Strona główna » Aktualności » Pawełek: Takie jest życie bramkarza

Pawełek: Takie jest życie bramkarza

Data publikacji: 27-09-2009 00:24



Mariusz Pawełek twierdzi, że z sobotniego wyniku Wisły można być zadowolonym, ale jest jeszcze kilka elementów do poprawy w grze całego zespołu. „Powinniśmy zawsze dobijać rywala i dążyć do jak najlepszego wyniku.” – podkreślił popularny „Mario”.

Wisła Kraków - Polonia Warszawa 2:1 Wisła Kraków - Polonia Warszawa 2:1

Dziś Pana interwencje w drugiej połowie w zasadzie uratowały Wisłę przed stratą punktów.
W jednej z nich trochę spóźniłem się z decyzją. Poszła taka przebitka między Arka Głowackiego i Marcelo i zawodnik Polonii wyszedł sam na sam. Ale na szczęście udało się. Ważne trzy punkty są, teraz czekamy na mecz ze Śląskiem.

Te trzy punkty są dla Was rzeczywiści ważne, bo chyba pokazaliście, że o dobrym wyniku z Wisłą w Sosnowcu trzeba zapomnieć.
My do każdego spotkania podchodzimy z chęcią zwycięstwa, czy to gramy u siebie czy na wyjeździe.

W drugiej części spotkania leżał Pan przez chwilę na boisku, później trzymał się Pan za nogę. Czy to coś poważnego?
Nie, nie. Sam lekko podkręciłem staw skokowy, ale to nic poważnego i do na mecz ze Śląskiem będę gotowy.

Pomimo tego, że już w pierwszej połowie objęliście prowadzenie, to do ostatniego gwizdka sędziego musieliście nieco drzeć o wynik.

Polonia w zasadzie nam nie zagroziła. Bramka która dla nich padła była w zasadzie naszą, to my sami sobie ją strzeliliśmy. Trafienie na 2:0 powinno nas zmotywować do kolejnych goli, powinniśmy dziś „dobić rywala” i dążyć do jak najlepszego wyniku.

Z czego zatem bierze się taka sytuacja, że nie ogrywacie stanowczo rywala, tylko fundujecie sobie nerwową końcówkę meczu?

Dlaczego? Może powinniśmy poprawić pressing. Jeśli mocno zaatakujemy już na połowie rywala, sytuacji powinno być więcej. Nie możemy też się czasami wyłączać i grać nieco statycznie. Chyba dlatego nie wygląda to tak, jakbyśmy tego sobie życzyli.

Myśli Pan czasami, że ma pan piłkarskiego pecha? Broni Pan w wielu trudnych sytuacjach, ale czasami padnie jakiś dziwny gol – piłka odbije się a to od barku, a to od nogi, jak dzisiaj i wpadnie do bramki.

Takie jest życie bramkarza. Fachowcy na tym się znają i będą patrzeć na to z perspektywy człowieka znającego się na futbolu i odpowiedzą sobie na to pytanie. Ja robię swoje, ale taka jest piłka. Takie rzeczy zdarzają się najlepszym, nie ma co patrzeć do tyłu, trzeba spoglądać w przód.

Rafał Młyński
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



 



do góry strony