Strona główna » Aktualności » Pawełek: To był pech

Pawełek: To był pech

Data publikacji: 29-08-2009 21:28



Mariuszowi Pawełkowi nie udało się zachować czystego konta, ale golkiperowi Wisły nie dopisało szczęście przy strzale Remigiusza Jezierskiego. „Niestety nie było szans” – podsumował po meczu „Mario”.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Jak wyglądała stracona bramka z Twojej perspektywy?
Myślę, że to pech. Jagiellonia podczas meczu raczej nie stworzyła sobie klarownej sytuacji bramkowej i nie zasłużyła sobie na bramkę. Ja wybiłem piłkę na słupek, ale potem odbiła mi się od pleców. Szkoda.

Do tej pory straciliście w lidze dwie bramki i w obu sytuacjach miałeś przy ich straceniu trochę udziału.
Nie przejmuję się tym. Po meczu w Lubinie nie byłem załamany, choć to była głupio stracona bramka. Wyciągnęliśmy wnioski, porozmawialiśmy z trenerem. Dzisiejszego  gola nie można porównywać z tym z Lubina. Dziś interweniowałem, wypchałem wręcz piłkę na słupek, ale ta tylko odbiła się od pleców. Poczułem ją na sobie, próbowałem ją dogonić, ale na murawie dostała poślizgu i zmierzała do bramki. Nie było szans.

Na początku sezonu trener Skorża powiedział, że chcecie w każdym meczu zwyciężać i że nie będziecie zadowalali się niskim rezultatem. W drugiej połowie chyba nieco odpuściliście Jagiellonii. Z czego to wynikało?
Mieliśmy dobić Jagiellonię, bo ta trzecia bramka była nam potrzebna, żeby grać spokojnie i kontrolować spotkanie. Trochę jednak zaczęliśmy grać „w dziadka”. Jagiellonia nie wybijała nas z rytmu, popełnialiśmy swoje błędy. Zagrywaliśmy mało dokładnych podań do napastników i pomocników. Pretensje możemy mieć tylko do siebie, ale nie możemy robić dużej tragedii. Liczy się to, że strzelamy bramki, po których prowadzimy.

Przed meczem wydawało się, że największe zagrożenie  będzie ze strony Frankowskiego i Grosickiego, ale udało się ich skutecznie wyłączyć z gry.
Z pewnością Jagiellonia mając Tomka Frankowskiego i Kamila Grosickiego jest silnym zespołem, co pokazała już w poprzednich kolejkach. Z nami dziś walczyli o pierwsze zaliczane im punkty, przegrali, ale sądzę, że sobie poradzą i utrzymają się. Gra się tak, jak pozwala przeciwnik, a my nie pozwoliliśmy Jagiellonii na wiele.

Czy tak będzie już do końca sezonu, że co kolejka to trzy punkty?
Mamy cel, żeby w każdym meczu wygrywać i obronić tytuł mistrzowski.

Rafał Młyński
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony