu razem spędziliśmy i dobrze się zakumplowaliśmy” – podkreśla „Chrapo”. Trzeci z dwudziestolatków, Michał Szewczyk, stara się blisko trzymać z każdym z zawodników. „Ze wszystkimi w drużynie mam dobry kontakt. Z Michałami też mam dobry kontakt, ale nie jakiś dużo lepszy niż z innymi kolegami z zespołu” – zaznacza „Szewa”.

Czy  tegoroczni dwudziestolatkowie będą stanowić w najbliższych latach o sile Wisły? „Fajnie, że gra nas teraz więcej w pierwszej drużynie, bo ostatnio w Wiśle nie grało dużo młodych zawodników. Musimy jednak zacząć wygrywać, bo to nie jest żadne usprawiedliwienie, że występują młodsi zawodnicy i dlatego przegrywamy. Musimy się wkomponować w drużynę jako ci młodzi piłkarze i dorównać starszym kolegom.” – odpowiada z przekonaniem Michał Czekaj.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony