Strona główna » Aktualności » Pawełek: Uznałem, że trzecia bramka nas załamie

Pawełek: Uznałem, że trzecia bramka nas załamie

Data publikacji: 12-09-2010 12:56



W 73. minucie meczu z Jagiellonią Mariusz Pawełek został ukarany czerwoną kartką za faul poza polem karnym na Kamilu Grosickim. „Poszedłem na wariata, bo uznałem, że trzecia bramka najpewniej nas już tak podłamie, że nie powalczymy już o punkt w tym meczu. Grając w dziesiątkę tymczasem mogliśmy jeszcze doprowadzić do remisu” – tłumaczy swoją decyzję bramkarz Wisły.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Jak opisałbyś sytuację z 73. minuty? Widziałeś szansę, żeby dojść do piłki przed Grosickim?
Stałem całkiem wysoko, ale nie przypuszczałem, że Gordan przepuści tą piłkę, gdy nasza obrona łapała Grosickiego na spalonym. Poszedłem na wariata, bo uznałem, że trzecia bramka najpewniej nas już tak podłamie, że nie powalczymy już o punkt w tym meczu. Grając w dziesiątkę tymczasem mogliśmy jeszcze doprowadzić do remisu. Z tego, co widziałem, sytuacje do wyrównania były. Szkoda, bo nie zagraliśmy złego spotkania. Żal przede wszystkich tych dwóch straconych bramek – można powiedzieć, że głupio straconych.

Strata której bramki była bardziej bolesna?

Raczej ta na 1:1. Nie może tak być, że my dobrze utrzymujemy się przy piłce, konstruujemy ładną akcję, po której Paweł strzela gola, a zaraz potem tracimy bramkę. Musimy być bardziej skoncentrowani w takich sytuacjach.

W tej sytuacji próbowałeś bronić podobnie jak wtedy, gdy w meczu z Lechem doznałeś kontuzji. Sytuacja chyba była jeszcze trudniejsza niż ta z poprzedniego sezonu?
Zgadza się, sytuacja była trudniejsza. Próbowałem być jak najbliżej Grosickiego, bo nie byłem w stanie bezpośrednio przeciąć tego podania, gdyż piłka była zagrywana na szósty, siódmy metr na długi słupek. Było blisko, ale bramka padła.

W waszej grze widać postęp.

Na pewno. Ci, którzy znają się na piłce i widzieli nasze wcześniejsze mecze, na pewno powiedzą, że graliśmy ładnie i składnie. Zabrakło nam trochę konsekwencji i trochę zimnej krwi pod bramką przeciwnika. Dodać trzeba, że trener przez ostatnie dwa tygodnie nie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, bo część z nich była na meczach reprezentacji.

Co czuje zawodnik, gdy wie, że jego zespół zagrał dobre spotkanie, a i tak się je przegrało?

To nas powinno jeszcze bardziej wzmocnić, jeszcze bardziej zdenerwować. Widać, że był progres w naszej grze i mam nadzieję, że pobudzi nas to do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Każdy widzi, że jeśli będziemy tak dalej pracować na treningach, to przeniesie się to na mecze. W Białymstoku już było widać naszą pracę. Przed meczem z Koroną musimy sobie wziąć do serca słowa trenera, który zachęca nas, żeby się nie poddawać i dalej ciężko pracować.

Jagiellonia to kandydat do walki o mistrzostwo Polski?
Jest to ciekawy zespół. Przed wszystkimi drużynami jednak jeszcze dużo kolejek. Wydaje mi się, że bardzo ważne będzie to, w jakiej formie będzie się w przyszłym roku, pod koniec sezonu.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony