Strona główna » Aktualności » Pawełek: Chciałem się odwdzięczyć trenerowi

Pawełek: Chciałem się odwdzięczyć trenerowi

Data publikacji: 11-08-2010 15:01



Mariusz Pawełek w meczu z Arką wrócił do bramki Wisły i swój występ może udać za bardzo udany. „Dostałem od trenera Kulawika szansę i chciałem mu się odwdzięczyć w miarę dobrym występem” – mówi bramkarz Wisły.

Fot. Kazek K Fot. Kazek K

Chyba nie mogłeś sobie wymarzyć lepszego powrotu do bramki?
Zmienił się trener, więc każdy z nas zaczynał tak jakby od nowa. Dostałem od trenera Kulawika szansę i chciałem mu się odwdzięczyć w miarę dobrym występem.

Zamiast „w miarę dobrego występu” wyszedł bardzo dobry mecz.
Ocenę mojej gry zostawiam trenerom i innym osobom, które od tego są. Ja skupiam się nad tym, co mnie czeka w najbliższym czasie. Chcę się dobrze zaprezentować w najbliższych meczach. Wiadomo, niedługo kończy mi się kontrakt z Wisłą. Nie ukrywam, że chciałbym dalej grać w tym klubie i chciałbym też usiąść już do rozmów na temat mojej przyszłości.

Pamiętasz, kiedy ostatnio wybierany byłeś przez media do jedenastki kolejki?

Nie czytam gazet. Oglądam tylko Ligę+, czy powtórki meczów, bo to powinno piłkarzy interesować, ale nie zajmuje mnie to, czy jestem w czyjejś jedenastce kolejki. Ja chcę robić swoje. Cały czas dużo pracy przede mną.

Niedługo pojawi się zapewne kolejny nowy trener.
Trener Kulawik jest tymczasowym trenerem, ale my nie możemy na to patrzeć. On nas teraz prowadzi i musimy dostosować się do zasad, które według niego mają panować w szatni i na boisku. Co będzie w przyszłości? Zobaczymy. Na razie trzeba się skupić nad tym, żeby jak najlepiej wypaść w meczu z Ruchem.

Myślisz, że u nowego trenera będziesz startował z pozycji pierwszego bramkarza, którą masz teraz?

Ja po prostu chcę na każdym treningu – czy to trenerowi Kulawikowi, czy temu, który przyjdzie do klubu niedługo, udowadniać, że zasługuję na miejsce w pierwszej jedenastce.

Rywalizacja z Milanem przypomina ci się twoja walkę o numer jeden z Emilianem Dolhą?

Trochę mi się przypominają tamte czasy. Sytuacja jest jednak trochę inna, nie chciałbym do tego wracać. Wtedy do naszej rywalizacji dołączyły się moje osobiste sprawy, przez co straciłem miejsce w składzie. „Ema” wtedy zaskoczył i grał bardzo pewnie, więc trenerzy nie mieli podstaw, żeby go zmieniać. Pozycja bramkarza jest niewdzięczna. Przecież nie życzysz swojemu koledze z drużyny źle, ale mimo wszystko musisz czekać na jakąś jego niedyspozycję, bo tylko wtedy masz możliwość wskoczyć do składu i dobrze się zaprezentować.

Po każdym treningu zostajesz jeszcze długo w klubie. To ze względu na ostatnią kontuzję kolana?
To nie tylko noga. Po każdym treningu zostają porozciągać się, zrobić sobie odnowę. Za każdym razem czeka mnie trochę drogi w samochodzie, bo w aucie spędzam ponad godzinę. Muszę się tak porozciągać, żeby w momencie wyjścia z samochodu nie czuć się jak śledź wyjęty z puszki. Właśnie dlatego wcześniej chcę się odnowić i porozciągać z naszymi masażystami.

Ludzie, którzy nie są zwolennikami twojej gry mówią: „Teraz Mariusz zagrał dobrze, ale on dobre występy przeplata ze słabymi. Teraz więc na pewno zagra gorzej”. Co byś odpowiedział takim osobom?
Wiem, że są i zwolennicy, i przeciwnicy mojej gry. Ja nie jestem od tego, żeby komentować ich zdanie, albo cwaniakować mówiąc: „przyjdźcie i zobaczcie jak zagram”. Co mogę powiedzieć? Ja w każdym meczu chcę wypaść jak najlepiej i robię wszystko, żeby się do tego przygotować. Wiele jednak zależy też od formy dnia. Jeśli przed meczem będę czuł, że wszystko jest dobrze, to mogę nawet podejść przed meczem do kamery i powiedzieć, że będzie ok!

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony