Strona główna » Aktualności » Paweł Brożek: Nie załamuję rąk

Paweł Brożek: Nie załamuję rąk

Data publikacji: 26-08-2009 21:08



„Od dłuższego czasu nie napalam się na wyjazd, bo nie pojawiały się konkretne propozycje. Teraz taka była, ale nic z tego nie wyszło. Spokojnie – nie załamuję rąk” – podkreśla Paweł Brożek, który już wie, że nie przejdzie do Fulham. Do końca miesiąca ma się wyjaśnić jego przyszłość w Wiśle.

Fot. Grzegorz Czop Fot. Grzegorz Czop

Zapytaliśmy „Brozia”, czy może powiedzieć, na ile procent jest pewien tego, że latem już nie odejdzie z Krakowa. „Nie mogę powiedzieć, czy na pewno zostanę w Wiśle. Zostało jeszcze kilka dni do zamknięcia okienka transferowego, więc w tej chwili nie wiem tego. Sądzę jednak, że jeśli nic nie wydarzy się do końca sierpnia, to zostanę w Wiśle” – mówi Brożek. Co prawda później jest jeszcze otwarte okienko transferowe na wschodzie, ale Paweł zaznacza, że wtedy Wisła nie miałaby już możliwości znaleźć jego zastępcy, więc klub może nie zgodzić się na taki transfer. „Bardzo dużo zawdzięczam Wiśle. Jeśli zostanę tu, to nie będę się obrażał, tylko robił swoje” – podkreśla „Brozio” i dodaje „Tak widocznie musiało być. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja spróbować swoich sił na zachodzie, niekoniecznie w Anglii.”

Jeśli nie Fulham, to kto? „Na dziś nie ma innych propozycji” – podkreśla napastnik Wisły. „To była jedyna propozycja, która trafiła do klubu. Inne to były jedynie zapytania menedżerów” – dodaje. Może się więc okazać, że sprawa odejścia Brożka z Wisły aktualna stanie się dopiero zimą. Wtedy jednak kierunek angielski raczej odpada. „Z tego co rozmawiałem ze skautem Fulham, oni nie robią transferów zimą. Ewentualnie, jeśli są jakieś kontuzje w zespole lub trzeba uzupełnić skład, wtedy dokonują jakichś wzmocnień. Z tego powodu kierunek angielski odpada” – tłumaczy Paweł. „Rozmawiałem natomiast z Kubą Błaszczykowskim, czy z Darkiem Dudką i wiem, że zimą transfery robi się w Niemczech czy we Francji” – dodaje zawodnik Białej Gwiazdy.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony