Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Pawłowski katem Wisły, Biała Gwiazda za burtą PP
Data publikacji: 24-09-2014 22:37Piłkarze krakowskiej Wisły, grający w mocno zmienionym składzie w stosunku do ligowej potyczki z Legią Warszawa, nie poradzili sobie w Poznaniu z tamtejszym Lechem, ulegając gospodarzom w 1/16 Pucharu Polski 0:2.
Od początku spotkania do pracy wzięli się podopieczni trenera Skorży i już w 1. minucie pojedynku Lechici oddali pierwszy strzał na bramkę Bieszczada za sprawą Sadajewa, jednak na posterunku był golkiper spod Wawelu. Sto osiemdziesiąt sekund później bramkarz ze stolicy Małopolski ponownie stanął na wysokości zadania, piąstkując uderzenie Jevticia.
Zobacz zdjęcia z tego spotkania!
9. minuta przyniosła kolejną niebezpieczną sytuację w polu karnym Białej Gwiazdy, jednak na szczęście dla drużyny gości sytuację wyjaśnili obrońcy Wisły, odbierając futbolówkę Sadajewowi. Napastnik Kolejorza, po interwencji krakowian, upadł w polu karnym, lecz arbiter nie dopatrzył się przewinienia.
Cztery minuty później goście próbowali ruszyć lewą stroną, „uruchamiając” Zająca, ale niestety piłkarz trenera Smudy podał niecelnie, pozwalając Lechowi na przejęcie piłki. W 17. minucie meczu zawodnicy z Poznania powinni objąć prowadzenie, lecz piłka po próbie strzału Keity trafiła w słupek. Kolejne zagrożenie ze strony poznaniaków nadeszło chwilę później, ale tym razem Bieszczad zdołał uchronić zespół od utraty gola, popisując się świetną interwencją.
20. minuta przyniosła kontrę Białej Gwiazdy, z którą pomknął w stronę bramki Gostomskiego Sarki, mijając bramkarza i obrońców. Pomocnik spod Wawelu zgubił jednak futbolówkę, mając przed sobą pustą bramkę, zmarnował doskonałą okazję. W odpowiedzi Lech szybko rozegrał rzut wolny, po którym oko w oko z Bieszczadem stanął Hamalainen, ostatecznie minimalnie pudłując.
Kolejną dobrą okazję do objęcia prowadzenia mieli Lechici w 33. minucie potyczki po wrzutce z rzutu rożnego, kiedy Bieszczada próbował zaskoczyć Kędziora strzałem głową. Po raz kolejny z dobrej strony pokazał się golkiper spod Wawelu, pewnie łapiąc futbolówkę. Cztery minuty później sędzia Kwiatkowski podyktował „jedenastkę” dla Kolejorza, uznając, iż Lovrencsics był faulowany przez Guerriera. Na wysokości zadania stanął jednak Bieszczad, broniąc rzut karny wykonywany przez Jevticia.
Po zmianie stron, w 55. minucie spotkania, groźnie na bramkę Bieszczada uderzał Lovrencsics, lecz na szczęście dla Wiślaków piłka powędrowała obok słupka. Cztery minuty później ponownie niebezpiecznie zrobiło się pod bramką Wiślaków, ale sędzia przerwał akcję, uznając, iż poznaniacy znaleźli się na pozycji spalonej.
Gospodarze środowej rywalizacji objęli prowadzenie w 66. minucie za sprawą płaskiego strzału Pawłowskiego. Napastnik poznańskiego Lecha przejął piłkę odbitą przez Bieszczada i pewnym uderzeniem umieścił ją w siatce. Jedenaście minut później podopieczni trenera Skorży prowadzili już dwiema bramkami. Ponownie na listę strzelców wpisał się Pawłowski.
W końcowej fazie rywalizacji Wiślacy próbowali zagrozić bramce rywala, ale ich próby ataków były rozbijane przez defensywę Kolejorza.
Lech Poznań – Wisła Kraków 2:0 (0:0)
1:0 Pawłowski 66’
2:0 Pawłowski 77’
Lech Poznań: Gostomski – Kędziora, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez (63’ Douglas) – Trałka, Jevtić (78’ Drewniak) , Lovrencsics, Hamalainen, Keita – Sadajew (15’ Pawłowski)
Wisła Kraków: Bieszczad – Żemło, Czekaj, Guzmics, Guerrier – Sarki (70’ Garguła), Lech (78’ Kuczak), Uryga, Dudka, Zając T. (58’ Kolanko) – Stępiński
Żółta kartka: Trałka (Lech)
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów: 10 695
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















