Strona główna » Aktualności » Pawełek: Łatwo się mówi

Pawełek: Łatwo się mówi

Data publikacji: 16-05-2009 11:23



Mariusz Pawełek wie, że opowiadanie o potrzebie wygrania trzech najbliższych meczów niewiele da. "My możemy dużo mówić. Mówi się łatwo, a my musimy wyjść na boisko i zrobić swoje. Każdy teraz wie, o co gra" – zapewnia bramkarz Wisły.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

"Musimy liczyć na siebie, na nasze umiejętności, które uważam, że są duże. Do tego trzeba koniecznie dołożyć zaangażowanie – nie możemy sobie pozwolić na chwilę lekceważenia przeciwnika. Do meczu z ŁKS-em każdy wydaje mi się podejdzie bardzo dobrze zmobilizowany i trener nie będzie musiał nas w przerwie czy przed meczem mocno motywować. My wiemy, o co gramy" – zapewnia Mario.

Choć bramkarz Wisły, zapytany o to, który z ostatnich trzech przeciwników będzie najtrudniejszy, miał problem ze wskazaniem jednego, to jednak w tym momencie jego myśli są wyłącznie przy spotkaniu z ŁKS-em. "Na razie koncentruję się na meczu z ŁKS-em, o meczu w Gdańsku na razie nie myślę" – przekonuje zawodnik Białej Gwiazdy. A dlaczego spotkanie z łódzką druzyna może być trudne? "ŁKS pokazał w kilku meczach, że potrafi grać w piłkę. Mają dobrych, doświadczonych zawodników, którzy chcą się pokazać. Wiadomo, jaka tam jest sytuacja finansowa, więc każdy chce się pokazać z dobrej strony i pójść do lepszego klubu. Taki mecz jak z Wisła jest szansą do wypromowania się" – odpowiada Mariusz.

W rundzie jesiennej Wisła zremisowała z ŁKS-em 0:0. Ten wynik łódzki zespół zawdzięcza głowie Bogusławowi Wyparło, który w tamtym meczu bronił w niesamowity sposób. Pojawia się oczywiście pytanie, czy Bodzio W. jest w stanie znowu zagrać tak samo świetny mecz przeciwko drużynie Białej Gwiazdy. "Bramkarz oczywiście musi mieć szczęście, ale ono też zależy od dnia, od dyspozycji zawodnika, od tego, jak się do meczu przygotowywał. Wydaje mi się, że to szczęście jest właśnie pochodną dobrego przygotowania się wcześniej do spotkania" – przekonuje Pawełek. On sam życzy sobie, żeby tym razem, podobnie jak w spotkanie z Legią, udało mu się zagrać "na zero".

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony