Strona główna » Aktualności » Paweł Brożek: Trudno dziwić się kibicom

Paweł Brożek: Trudno dziwić się kibicom

Data publikacji: 15-10-2009 00:09



„Nie przysporzyliśmy im jakiejś wielkiej radości, dlatego trudno im się dziwić” – mówił po przegranym meczu ze Słowacją o proteście kibiców Paweł Brożek.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Paweł nie znalazł się w składzie polskiej reprezentacji na mecz z Czechami z powodu kontuzji, ale w środę wystąpił w Chorzowie już od pierwszej minuty. „Noga cały czas mnie boli. Jest to przewlekła kontuzja, ale myślę, że do końca rundy powinienem grac spokojnie, a później zobaczymy” – powiedział napastnik.

„Z przebiegu meczu zasługiwaliśmy na zwycięstwo, i to wysokim rezultatem. Niestety, brakowało skuteczności i mecz zakończył się naszą porażką, dosyć nieszczęśliwą, bo zasługiwaliśmy na to, żeby wygrać” – ocenił spotkanie ze Słowacją piłkarz.

„Dużo było zamieszania wokół naszej piłki, negatywnych emocji, dlatego musimy się zastanowić wszyscy – piłkarze, działacze i kibice, w jakim kierunku mamy iść. Niedługo mamy Euro 2012 i chcielibyśmy uzyskać tam dobry rezultat” – podkreślał,

W porównaniu do spotkania z Czechami, pierwsza jedenastka Polaków była inna. „Wydaje mi się, że dzisiaj skład był idealny, bo stworzyliśmy niezłą grę w złych warunkach. Nasze akcje nie były przypadkowe, były przemyślane. Na pewno byliśmy zespołem lepszym” – ocenił zawodnik. Paweł dodał, że jego zdaniem bohaterem spotkania był słowacki bramkarz Jan Mucha, który w kilku sytuacjach uratował swój zespół od utraty bramki.

Grę obu zespołom utrudniał padający śnieg, który zalegał na murawie. „Warunki bardzo przeszkadzały. Piłka stawała w niektórych momentach. Wydawało się, że niby wszystko jest w porządku, podanie jest dokładne, ale ona w pewnym momencie zwalniała, dlatego nie sprzyjało to efektownej grze i strzelaniu bramek” – powiedział Wiślak.

„Zawsze powtarzam, że trzeba szukać pozytywów. Dzisiaj pozytyw był taki, że kontrolowaliśmy przebieg meczu. Bramka dla Słowaków była przypadkowa, oni wygrali mecz i cieszą się z awansu, natomiast jeśli chodzi o naszą grę, to wydaje mi się, że idzie to wszystko w dobrym kierunku i oby miało to przełożenie na Euro 2012. Jest troszeczkę czasu, także jest po co pracować” – stwierdził Paweł Brożek.

Mecz na Stadionie Śląskim, który może pomieścić 47 tysięcy kibiców, obserwowała zaledwie kilkutysięczna publiczność. Tak mała frekwencja była po części spowodowana bojkotem Polskiego Związku Piłki Nożnej przez fanów. „Spodziewaliśmy się tego. Już od dłuższego czasu dochodziły nas słuchy, że będą protestować. Nie przysporzyliśmy im jakiejś wielkiej radości, dlatego trudno im się dziwić” – powiedział „Brozio”.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony